5 lutego 2015 r. Sejm uchwalił rządowy projekt ustawy o płatnościach w ramach systemu wsparcia bezpośredniego. Dwa dni później projekt przyjął Senat. Do ustawy zostanie wydanych 19 aktów wykonawczych - zapowiada Ministerstwo Rolnictwa.

Sejmową debatę nad rządowym projektem złożonym w połowie stycznia trudno uznać za rewelacyjnie interesującą. Pierwsze czytanie projektu odbyło się 27 stycznia w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. I już po nim widać było, że posłowie zmierzają do szybkiego przyjęcia proponowanej ustawy, a nie wnikliwej oceny projektu.

Projekt został notyfikowany w UE w lipcu 2014 r., zmiany zmusiłyby nas do powtórnej notyfikacji - tak Joanna Czapla, dyrektor Departamentu Płatności Bezpośrednich MRiRW, uzasadniała posłom niemożność wprowadzania zmian w ustawie.

- Po co w ogóle dyskutujemy, skoro okazuje się, że dokument notyfikowany jest nienaruszalny? - pytał poseł Jan Krzysztof Ardanowski.

Kolejne poprawki zgłaszane przez posłów - także na wniosek rolników biorących udział w posiedzeniu komisji - były jednak wycofywane z zastrzeżeniem, że wymagają doprecyzowania i będą zgłoszone dopiero podczas drugiego czytania prowadzonego już na forum Sejmu.

DOPŁATY DO PRODUKCJI - A CZY DO TONY, CZY DO HEKTARA?

Gość komisji, rolnik i przewodniczący komitetu protestacyjnego w Szczecinie, Edward Kosmal, zwrócił uwagę na potrzebę ukierunkowania dopłat do ziemniaka skrobiowego: - Chcemy, żeby w nowej perspektywie dotyczyło to tylko ziemniaków przemysłowych, które będą przetwarzane na skrobię ziemniaczaną, a rolnicy będą związani z firmą poprzez umowy kontraktacyjne. Wiemy, że ziemniak skrobiowy jest również wykorzystywany do innych celów, np. do produkcji płatków czy chipsów. (…) Proszę państwa, jeżeli dopłaty dotyczyłyby całej branży ziemniaczanej, to praktycznie opłacalność produkcji ziemniaka skrobiowego byłaby żadna i groziłby upadek tego przemysłu.

Stanisław Barnaś, prezes zarządu KZPBC, wskazał z kolei na konieczność skierowania dopłaty do tony buraków kwotowych, a nie hektara upraw. - Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego przygotował poprawki odnośnie do dopłat do buraków cukrowych. Przede wszystkim chodzi nam o to, aby dopłaty były do tony buraków kwotowych - mówił.

I - jak okazało się ostatecznie - tylko te wypowiedzi skutecznie zainspirowały posłów do wprowadzenia zmian w projekcie.

Dłuższą dyskusję, chociaż nie kończącą się zmianami, wywołała natomiast sprawa dopłat do roślin wysokobiałkowych.

Poseł Ardanowski twardo domagał się zawężenia dopłat tylko do tych roślin wysokobiałkowych, które dają plon - ale wiceminister Tadeusz Nalewajk uznał, że taka dopłata nie spełniałaby wymogu dopłaty do zagrożonej produkcji, a poza tym najistotniejszy jest efekt tworzenia obszarów EFA.

Joanna Czapla potwierdziła, że ze względu na uproszczenie systemu przyjęto, że płatność przysługuje do tych samych roślin, które są dopuszczalne jako tworzące obszary EFA.

Posła Ardanowskiego to nie przekonało: - Za co chcemy płacić? - dopytywał. Czy chcemy zapłacić za rośliny, które dają plon i są przydatne na pasze, czy za cokolwiek, byle wydać pieniądze?

Wątpliwości miał też poseł Romuald Ajchler - też pytał o możliwość pozyskiwania białka i postulował wyrzucenie z dopłat roślin, które na to nie mają wpływu.

