W tym roku do Warszawy - z okazji Dnia Kobiet na Ludowo - przyjechało dziewięć Kół Gospodyń Wiejskich, z różnych regionów Polski oraz cztery zespoły ludowe, tak więc było i co zjeść, i na co popatrzeć, i czego posłuchać.

Z Podlasia, z gminy Turośl, do Warszawy przyjechali przedstawiciele KGW Cieloszczanki. - Nasze koło działa już ponad 4 lata, liczy 36 członków, w tym mamy 15 mężczyzn - podkreśla w rozmowie z dziennikarką farmera Marcin Charubin, członek Koła (na zdjęciu obok).

Skąd takie zainteresowanie mężczyzn działalnością lokalnego KGW? - No jakoś tak wyszło. Na początku to na spotkania "ciągnęły" nas żony. Ale teraz sami, bez specjalnej namowy przychodzimy.  Bez mężczyzn trudno byłoby to wszystko dopiąć, a panowie to ogarniają. Jak na przykład sprawy techniczne - przyznaje Marcin Charubin i dodaje: - Ja na przykład pomagałem żonie nadziewać orzeszki na dzisiejszy stragan!

A jakie są najczęstsze formy aktywności KGW Cieloszczanki? - Różnie. Teraz jest sezon na palmy wielkanocne, to się spotykamy i kwiatki z bibuły kręcimy. Poza tym organizujemy różnego rodzaju pikniki, wyjazdy wystawiennicze, imprezy dla dzieci (Mikołaj, Dzień Dziecka). Pieniądze, które zarabiamy ze sprzedaży naszych produktów przeznaczamy na cele koła, ale też na przykład na wyjazdy do teatru dla członków KGW Cieloszczanki - wymieniał Marcin Charubin.

Sernikowe babeczki, paszteciki z barszczykiem, swojski chleb i swojski smalec oferowały wspólnie na swoich stoiskach KGW w Nowym Opolu i KGW w Starym Opolu.... koło Siedlec. 

- Nasze oba koła są bardzo młode, działamy zaledwie od kilku miesięcy - przyznaje w rozmowie z farmer.pl Anna Pietrzak, liderka organizacji (na zdjęciu od lewej). - Nowe Opole i Stare Opole to dwie miejscowości obok siebie, ale absolutnie nie konkurujemy ze sobą, wręcz przeciwnie - działamy wspólnie. Dlaczego zawiązałyśmy nasze koła? Bo chcemy się rozwijać. Duży nacisk stawiamy na samorozwój, dlatego organizujemy szkolenia dla człońkich, jak na przykład ostatnio udało się nam zorganizować warsztaty "Las w szkle". Projekt ten był współfinansowany ze środków gminy Siedlce - dodaje.

- Jesteśmy dopiero na starcie, ale pomysłów na działalność mamy wiele. Planujemy na przykład sięgnąć głębiej do naszych lokalnych, ludowych tradycji i je ocalić od zapomnienia. Pokazać naszym dzieciom i trochę rozpromować - przyznaje także Anna Pietrzak.

 

 KGW w Kruszy to kolejne koło, które przyjechało do Warszawy z Podlasia. - Nasze koło liczy 34 osoby, w tym mamy 6 panów - poinformowała Bożena Kuliś, przedstawicielka koła

- Dlaczego KGW? To jest taka nasza odskocznia od codzienności, żeby nie siedzieć w domu. Robimy na przykład palmy czy wieńce dożynkowe. Ale w zasadzie robimy wspólnie wszystko. Okazuje się, że mamy różne talenty i się nimi wzajemnie "dzielimy". Mamy swoją świetlicę, gdzie się spotykamy - przyznaje w rozmowie z farmer.pl Bożena Kuliś.

- Nasze koło działa już trzy lata. W latach pięćdziesiątych nasze mamy działały w podobnej strukturze, ale to nie przetrwało próby czasu. Teraz same stworzyłyśmy nasze nowe koło i nie ukrywam, bardzo nam  w tym pomogły na starcie dotacje z ARiMR - dodaje.

- Teraz, dzięki naszej wspólnej aktywności, pieniądze uzyskane ze sprzedaży produktów możemy przeznaczyć na wycieczki, na wyjścia do teatrów i je przeznaczamy, bo po prostu chcemy gdzieś wyjechać i coś ciekawego jeszcze  życiu zobaczyć - przyznaje Bożena Kuliś.