Jak przekonywał Daniel Żurek, na branżę futrzarską został wydany wyrok śmierci na podstawie pomówień i zmanipulowania danych organizacji ekologicznych.

- Dlaczego tak się dzieje, że jeżeli jakaś branża się wybije, zaraz zostaje w Polsce przepisami ściągnięta w dół? – pytał.

Jak przekonywał, branża utylizacyjna, w 85 proc. niemiecka, traci na działalności ferm. To do tej branży trafią odpadki, skarmiane dziś przez przemysł futrzarski. Konsument zapłaci za podwyżkę cen, aby branża utylizacyjna mogła pokryć te koszty – a ten rynek ma dziś ok. pół miliarda zł wartości.

Poza tym na likwidacji ferm w Polsce zyskają Duńczycy, obecnie pierwszy producent futer.

- Duńczycy mają wyższe koszty produkcji od Polaków o ok. 30 proc. – przekonywał Daniel Żurek. Jak dodał, na rynku skór jest nadprodukcja, ceny na skóry są na poziomie polskich kosztów. Oznacza to, że Duńczycy tracą drugi rok na tej produkcji – i dłużej tego nie wytrzymają.  Prezes Kaczyński został wprowadzony w błąd przez organizację Viva – członka Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. -  To jest paradoks na skalę światową, w jaki sposób organizacje ekoterrorystyczne mogą zasiadać w parlamentarnym zespole. To jest kuriozum, co się dzieje w państwie polskim – ocenił Żurek.

Jak mówił Daniel Żurek, hodowcy nie mogą pozwolić sobie na takie traktowanie zwierząt, jak pokazują to organizacje ekologów.

- Przecież gdyby działy się na fermach zwierząt futerkowych takie sceny dantejskie, jakie są przedstawiane przez te organizacje ekoterrorystyczne, ten produkt nie miałby żadnej wartości materialnej – stwierdził. – Natomiast Polska już wyrosła na drugiego producenta w skali europejskiej i trzeciego w skali światowej. To się nie wzięło znikąd, to się wzięło z naszej bardzo ciężkiej pracy.

Daniel Żurek wezwał posłów do przyjazdu na fermy i zobaczenia, co chcą zlikwidować.

Jak mówił, jest ok. 13,5 tys. miejsc pracy w bezpośrednim związku z hodowlą i ok. 50 tys. miejsc pracy w firmach okołobranżowych.

- Chcecie zlikwidować 1,7 mld zł rocznie wartości dodanej do budżetu państwa – wyliczał i dodał, że branża daje 4 proc. wartości ogólnej eksportu produktów rolno-spożywczych.

Daniel Żurek zarzucił posłowi Krzysztofowi Czabańskiemu powielanie błędnych informacji.

- Tuszka norki waży 1,5 kg, natomiast norka zje w ciągu cyklu hodowlanego ponad ok. 50 kg – to jest 97 proc. możliwości utylizacyjnej naturalnego oczyszczania państwa z odpadów rzeźnych – tego nie można nie zauważać – mówił.

Nieprawdziwe są też informacje dotyczące kwestionowanie zatrudnienia – ferm jest 1140, każda z nich musi zatrudniać od kilku do kilkudziesięciu osób, średnie zatrudnienie natomiast to 10 osób – wyliczał i apelował o rzetelną dyskusję.

- My zatrudniamy, płacimy podatki – mówił Daniel Żurek i zarzucił organizacjom ekologicznym branie pieniędzy od firm utylizacyjnych – co jest udowodnione, jak przekonywał, i zostało nagrane ukrytą kamerą – prezes organizacji „Otwarte klatki” przyznała się do tego, a poseł Jarosław Sachajko zawiadomił o nieprawidłowościach ABW.

Więcej: Branża mięsna w Sejmie przeciwko zakazowi uboju rytualnego

Kukiz'15 składa zawiadomienie do ABW ws. zagrożenia dla branży futrzarskiej

- Kiedyś zaboru dokonywało się przy użyciu wojska, teraz zaboru, grabieży mienia polskiego, dokonuje się garstką ekologów i jednym użytecznym politykiem, który wprowadził w błąd pozostałych. Tak na chwilę obecną dokonuje się zaboru mienia polskiego – podsumował swoją wypowiedź Daniel Żurek.

Daniel Chmielewski, prezes PZHZF, dodał do niej, że rząd nie chce zlikwidować hodowli.

- Rząd, pan minister rolnictwa i środowiska, wspiera nas i cieszymy się z tego i cały czas wierzymy, że będzie z nami – mówił Daniel Chmielewski i podkreślał, że projekt przygotował Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, a tak naprawdę poseł Krzysztof Czabański. - Dzisiaj my, hodowcy zwierząt futerkowych, a jutro przyjdzie czas na drób, na świnie, bo to jest prosta sprawa (...) pół miliona dolarów już poszło przekazane do organizacji ekologicznych po to, żeby walczyć z polskim rolnictwem.

Dodajmy, że zgodnie z regulaminem, Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt tworzą posłowie i senatorowie. W posiedzeniach mogą uczestniczyć inne osoby, zaproszone przez przewodniczącego lub prezydium. Do zadań zespołu należy współpraca z organizacjami pozarządowymi „w zakresie dbałości o dobrostan zwierząt”. Aktualny skład zespołu to 22 posłów:

Suski Paweł   /PO/  -  przewodniczący

Dunin Artur   /PO/  -  wiceprzewodniczący

Hanajczyk Agnieszka   /PO/  -  wiceprzewodnicząca

Suski Marek   /PiS/  -  wiceprzewodniczący

Ajchler Zbigniew   /PO/

Czabański Krzysztof   /PiS/

Drozd Ewa   /PO/

Gierada Artur   /PO/

Kochan Magdalena   /PO/

Kozanecka Ewa   /PiS/

Lenartowicz Gabriela   /PO/

Leszczyna Izabela   /PO/

Lieder Ewa   /N/

Nemś Anna   /PO/

Niedziela Dorota   /PO/

Niemczyk Małgorzata   /PO/

Nykiel Mirosława   /PO/

Puda Grzegorz   /PiS/

Radziszewska Elżbieta   /PO/

Rutkowska Dorota   /PO/

Szczerba Michał   /PO/

Wielichowska Monika   /PO/

Jak wynika z informacji sejmowej, Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt w 2017 roku odbył 3 posiedzenia – dwa poświęcone targom koni w Skaryszewie, a trzecie na temat „Życie z norkami: spotkanie z przedstawicielami mieszkańców miejscowości, w których znajdują się fermy” (z 5 kwietnia 2017 r., było to 12. spotkanie zespołu w tej kadencji Sejmu).

11 stycznia 2018 roku Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt odbył swoje 14. w tej kadencji spotkanie, podczas którego przyjęto stanowisko, podpisane przez 6 posłów (zgodnie z regulaminem, zespół podejmuje decyzje większością głosów w obecności co najmniej 1/3 liczby członków), domagające się zmian w specustawie dotyczącej ASF z 14 grudnia 2017 r. Zgodnie z zajętym stanowiskiem, należy przywrócić poprzednie brzmienie Prawa łowieckiego w odniesieniu do umyślnego utrudniania lub uniemożliwiania wykonania polowania oraz do umożliwienia polowań w parkach narodowych.