Poseł Gabriela Masłowska wyraziła wątpliwości, czy będą możliwości zbytu dla każdej ilości roślin strączkowych. Zróżnicowanie dopłat - zachęta do upraw strączkowych bez likwidacji dopłat do motylkowych - mogłyby być wyjściem z sytuacji - sugerowała.

I te sprawy pozostawiono do późniejszego rozstrzygnięcia - jak się okazało, nie nastąpiło ono jednak.

Kolejną problematyczną kwestią był limit areału, do którego mają przysługiwać dopłaty do wysokobiałkowych.

W 2010 r. płatności do wysokobiałkowych otrzymywało 180 tys. ha, potem doszliśmy do 210 tys. ha. Limit 75 ha został wprowadzony, aby zabezpieczać przed wzrostem produkcji. Płatności do produkcji nie mogą być zachętą do zwiększania produkcji - przypomniała Joanna Czapla. Ale nie przekonała oponentów i poprawka zakładająca zdublowanie areału została przygotowana.

Nie zabrakło też poważnego ostrzeżenia - ale je zbagatelizowano, nie przygotowując stosownej poprawki:

- Jestem rolnikiem i wiem, że wielu rolników posieje np. tylko po 10 kg na ha łubinu po to, żeby wziąć 324 euro dopłaty do hektara - tak przed "łatwą do przewidzenia patologią" ostrzegał poseł Cezary Olejniczak. - A więc po raz kolejny wynika z tego wniosek, że dofinansowanie powinno być do produkcji. Sprzedałem 100 t łubinu i powinienem dostać dopłatę do 100 t łubinu. Tak powinno być. Sprzedałem 100 t buraków i powinienem dostać dopłatę do 100 t, a nie 400 euro do ha. To samo ze skrobią ziemniaczaną.

Za dopłatą do produkcji - także naliczaną do wyprodukowanego mleka, a nie posiadanego bydła - opowiedział się też poseł Krzysztof Borkowski, dodając do tych argumentów to, że wprowadzana konieczność przetrzymania bydła do określonej daty będzie skutkowała obniżeniem cen po tym wskazanym terminie: - Rolnik dostanie 300 zł dopłaty, a o złotówkę na kg bydło stanieje. Kogo rolnik będzie chwalił? Rząd i nas, posłów? Nie będzie nas chwalić, bo straci na bydle 300 zł, bo 300 zł dostanie dopłaty, a 600 zł straci. A może i 700 zł straci. Tak nie może być. Absolutnie tak nie może być. Już dzisiaj trzeba rolnikom przekazać tę informację, bo za chwilę będzie z tym duży problem. Mogę nanieść stosowne poprawki, ale myślę, że ministerstwo też sobie z tym poradzi.

Nie poradziło sobie.

DOPŁATY DO 150 TYS. EURO - A CO ZE SPÓŁKAMI?

Projekt zakładał 100-procentową redukcję dopłat przewyższających 150 tys. euro. Wzbudziło to duże kontrowersje, ale debata nie doprowadziła do zmiany tego przepisu.

- Pieniądze z ograniczenia dopłat do 150 tys. euro zwiększą PROW - przekonywał wiceminister Tadeusz Nalewajk.

Przedstawiciel Związku Zawodowego Pracowników Strategicznych Spółek Skarbu Państwa Agencji Nieruchomości Rolnych Wiesław Pawłowski wskazywał natomiast, że w UE sześć krajów nie zastosuje redukcji płatności, a kolejnych dziesięć państw zredukuje je tylko o 5 proc.

- W Polsce według projektu omawianej ustawy redukcja wyniesie 100 proc. powyżej limitu 150 tys. euro i powyżej 1 430 ha - mówił i przestrzegał: - Brak wsparcia - a my to raczej nazywamy zabraniem dopłat obszarowych - zahamuje inwestycje albo doprowadzi do zaniechania inwestycji, które są wdrażane.

