Premier nie był obecny podczas debaty przed przyjęciem przez Sejm uchwały w sprawie wsparcia Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i wezwania Parlamentu Europejskiego do aktywnego działania na rzecz uproszczenia wspólnej polityki rolnej, konkurencyjności i postępu oraz wprowadzenia równych i niedyskryminujących zasad podziału między państwa członkowskie Unii Europejskiej środków na dopłaty bezpośrednie dla rolników.

Uchwałę przyjęto w złagodzonej wersji, posłowie nie przyjęli poprawki negatywnie oceniającej dotychczasowe działania rządu, która brzmiała: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uznaje dotychczasowe działania Rządu w sprawie zrównania dopłat bezpośrednich za niewystarczające”.

Mimo to nie zbrakło wypowiedzi tak właśnie oceniających działania rządu. Poseł Jacek Bogucki podkreślił, że posłowie zgodzili się na zmianę słowa „wezwania rządu” na „wsparcia rządu” w tytule uchwały. Zaproponowaną poprawkę uznał natomiast za łagodną: - No już delikatniejszego słowa niż „niewystarczające” do określenia waszego nieróbstwa użyć się nie dało.

Poseł Robert Telus powiedział, że po wpisaniu w wyszukiwarkę internetową hasła „kanclerz Merkel” lub „prezydent Sarkozy”, wyskakuje mnóstwo wypowiedzi na temat wspólnej polityki rolnej. - A jeżeli się wpisze w Google – proszę to sprawdzić – „premier Tusk, rolnictwo”, wyskakuje jedna wypowiedź, jeden link, który dotyczy tego, że rolnicy będą przechodzić za wcześnie na emeryturę. Nie ma żadnej wypowiedzi Donalda Tuska, premiera, o tym, aby walczyć o równe dopłaty.

Z kolei poseł Romuald Ajchler wskazał na zbyt małe zainteresowanie rolnictwem ministra finansów: - Chciałbym zapytać ministra finansów, czy nie jest pan, panie ministrze, zainteresowany kwotą ok. 40 mld. Gdyby rząd skutecznie popracował przez ostatnie cztery lata, a także wytężył swoje działania w obecnym i w przyszłym roku, bo do połowy przyszłego roku ta kwestia ma być rozstrzygnięta, te 40 mld w formie podatków od rolników wpłynęłoby do budżetu państwa w nowej perspektywie finansowej. Czy pan w ogóle wie, panie ministrze, o jakiej skali środków mówimy? – pytał poseł.

W odpowiedzi głos zabrał minister Marek Sawicki:

- Powiem szczerze, że jestem troszkę zdumiony, że polska opozycja ma ogromny talent do bicia piany w Polsce, natomiast, niestety, jest kompletnie nieskuteczna tam, w Brukseli.  Nie będę przypominał negocjacji w sprawie cukru, ale chcę podziękować i Sojuszowi, i PiS za to, że przynajmniej na forum europejskim, w komisjach i w Parlamencie Europejskim, wspierają i mnie, i polski rząd w negocjacjach dotyczących wyrównania dopłat.

- W ważnej dla Polski sprawie będziemy wspierać nawet ten nieudaczny rząd – odparł Jacek Bogucki. - Co już przegraliście do tej pory? Przegraliście pierwszą bitwę, budżet Unii Europejskiej. Komisarz Lewandowski taki przygotował i nie ma zwiększenia dopłat dla polskich rolników. Przegraliście drugą bitwę – polską prezydencję. Ani słowa nie udało wam się wywalczyć w Unii Europejskiej, wypowiedzieć, nawet wykrztusić. Przegraliście trzecią bitwę – pakiet legislacyjny dotyczący wspólnej polityki rolnej na przyszłość. W tym pakiecie zrównanie dopłat jest przewidziane w taki sposób, że przeliczając to stopniowe dochodzenie, polscy rolnicy może w 2050 r. będą mieli tyle, ile inni rolnicy w Europie. I to jest to stopniowe dochodzenie, które proponuje nam Unia. Nie zrobiliście nic, nie osiągnęliście w tej sprawie niczego. Jeszcze raz ponawiam pytanie do pana premiera: Nie robiliście nic – to co macie zamiar zrobić?

Poseł Krzysztof Ardanowski uznał za możliwe wynegocjowanie jeszcze warunków niedyskryminujących polskich rolników.

- Jakie działania zamierzają podjąć premier rządu i pozostali ministrowie, by starać się o równe, niedyskryminujące warunki dla polskich rolników? Nie wszystko jest jeszcze stracone, nie traćmy nadziei – w Unii nie zapadły jeszcze pewne decyzje, więc możemy je jeszcze przeforsować po myśli Polski - mówił. Podkreślił, że wsparcie dla rolników jest wsparciem dla całej polskiej gospodarki:

- Uzyskanie równych, niedyskryminujących warunków w ramach wspólnej polityki rolnej nie jest żadnym przywilejem czy też partykularnym interesem dla polskich rolników – jest wsparciem dla polskiej gospodarki, jest wsparciem dla polskiego społeczeństwa, dla polskich konsumentów w celu zapewnienia odpowiedniej ilości i jakości żywności po rozsądnych cenach, akceptowanych również przez uboższą część społeczeństwa. Tak precyzyjnie mówi art. 39 traktatów rzymskich. Chcę również poinformować, że pieniądze z Europejskiego Funduszu Rolnego Rozwoju Obszarów Wiejskich, z których finansowana jest wspólna polityka rolna, nie mogą trafić do Polski na żaden inny cel. Jeżeli nie trafią w ramach wspólnej polityki rolnej, to nie trafią do Polski wcale. W związku z tym obrona polskich interesów jest obowiązkiem całego rządu, nie tylko ministra rolnictwa, który – jak pokazują dotychczasowe doświadczenia – nie jest w stanie uzyskać równych zasad w rozmowach na forum Unii Europejskiej.

Pytanie zgłoszone przez posła Ajchlera – czy  premier zamierza włączyć się w negocjacje i czy uchwała Sejmu mu w tych negocjacjach pomoże – pozostało bez odpowiedzi. Głos zabrał powtórnie minister Sawicki. Uznał sytuację za w pełni opanowaną:

- Jeszcze raz gorące podziękowanie za troskę o polskie rolnictwo, ale przypomnę wam, że od 2007 r. dopłaty dla polskich rolników wzrosły dwukrotnie. Nie będę wyliczał dodatkowych środków, które w ciągu ostatnich 4 lat uzyskało polskie rolnictwo. Chcę wam jasno powiedzieć, a znający się na rolnictwie to wiedzą, że jest czas siewu, pielęgnacji i zbiorów. W sprawie przyszłości wspólnej polityki rolnej decyzje są dopiero przed nami. Dopiero odbywa się siew i pielęgnacja. I wierzcie, że i siejemy, i pielęgnujemy prawidłowo, dlatego zbiór też będzie dobry i z pewnością nam w tym nie przeszkodzicie.