- Przedsiębiorcy każdorazowo naliczają i pobierają wpłaty na poszczególne fundusze promocji od dostawców, którzy zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z czerwca 2009 r. zbywają towary na ich rzecz – mówił podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wiceminister Andrzej Butra. - Wysokość wpłat wynosi jedną tysięczną złotego od każdego kupionego kilograma mleka lub jedną dziesiątą procenta wartości netto pozostałych skupowanych towarów i jest naliczana na podstawie faktur nie później niż w ciągu 14 dni od dnia ich wystawienia. Wszystkie wpłaty gromadzone są w ciągu kwartału jednorazowo na rachunkach bankowych poszczególnych funduszy promocji, które są prowadzone przez Agencję Rynku Rolnego, w terminie do 25. dnia miesiąca następującego po danym kwartale.

Działają: Fundusz Promocji Mleka, Promocji Mięsa Wieprzowego, Promocji Mięsa Wołowego, Mięsa Końskiego, Mięsa Owczego, Fundusz Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych, Promocji Owoców i Warzyw, Fundusz Promocji Mięsa Drobiowego oraz Fundusz Promocji Ryb. Głównym celem utworzenia funduszy promocji jest wspieranie marketingu, wzrost spożycia i promowanie produktów rolno-spożywczych.

- Jeżeli chodzi o Fundusz Promocji Mleka, wpływy za ub.r. wyniosły przeszło 30 mln zł, mięsa wieprzowego blisko 19 mln zł, mięsa wołowego ok. 8 mln zł, mięsa końskiego 391 tys. zł, mięsa owczego dość skromnie, bo 40 tys. zł, zbóż przeszło 7 mln zł, owoców i warzyw przeszło 11 mln zł, mięsa drobiowego 15,5 mln zł, ryb blisko milion zł. Razem wszystkich pieniędzy na kontach funduszy było ok. 92 mln zł. – charakteryzował wiceminister rok 2011.

- Ogółem wydatkowano około 62 mln zł. Środki zgromadzone na funduszach promocji są wykorzystywane do sfinansowania wkładu własnego organizacji branżowych w kampaniach promocyjnych realizowanych w ramach mechanizmu Wspólnej Polityki Rolnej „Wsparcie działań promocyjnych i informacyjnych na rynkach wybranych produktów rolnych”. Ułatwienie możliwości pozyskania środków pochodzących z budżetu UE było jedną z przesłanek utworzenia funduszy promocji. Pozwala to na uzyskanie możliwości wykorzystania czterokrotnie większych środków niż zgromadzone na rachunkach funduszy. Jednocześnie należy zauważyć, że zaakceptowane przez Komisję Europejską budżety polskich programów promocyjnych stanowiły w 2011 r. 17 proc. całości budżetu UE przeznaczonego na działania informacyjno-promocyjne realizowane w ramach mechanizmu WPR.

- Byłem i jestem wielkim zwolennikiem ustawy o funduszach promocji, uważam, że to niewielkie obciążenie rolników, a sam jestem rolnikiem, w żaden sposób nie zaburza rachunku ekonomicznego w gospodarstwie, a pozwala gromadzić znaczne środki – stwierdził Jan Krzysztof Ardanowski (PiS). -  Do tej pory udało się uzbierać prawie 100 mln zł, na ten rok to będzie trzydzieści parę milionów. To już są liczące się środki, które mogą być wykorzystywane przede wszystkim na współfinansowanie programów, które będą miały dofinansowania z UE. Ale coś zaczyna się złego dziać na poziomie komitetów zarządzających. Właściwie gdziekolwiek by rozmawiać z rolnikami, to kwestionują oni kierunki wydatkowania pieniędzy przez te komitety, dochodzi również do personalnych zgrzytów, jak to się działo w Funduszu Promocji Wieprzowiny. Prawdopodobnie za chwilę będzie podobna sytuacja w promocji mięsa drobiowego. Trzeba się zastanowić, czy komitety zarządzające w sposób adekwatny do oczekiwań rolników, którzy są płatnikami, wydatkują te pieniądze.

Podobną opinię wyraził poseł  Krzysztof Borkowski (PSL):

- Zbiera się ogromne środki, firmy mięsne ponoszą ogromne koszty, żeby wpłacać na te fundusze, trzeba zatrudnić kilku pracowników i jeżeli zrobi się gdziekolwiek błąd, są za to bardzo restrykcyjne sankcje. A de facto wszyscy przetwórcy skarżą się, że wydatkowanie tych pieniędzy jest niejasne – to raz. A dwa – jaki jest sposób zarządzania. Myślę, że powinno to być scedowane na Agencję Rynku Rolnego i każda firma, która zbiera i gromadzi środki, powinna mieć możliwość uczestniczenia w promocji.

Zastępca dyrektora Departamentu Promocji i Komunikacji MRiRW Dariusz Goszczyński uznał jednak zmiany za niepotrzebne:

- Jeśli powiemy „tak”, to i rolnicy powinni korzystać z tych środków, bo oni też płacą. Czy o to chodzi? Chodziło o to, żeby promocja była widoczna, żeby nie rozmieniać się na drobne, tylko żeby tworzyć duże kampanie promocyjne, które będą miały realny wpływ na wzrost eksportu, na rozpoznawalność naszych produktów przede wszystkim na rynkach państw trzecich. Tak więc decyzja o tym, że to organizacje branżowe i międzybranżowe są beneficjentami, o ile ich cele statutowe są zgodne z celami funduszy promocji, była odzwierciedleniem tego, co organizacje do nas zgłaszały.