Wniosek? Zagrożenie upadłością i likwidacja spółek, co jest nieopłacalne i prowadzi bez wątpienia do utraty własnych odmian, a może doprowadzić nawet do braku konkurencyjności polskiego rolnictwa. Spółka to holding rolników. Tworzą one postęp i dają pracę, nie wolno ich niszczyć.

Podobnie argumentował prezes Polskiej Izby Nasiennej Karol Marciniak:

- Uważamy, że ta zasada jest absolutnie niesprawiedliwa i bezpośrednio uderzy w spółki tworzące postęp. (…) cały ten system w połowie obciąży strategiczne spółki, zajmujące się tworzeniem postępu biologicznego. Czy to było celem tej reformy? Wydaje mi się, że nie. Dlatego należy od tego odejść. Polska Izba Nasienna wnosi o to, aby z zasady degresywności wyłączyć przedsiębiorstwa zajmujące się tworzeniem postępu biologicznego na rzecz krajowego rolnictwa.

Ale te argumenty pracowników podległych ANR nie przekonały… rządu.

Wiceminister Nalewajk oponował: Jeśli chodzi o redukcję dopłat powyżej 150 tys. euro - jest 146 takich gospodarstw, mają powyżej 1 400 ha, a ich łączna powierzchnia wynosi ok. 390 tys. ha. Obejmuje je redukcja JPO, a nie stawek za zazielenienie. Różna jest ich struktura własności:

- Własność zagraniczna - 17 gospodarstw, 44 tys. ha. Własność Skarbu Państwa - 13 gospodarstw, 52 tys. ha. Własność prywatna - 29 gospodarstw o łącznej powierzchni 90 tys. ha. Własność państwowych osób prawnych - 75 tys. ha. Własność krajowych osób fizycznych - 88 tys. ha. Razem daje to ok. 400 tys. ha, które obejmowałaby redukcja. Jest to oczywiście redukcja powyżej 150 tys., o czym państwo pamiętacie; tak uzyskane kwoty są przenoszona na PROW, co daje ok. 21,2 mln euro na Program Rozwoju Obszarów Wiejskich. Jeśli chodzi o spółki strategiczne Skarbu Państwa i spółki postępu biologicznego - może tak je ogólnie nazwijmy, bo wiadomo, o czym mówimy - to próbowaliśmy rozmawiać, żeby podmiotowo je zwolnić z redukcji. Nie ma takiej opcji, bo albo się stosuje redukcję, albo się jej nie stosuje. >

Poseł Romuald Ajchler wniósł o odrzucenie projektu ustawy - gdyż znów tryb procedowania nad ustawą stawia posłów pod ścianą: jeśli nie przyjmą ustawy, to dopłat nie będzie, a ARiMR jest już przygotowywana do realizacji dopłat w proponowanym kształcie. Koncepcja różnicowania dopłat i pozbawianie najlepszych strategicznych gospodarstw dopłat jest tymczasem nie do przyjęcia. - Te spółki upadną i trafią na sprzedaż - przewidywał poseł. - Nie dostaną wsparcia z PROW, tracą dopłaty bezpośrednie - przestrzegał i domagał się debaty nad tym w Sejmie. Nie zgodził się też z proponowanym kształtem dopłat do kwot cukrowych. Inwestycje w małe gospodarstwa nie zreformują rolnictwa ani jego struktury - to marnowanie pieniędzy. Wsparcie dla motylkowych - ograniczone do 75 ha - każe zapytać o realizację planu roślin wysokobiałkowych. Czy nastąpiła? Premie dla młodych doprowadzą do podziału gospodarstw na dzieci w celu uzyskania 100 tys. wsparcia, ale nie wyjaśniają przyszłości rolnictwa.

