Sejm przyjął dziś uchwałę wspierającą rząd w negocjacjach WPR (treść w załączniku).

Więcej o uchwale: Sejm wesprze rząd w negocjacjach WPR

Zanim jednak Sejm podjął uchwałę – a stało się to niemal jednogłośnie, głosowało 429 posłów i tylko jeden, Piotr Zgorzelski z PSL, był przeciw – doszło do burzliwej wymiany zdań.

Poseł Paweł Bejda, klub Polskiego Stronnictwa Ludowego, domagał się wpisania do uchwały w sprawie negocjacji zasad prowadzenia wspólnej polityki rolnej Unii Europejskiej po 2020 r. akapitu dotyczącego podwojenia unijnych dopłat bezpośrednich dla polskich rolników.

Jak twierdził, PiS obiecywało polskim rolnikom podwojenie dopłat.

-  Czy poprzecie tę poprawkę i kiedy zrealizujecie wasze obietnice, że podwoicie dopłaty dla polskich rolników? – pytał poseł. Pytanie to zachęciło posłów opozycji do wyrażenia niepewności i obaw dotyczących możliwości i zamiarów rządu, odnośnie do negocjowanych dla rolnictwa pieniędzy.

Odpowiedział na nie minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

- Nasz cel jest jasny, cel polityki rolnej na arenie międzynarodowej: równe warunki konkurencji, to, żeby wszyscy rolnicy w Europie mieli równe warunki konkurencji – wyjaśnił. - A co kto przez to rozumie – jest szereg elementów w tym zakresie. Jest to całe prawo unijne, prawo żywnościowe dotyczące i GMO, i środków ochrony roślin. To jest cały konglomerat.

Minister zarzucił posłom PSL nieprawdę odnośnie do rzekomych zapowiedzi podwojenia dopłat. Tak odniósł się do postulatu PSL:

- Chciałbym natomiast wyjaśnić członkom PSL-u, partii niby-chłopskiej, żeby zrozumieli, jaki jest system, co to znaczy równe dopłaty, panowie, bo wy tego nie rozumiecie. Wy tego nie rozumiecie, dlatego że w Unii Europejskiej pierwsza trudność, jaka jest, panowie, jest taka, że w ostatnich negocjacjach Polsce przysługiwało 21,2 mld euro na dopłaty i zmniejszyliście to o 2400 mln zł, przenosząc z modernizacji gospodarstw te 9800 na dopłaty. To będzie stanowiło trudność w negocjacjach, bo Komisja Europejska zaproponuje 18,8 zamiast 21, tej pozycji wyjściowej. Ale, szanowni państwo, chcę, żebyście zrozumieli – mówię właśnie do Polskiego Stronnictwa Ludowego, które brało udział w negocjacjach w 2003 r. – co to znaczy równe dopłaty, jak powstawała koperta krajowa. To nie jest trudne, ale trzeba się wsłuchać i jednak sięgnąć do doświadczeń, chyba że panowie nie macie w tym zakresie świadomości. Koperta powstawała w ten sposób: równe dopłaty, tzn. do pewnego rodzaju produkcji. W przypadku pszenicy każdy kraj otrzymywał 63 euro za hektar razy liczba hektarów razy plon referencyjny. I tu zostaliśmy w 2002 r. oszukani, bo w odniesieniu do Polski przyjęto najgorszy rok referencyjny – 30 q z hektara. Na przykład Włosi mieli 60, Francuzi – też coś koło tego. Panowie, w ten sposób powstawała koperta. My mówimy o odejściu od wartości historycznych. W poszczególnych rodzajach działalności powinno nastąpić wyrównanie. Druga sprawa, panowie. W 1992 r., jak wprowadzano reformy MacSharry’ego, w Unii Europejskiej obowiązywała zasada, były dopłaty do produkcji, czyli dopłacano do jednej krowy, do jednej świni, do hektara. I w tym roku te sumy jako historyczne były przekazywane rolnikom. W Polsce jest inny system, system obszarowy. Koperta została ustalona na takich zasadach jak tam, a nie jak Polska zawnioskowała: żeby był system SAPS. Musicie zrozumieć, że równe warunki konkurencji i wyrównanie dopłat dotyczą poszczególnych rodzajów produkcji. Jeszcze raz podkreślę, że z koperty 3 mld zł ustalonej w ten wadliwy sposób panowie oddaliście za darmo 2,5 mld zł.

