Był wielki sukces i powszechne zadowolenie rządzących: budżet na rolnictwo dla Polski na następną perspektywę finansową to 33,5 miliarda euro – o 3 mld więcej niż zapowiadano wcześniej.

Więcej: Prezydent w Kńskich: w UE wynegocjowaliśmy większe pieniądze na politykę rolną

„Farmer” dotarł do wyliczenia MRiRW pokazującego, że „więcej” to wcale nie znaczy „dużo”, a nawet "tyle samo".

Jak podano w nim, dla Polski zaplanowano limity na lata 2021-2027: 

1) z Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji (EAGR) na dopłaty bezpośrednie kwotę  21 646,9 mln euro,

-  na realizację programów w  sektorze pszczelarskim – 35,2 mln euro 

2) z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EAFRD) na realizację interwencji określonych w Planie Strategicznym Wspólnej Polityki Rolnej  z zakresu rozwoju obszarów wiejskich (w rozumieniu dotychczasowego PROW) -  9 532,1  mln euro.

Owo wynegocjowane „więcej” nie oznacza więc nawet, że w nowym okresie budżetowym będziemy mieli chociaż tyle samo pieniędzy, ile mieliśmy w okresie właśnie się kończącym. W latach 2014-2020 na dopłaty bezpośrednie było 23 490,9 mln euro, a na PROW - 8 598,3 mln euro, razem 32 089,2 mln euro.

W latach 2021-2027 na dopłaty jest zatem mniej - 21 646,9 mln euro, na programy w sektorze pszczelarskim zaplanowano 35,2 mln euro, a na PROW – 9 532,1 mln euro, co łącznie daje 31 214,2 mln euro.

To o  875 mln euro  mniej niż w kończącej się siedmiolatce. Kwoty te nie uwzględniają inflacji, są to ceny bieżące.

Nie potwierdza się zatem zapowiedź ministerstwa o zwiększeniu środków na rolnictwo, w szczególności o przeznaczeniu 2,8 proc. więcej na dopłaty, co twierdziło wcześniej ministerstwo.

Więcej: Na dopłaty bezpośrednie będzie w Polsce 21,7 mld euro – było 23 mld euro 

Łącznie wydatki w całej UE na Wspólną Politykę Rolną na lata 2021-2027 zaplanowano na kwotę  386,73 mld EUR (w cenach bieżących, wliczając środki Europejskiego Instrumentu Odbudowy).

W cenach stałych (czyli z uwzględnieniem inflacji) łączny planowany budżet polityki rolnej to ponad 336,4 mld euro.

W aktualnie realizowanym budżecie 2014-20 na WPR przeznaczono natomiast 385 mld euro.

Trzeba zauważyć też, że na rolnictwo trafia coraz mniej pieniędzy także w porównaniu do całego budżetu unijnego, a jest ono obciążane kolejnymi wymaganiami.

Jeśli minimum 20% środków z I filara ma teraz trafić na dobrowolne dla rolników praktyki agrotechniczne sprzyjające ochronie środowiska i klimatu (tzw. ekoschematy), a 15 proc. na płatności związane z produkcją - oznacza to, że do podziału „dla wszystkich” rolników pozostaje o ponad 1/3 mniej środków. Czyli tak naprawdę do wszystkich rolników może trafić niespełna 14 mld euro na płatności obecnie określane jako JPO, zazielenienie, redystrybucyjna, dla młodych.

W tym roku do JPO zgłoszono 14 288 930 ha. Jak z tego wynika, 14 mld euro podzielone na 14 mln ha oznaczałoby ok. 1000 euro na ha w ciągu całego okresu budżetowego – z tytułu płatności podstawowych, należnych wszystkim (czy prawie wszystkim) rolnikom bez spełniania dodatkowych wymogów.

Pamiętajmy jednak, że zwykle – a jest to zapowiadane także w tym nadchodzącym okresie budżetowym – przesuwane są pieniądze między dopłatami a PROW. Z takiego przesunięcia może wynikać w obecnej sytuacji tylko tyle, że PROW praktycznie będzie już zupełnie bez znaczenia jako instrument wspierania rozwoju (nawet po uzupełnieniu go przez pieniądze przeznaczane na ożywienie gospodarki po koronawirusie), jeśli uwzględnić jeszcze, że są z niego płacone także płatności obszarowe (np. ONW, rolnośrodowiskowo-klimatyczne).

Z przygotowywanych załączników do rozporządzeń wynika, że w kolejnych latach na wszystkie dopłaty bezpośrednie trafi w Polsce co roku ok. 3 100 000 000 euro – to będą kwoty nominalnie porównywalne z tymi aktualnie płaconymi, a nawet nieco mniejsze.

Euro do dopłat w tym roku było po 4.5462 zł, na dopłaty trafi 15,53 mld złotych (3 061 500 000 euro).