Resort rolnictwa zorganizował wyjazd studyjny „Szlakiem dobrych praktyk” w województwie kujawsko-pomorskim. Na szlaku tym znalazły się m.in. rodzinne gospodarstwa ekologiczne, które prowadzą również przetwórstwo. Jednym z nich była firma Biofood w Ciechocinie, należąca do rodziny Świniarskich, a produkująca ekologiczne soki, musy i przetwory owocowo-warzywne. W trakcie zwiedzania zakładu minister Jan K. Ardanowski pokusił się o ocenę obecnej sytuacji gospodarstw ekologicznych i całej branży produktów ekologicznych.

- Mamy w Polsce wielu rolników produkujących zdrowe i doskonałej jakości owoce, warzywa czy mięso. Mowa tu jednak o świeżych, surowych produktach, tymczasem konsumenci poszukują na rynku także półproduktów, przetworów i gotowych wyrobów, których niestety w kraju produkujemy niewiele – stwierdził minister.-Wystarczy więc zajrzeć na półki ze zdrową żywnością, czy to w markecie, czy małym sklepie, by stwierdzić, że królują tam artykuły z Czech i krajów zachodniej Europy.

- Z powodu niedoboru przetwórni, rolnicy ekologiczni mają problemy ze zbytem swoich produktów, możliwości sprzedaży świeżych produktów są przecież mocno ograniczone – argumentował Ardanowski.-Rząd mógłby np. zdecydować, że szkolne i przedszkolne stołówki tylko z takich ekologicznych produktów mają korzystać, ale to rozwiązanie tylko na pozór racjonalne. Nie mamy bowiem aż tylu gospodarstw, by wszystkie szkoły w takie produkty zaopatrywać. Poza tym codziennie dostawy świeżych produktów byłyby dla rolników kłopotliwe i niezbyt opłacalne. Byłoby to jednak dobre rozwiązanie w przypadku produktów przetworzonych, takich jak soki czy musy, które są wytwarzane w tym zakładzie, pod warunkiem że takich przetwórni będziemy mieli dużo więcej.

- Uważam, że musimy zweryfikować cele i metody wsparcia rolnictwa ekologicznego – stwierdził szef resortu rolnictwa.- Wsparcie dla rolników, decydujących się na przejście z rolnictwa konwencjonalnego na ekologiczne jest konieczne, bo bez niego sobie nie poradzą. Musimy jednak przestać dopłacać do idiotycznych programów w stylu sadów orzechowych. Musimy przestać finansować ludzi, którzy rolników udają, bo twierdzą że mają taką filozofię życiową. Nikt nie zabrania im powrotu do natury, ale nie powinniśmy dopłacać do filozofii, ale do prawdziwej produkcji, a równocześnie wsparcie ukierunkować na rozwój przetwórstwa. Wówczas z potencjałem, który posiadamy, Polska może stać się wiodącym graczem na rynku żywności ekologicznej.