- Wiem tylko jedno, że to jest bezsens, by 400 tys. ha dużych gospodarstw przeciwstawiać kilkunastu milionom innych. To jest mieszanie w pustym. Tego się nie robi, bo to więcej wyrządzi krzywdy, niż przyniesie pożytku. Tego nie wolno robić. Minister rolnictwa powinien mieć jeden podział gospodarstw: na dobre gospodarstwa i na złe, zamiast poprzez różnego rodzaju kombinacje sztucznie utrzymywać bezrobocie na wsi czy też ukrywać bezrobocie na wsi kosztem rozwoju innych gospodarstw. Jeżeli niedawno minister założył, że gospodarstwo rodzinne ma 300 ha i jednocześnie je ogranicza, wkłada palec w to gospodarstwo i mówi "75 ha na motylkowe", no to ja już absolutnie nic z tego nie rozumiem. To co on chce osiągnąć? Jak wstanie w poniedziałek jedną nogą, to mówi "trzeba pomyśleć o motylkowych", a we wtorek o krowach myśli, a w środę o trzodzie chlewnej i nic z tego nie wychodzi. Nic. Zwykły bałagan - podsumował poseł i wniósł o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Ostatecznie jednak bez większych zmian - choć z dużymi wątpliwościami i zapowiedzią powrotu do zgłaszanych problemów w kolejnym czytaniu prowadzonym już podczas debaty w Sejmie - KRiRW przyjęła w pierwszym czytaniu projekt ustawy o płatnościach bezpośrednich. Za odrzuceniem projektu opowiedziało się dwóch posłów, przeciw było 9, a 4 wstrzymało się od głosu.

DOPŁATY DO PRODUKCJI ZAADRESOWANEJ

Sejm zajął się ustawą w drugim czytaniu 4 lutego, a już dzień później przyjął ją - jednak z poprawkami. I to poprawkami zgłoszonymi przez posłów koalicji, nie opozycji.

- Jedna poprawka ma na celu takie uregulowanie, żeby w przypadku płatności za skrobię również ci, którzy sprzedadzą do grup, do organizacji, do grup producenckich, mogli otrzymać takie płatności. Jednocześnie wpłynie to na to, że te umowy kontraktacyjne będą silniejsze. Druga poprawka dotyczy art. 58, w którym jest mowa o ziemniakach skrobiowych. Poprawka stanowi jednoznacznie, że płatność do buraków cukrowych będzie do ha. Przede wszystkim chodzi o buraki, które są objęte systemem kwotowania. Myślę, że te poprawki ulepszą ustawę. W imieniu klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego wnoszę takie poprawki - mówił poseł Krzysztof Borkowski.

- Słyszałem, że nie można tego zmieniać w tej chwili, tzn. rząd nie zaakceptuje poprawek zgłaszanych przez opozycję - co prawda nie jestem z opozycji, ale pytam - które musiałyby uzyskać notyfikację, akceptację Komisji Europejskiej. Czy poprawki, które są obecnie zgłaszane przez kolegów z PSL-u lub przez kolegów z innych klubów, nie muszą uzyskiwać notyfikacji? - dopytywał poseł Leszek Korzeniowski z PO. Ale odpowiedzi nie było.

Poprawki zgłoszone w czasie sejmowego drugiego czytania do projektu ustawy Komisja Rolnictwa rozpatrzyła jeszcze tego samego dnia i wniosła o przyjęcie 3 z nich spośród 5 zgłoszonych.

Poprawki, które Komisja proponowała przyjąć, dotyczyły m.in.:

- zwiększenia ograniczenia (z 75 ha do 150 ha) powierzchni upraw roślin wysokobiałkowych, do której może być przyznana płatność,

- zmiany przepisów w zakresie płatności do powierzchni uprawy ziemniaków skrobiowych, pomidorów i buraków cukrowych.

Tej pierwszej poprawce sprzeciwił się rząd. Ostatecznie komisja niewielką większością głosów (12 do 10) opowiedziała się za zwiększeniem limitu areału do 150 ha. Jednomyślnie natomiast poparto zmiany dotyczące dopłat do buraków i skrobi.