Poseł Jarosław Sachajko pytał natomiast:

- Gdzie minister zatrzyma się w tych negocjacjach? Może się okazać, że ta uchwała będzie równie pusta jak ta uchwała z 2012 r. My tutaj jako parlament wspieramy ministra, minister będzie negocjował, a wczoraj minister mówi o pewnym wyrównaniu dopłat. Czyli jakim pewnym? Ono powinno być chociażby na poziomie dopłat niemieckich, a nie mniejsze. A może się okazać, że ono będzie tak niepewne, jak i poprzednia koalicja – zauważył poseł, a minister tak ustosunkował się do tej wypowiedzi:

-  Chcę panu posłowi powiedzieć – w komisji wielokrotnie o tym mówiono – że jeśli chodzi o finansowanie czy perspektywę finansową, to elementy finansowe, wielkość środków ustalają premierzy, Rada Europejska, i tutaj minister jest tylko doradcą pana premiera, i rząd, natomiast reprezentuje nas w Radzie Europejskiej premier, który w tym zakresie podejmuje decyzje. Tak że, panie przewodniczący, tak wygląda sytuacja.

Posłowie odrzucili poprawkę proponowaną przez PSL, co poseł Władysław Kosiniak-Kamysz, klub PSL, tak oto skomentował:

- PiS nie chce podwojenia dopłat dla polskich rolników. Szczyt obłudy, szczyt hipokryzji.  Oszukaliście, wyzyskaliście polską wieś, teraz ją odrzucacie.

Z możliwości zabrania głosu skorzystała też poseł Paulina Hennig-Kloska, klub Nowoczesna, mówiąc do ministra:

- Jeżeli pan mówi o wyrównaniu warunków w I filarze, ale w zakresie II filaru przywiezie pan mniej pieniędzy, to proszę nie okłamywać polskich rolników, że cokolwiek dla nich zyskaliście, bo właśnie w tym sęk, że Polska ma jeden z najwyższych, nie jeden z najwyższych, ma najwyższy budżet rozwoju. (...) Jeżeli pan przyjedzie i powie globalnie: wielki sukces, bo do pszenicy mamy takie same dopłaty jak Niemcy, ale stracicie 30% budżetu na rozwój, to proszę nie wracać, bo to będzie wstyd i hańba.

Obawy wyraziła też poseł Dorota Niedziela, która zaapelowała do prezesa PiS-u:

- Proszę wziąć do oślej ławki ministra Jurgiela, bo pan prezes krzyczał o tym, że trzeba podwoić dopłaty. Pan minister Jurgiel nie dosyć, że nie ma takich ambitnych celów, nie chce się nawet na nie zgodzić, to jeszcze doprowadził swoim brakiem działania do wystąpienia epidemii ASF-u.

Poseł Jarosław Sachajko pytał ministra, „jaką kwotę, jeśli chodzi o wspólną politykę rolną, będzie rekomendował panu premierowi, bo rozumiem, że pan premier na koniec to negocjuje, ale rekomendacja, mam nadzieję, wyjdzie od pana ministra. I o to jest pytanie: Jaka wielkość będzie rekomendowana?”

Minister Krzysztof Jurgiel ponownie tłumaczył:

- Mówiliśmy o równych warunkach konkurencji i o równych dopłatach. (...) Mówiłem też o tym, co to znaczy: równe dopłaty w poszczególnym rodzaju produkcji. Ale jak ktoś nie chce, to tego nie zrozumie. Tak że, panie Kosiniak-Kamysz, to, co pan mówi, to jest zwykłe oszustwo, wprowadza pan opinię publiczną w błąd. Nigdy nikt z polityków Prawa i Sprawiedliwości, z tych, których obserwowałem, nie powiedział o podwojeniu dopłat. Niech pan po prostu nie kłamie.