Chodzi o niemałe kwoty: 75 tys. zł powiększone o odsetki ustawowe do dnia zwrotu.

Podstawa żądania zwrotu to w każdym z przypadków zarzut niesamodzielnego prowadzenia gospodarstw, a ponadto również  niewywiązanie się z innych warunków dotyczących umowy, jak np. niewzięcie udziału w kontrolach, brak budynków i maszyn.

- To skandal, że ARiMR w Łodzi, po otrzymaniu sprawy po przekazaniu jej od oddziału agencji we Wrocławiu, nie przeprowadzając żadnych kontroli i nie uwzględniając przekazanych jej dokumentów, postanowiła powtórzyć to, co wcześniej pisał nam oddział we Wrocławiu w piśmie o możliwości dobrowolnego zwrotu środków – mówi Marcin Bustowski.

Rzecz jest tym bardziej zaskakująca, że niemal w tym samym czasie, bo 13 czerwca, Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Fabrycznej postanowiła umorzyć śledztwo prowadzone z zawiadomienia ARiMR w sprawie doprowadzenia „do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości w związku z przyznanymi płatnościami tytułem pomocy finansowej (…) wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego”.

Tym samym dwa urzędy państwa, rozpatrując ten sam problem, doszły do odmiennych ustaleń.

Warto zwrócić uwagę, że to już drugie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, złożone przez ARiMR w tej sprawie – wcześniej prokuratura w Lwówku Śląskim odmówiła wszczęcia śledztwa z uwagi na brak danych uzasadniających popełnienie czynu. Teraz – nie znamy szczegółów uzasadnienia postanowienia – jako podstawę umorzenia wszczętego śledztwa podano „stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego”. Czyli tym razem prokuratura odniosła się do zarzutów stawianych rolnikom – i nie dopatrzyła się próby wyłudzenia pieniędzy. ARiMR nadal uważa inaczej i chce zwrotu.

Konsekwencje ponosi rolnik.

- Zaskarżymy te decyzje ARiMR – zapowiada Bustowski. – Jak można tak ludzi nękać. Poza tym wysłaliśmy już skargę do unijnej Komisji Rolnictwa i do wszystkich europarlamentarzystów. Wszystkich prosimy o pomoc.

W skardze parlamentarzyści z Komisji Rolnictwa będą mogli przeczytać taki opis sytuacji (pisownia oryginalna):

„W instytucji ARIMR Wrocław panuje bezprawie a środki unijne nie trafiają do wszystkich Rolników  tylko do tych zaprzyjaźnionych z Panem Dyrektorem. W ten sposób powstaje rozwój największych, wielko hektarowych gospodarstw rolnych w Polsce.

ARIMR   nie działa zgodnie z wolą Unii Europejskiej , szkodzi rolnikom i jest w rękach układów Partyjnych PSL, którym nie spodobało się to że skorzystaliśmy z programu młody rolnik i skorzystaliśmy z unijnej  pomocy.

Pomoc ta zgodnie z założeniami biznesplanu została przeznaczona w wysokości 70% na zakup ziemi. Reszta kwoty na dokształcenie oraz aktywizację gruntów rolnych.

Przeprowadzone kontrole wykazały, że grunty są uprawiane przez Młodych Rolników i otrzymali oni za wykonaną pracę zgodnie z wnioskami o płatności dotacje obszarowe i inne. Pomimo że przesłaliśmy świadectwa ukończenia szkół, decyzje administracyjne wydane przez ARIMR do płatności na lata 2012 i 2013 w których ten sam organ przyznaje płatności za wykonane prace Dyrektor ARIMR nakazuje zwrot tych kwot uzasadniając nieprowadzenie gospodarstw rolnych osobiście.

Dyrektor oddziału we Wrocławiu oraz jego pracownicy świadomie  fałszowali protokoły z czynności kontrolnych tak aby uprawdopodobnić przestępstwo a po odwołaniach złożonych do protokołów okazywało się że wszystko jest ok. (…) Postawiliśmy się działaczom PSL Partii, która rozdysponowuje środki Unijne wśród swoich działaczy a takim oddziałem jest oddział we Wrocławiu- Polska  zarządzany przez niekompetentnych i niewykwalifikowanych ludzi. Zastępca Dyrektora ARIMR w rozmowie z Dyrektorem Izby Rolniczej stwierdził, że wszystko jest zgodnie z prawem, lecz i tak zniszczy Młodych Rolników.”

Czy zadziała przewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Paolo De Castro, czy też może skuteczność okaże jakiś z polskich urzędów czy polityków, których już wcześniej młodzi rolnicy z Dolnego Śląska próbowali zainteresować swoim problemem?

- Prosiliśmy o pomoc wszystkich – mówi Marcin Bustowski. – Nie rozumiem, jak izby rolnicze, które przecież współfinansujemy z podatków mogą od pół roku nie odpowiadać na naszą skargę.

Jedno nie ulega wątpliwości: „Ułatwianie startu młodym rolnikom” nie zostało przygotowane tak, aby dystrybucja unijnych środków przez ARiMR nie budziła wątpliwości.