Jak jednak okazało się podczas ostatecznego głosowania, Sejm miał inne zdanie i odrzucił poprawkę zwiększającą limit areału uprawy wysokobiałkowych. Zmieniono natomiast zasady przyznawania płatności związanych do powierzchni upraw ziemniaków skrobiowych, pomidorów i buraków cukrowych. Nie znalazła zrozumienia również poprawka zmniejszająca współczynnik redukcji dla dopłat powyżej 150 tys. euro do 5 proc. Przed jej głosowaniem miało miejsce jedyne wystąpienie ministra Marka Sawickiego w tej debacie. Minister tyle powiedział o swoim sztandarowym uregulowaniu, określającym połowę dochodu gospodarstw w Polsce do 2020 r.:

- W art. 23 konstytucji mówimy, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne - gospodarstwo rodzinne określone w ustawie o ustroju rolnym jako gospodarstwo do 300 ha. Spółek, które będą miały redukcję płatności bezpośrednich, w Polsce jest dokładnie 146, w tym naszych spółek strategicznych hodowlanych - 49. Spółki strategiczne będą miały specjalne rozwiązania w zakresie wsparcia przy produkcji materiału hodowlanego, przy produkcji materiału zarodowego. I to jest ich główne zadanie - produkowanie materiału rozmnożeniowego dla rolników, a nie konkurowanie w produkcji towarowej z gospodarstwami rodzinnymi.

Przed głosowaniem całości ustawy głos zabrał jeszcze poseł Robert Telus.

- Drodzy państwo, w tej perspektywie jest mniej płatności dla rolników, rolnicy dostaną mniej - mówił. - Dzisiaj odbywa się to w cieniu protestów, dzisiaj rolnicy protestują. Dzisiaj rolnicy mówią o tym, że sytuacja na rynku rolniczym jest bardzo zła, na wszystkich rynkach rolniczych jest ona bardzo zła. Panie ministrze, my tą ustawą rolnikom nie pomożemy, bo ta ustawa rozdysponowuje tylko te środki, które mamy, a tych środków jest mniej. Rząd nie wynegocjował dobrych dopłat dla rolników, nie wynegocjował również dopłat równych z tymi dla niemieckich czy francuskich rolników.

Romuald Ajchler zwrócił się do ministra Sawickiego:

- Pan ma zwyczaj opowiadać, co będzie, i o tym, że pan to i to ma zamiar zrobić. Opowiada pan już od ośmiu lat i z tych opowieści niewiele wynika. Proponowałbym tak: siedzi pan koło pana ministra Kalemby, niech pan weźmie od niego lekcję dobrego rolnictwa wielkopolskiego. On jej panu udzieli, jeśli ma pan z tym problemy.

Nie zachwiał jednak pewnością siebie ministra, który odparł:

- Jeśli chodzi o system dopłat bezpośrednich, to ostatnie dopłaty bezpośrednie w starej perspektywie wynosiły średnio 119 euro na ha. W nowej perspektywie jest to 146 euro na hektar, przepraszam, 246 euro na ha, i jest to system zróżnicowany...

Poseł Romuald Ajchler domagał się: - To niech pan powie, ile mają Niemcy.

Minister jednak kończył swoją myśl:

- ...i wspierający gospodarstwa aktywne, wspierający gospodarstwa produkcyjne. Jeśli chodzi o lekcję, z każdej korzystam, a posłów z Wielkopolski zapraszam na Podlasie. Tam też można nauczyć się dobrego rolnictwa.

Ustawę przyjęto. Głosowało 411 posłów, za było 366, nikt nie był przeciw, wstrzymało się 45.

"Farmer" pytał w ministerstwie, jak wyliczono, że "ostatnie dopłaty bezpośrednie w starej perspektywie wynosiły średnio 119 euro na ha" - ale bezskutecznie. Nie od rzeczy będzie zatem przypomnieć, że w 2014 r. kwota na dopłaty wynosiła ok. 3,4 mld euro. To w przybliżeniu tyle, ile ARiMR wypłaciła za 2013 r. Jednolitą płatnością obszarową jest objętych ponad 14 mln ha ziemi, z czego wynika, że średnio przypada 242 euro na ha. Branie innej średniej jest wypaczaniem sytuacji. A dodajmy, że były też większe niż planowane teraz płatności krajowe.

STAWKI W DRUGIEJ POŁOWIE ROKU

Senat nie wniósł zmian do ustawy przyjętej przez Sejm. Senator Grzegorz Wojciechowski próbował przeforsować poprawkę, zgodnie z którą do postępowania dotyczącego dopłat stosowano by nie kodeks cywilny, lecz kodeks postępowania administracyjnego.

Senator Jerzy Chróścikowski zwrócił uwagę na malejące z roku na rok stawki na dopłaty, o czym pisaliśmy w poprzednim numerze. - Z czego wynika to, że ta płatność tak gwałtownie spada, maleje? Mówimy o uśrednieniu rocznym. Czyli co? To znaczy, że rolnicy co roku będą dostawać mniej, jak jest zaplanowane, zgodnie z tym, co państwo przyjęli w założeniu i uzasadnieniu do ustawy, czy po prostu to jest efekt tego, że w następnych latach państwo będziecie stosować ograniczenia płatności?

Wiceminister Nalewajk powtórzył, że na dopłaty jest 23,5 miliarda euro i przyznał, że kwota podawana w Ocenie Skutków Regulacji ustawy odbiega od tej sumy. - Dlaczego? To jest istotne. Ocena skutków finansowych ustawy obejmuje okres 2015-2020, a nie obejmuje roku 2014. To po pierwsze. Po drugie, kwoty wskazane w OSR uwzględniają degresywność. Po trzecie, kwoty płatności przeznaczone na poszczególne kampanie zostały rozdzielone na lata kalendarzowe zgodnie z założonym tempem realizacji płatności. W grudniu 2015 r. ma zostać wypłacone trzydzieści dziewięć… - nie dokończył minister. - Myślę, że tyle będzie wypłacone, zakładamy też, ile będzie w danych… Bo rok płatności nie pokrywa się z rokiem budżetowym. I to są, jak mówię, te kwestie finansowe. 50 proc. kwot płatności krajowych za rok 2015 ma zostać wypłaconych w 2016 r. Jak mówiłem, w następnych latach połowa płatności za dany rok ma być realizowana w grudniu, a druga połowa w kolejnym roku. Kwoty zostały przeliczone na walutę krajową oraz skorygowane o wpływ prognozowanego wzrostu poziomu cen, to jest przeliczone na ceny stałe z 2014 r. Może to jest niezrozumiałe, ale to jest kwestia reguły, której musieliśmy się podporządkować, jeżeli chodzi o ocenę skutków regulacji z Ministerstwem Finansów. Dla mnie jako przedstawiciela resortu najbardziej istotne jest to, że w tej perspektywie jest ta kwota 23,5 miliarda.

Dodajmy, że przyjęte uregulowanie nie musi obowiązywać do końca obecnej perspektywy budżetowej - płatności związane z produkcją można zmienić najwcześniej do 1 sierpnia 2016 r. ze skutkiem od 2017 r.

Stawek dopłat, zwłaszcza tych powiązanych z produkcją, nie można obecnie podać.

- Kiedy będą podane ostateczne stawki płatności bezpośrednich? - zapytaliśmy ministra Marka Sawickiego.

- Od 15 marca do 15 maja, z wydłużeniem do 9 czerwca dla spóźnionych, będą składane wnioski. Myślę, że nie wcześniej jak 2 miesiące po złożeniu wniosków podamy stawki. Te stawki mogą być bardzo mocno ruchome. Jest to zależne od weryfikacji wniosków - wyjaśnił minister.

 Zobacz więcej artykułów z wydania Farmera 3/2015 ---> Aktualny numer ----> Prenumerata