W kilkugodzinną debatę o kondycji i sposobach ratowania polskiego rolnictwa zmieniło się wtorkowe posiedzenie sejmowej komisji rolnictwa, poświęcone prezentacji ostatecznej wersji Krajowego Planu Strategicznego dla WPR na lata 2023-27. Przedstawiciele resortu rolnictwa musieli w niej wysłuchać ostrej krytyki i odpowiedzieć na wiele trudnych pytań. Jedno z takich pytań zadał poseł Jarosław Sachajko (Kukiz’15), który domagał się wyjaśnienia, gdzie podział się mechanizm cappingu w Krajowym Planie Strategicznym.

Gdzie się podział capping?

-Trzeba pogratulować rządowi, że polski KPS został uproszczony i że został zatwierdzony przez Komisję Europejską – stwierdził poseł.-Trudno jednak nie zauważyć, że z końcowej wersji nagle zniknął capping, który w poprzednich wersjach był.

-Pan minister mówi, że Plan został tak opracowany, by szczególnie wspierać małe i średnie gospodarstwa. Płatności bezpośrednie najbardziej pomagają właśnie takim gospodarstwom. W gospodarstwach 10-20 ha dopłaty stanowią aż 80% dochodów. W 2021r., gdy był capping, duże gospodarstwa dostały 6-7 mln zł. Teraz bez cappingu będą dostawały znacząco więcej.

Jak zauważył Sachajko, mechanizm cappingu miał chronić mniejsze gospodarstwa przed nierówną konkurencją ze strony dużych przedsiębiorstw rolnych, dla których ze względu na skalę produkcji, dopłaty stanowią jedynie ułamek dochodów i poradzą sobie na rynku bez dopłat.

-Twierdzicie, że chcecie pomagać małym, a pomagacie dużym – skwitował poseł.-Powiększacie przychody wielkim kosztem tych małych, bo przecież koperta środków jest zamknięta.

Zbędna biurokracja

Zarzuty te odpierał wiceminister rolnictwa Ryszard Bartosik i dyrektor departamentu w MRIRW Joanna Czapla.
-Wspieramy małe i duże gospodarstwa, bo rolnictwo traktujemy jako całość. Decyzja o rezygnacji z cappingu zapadła po konsultacjach społecznych – stwierdził minister.

-Capping po 2023r. dotyczyłby tylko płatności podstawowej powyżej 100 tys. euro. To według naszych szacunków dotyczyłoby jedynie kilkudziesięciu gospodarstw, bo przy wyliczeniach byłyby uwzględniane koszty pracy – wyjaśniała Joanna Czapla.-Tak naprawdę mówimy więc o niewielkich kwotach. Obecnie to 19-20 mln euro. Zbudowalibyśmy machinę biurokratyczną i procedury, a niewielkie środki zostałyby w efekcie przesunięte na II filar. Dlatego zrezygnowaliśmy. Większość interwencji z I filaru jest ukierunkowana na wsparcie małych i średnich gospodarstw – stwierdziła dyrektor.

Jak wyjaśniła Joanna Czapla, Polska zwiększyła wymagany odsetek na płatności redystrybucyjne z 10 na 11,57%, co w świetle unijnych regulacji zwalnia nasz kraj ze stosowania mechanizmu cappingu.
-Rozszerzyliśmy płatność redystrybucyjną od 1 do 30 ha dla gospodarstw do 300ha. Wprowadziliśmy w tym roku płatność uzupełniającą płatność podstawową. Dzięki tym 400 mln zł z budżetu krajowego na 9,5 mln hektarów mamy nie 24 a 44 zł/ha. Dzięki temu ponad 60% gospodarstw osiąga płatności równe lub wyższe, niż średnia unijna. A dzięki płatnościom redystrybucyjnym już nie 60 a 97% gospodarstw będzie miało dopłaty równe lub wyższe od średniej w UE – przekonywała przedstawicielka resortu rolnictwa.

Czapla wyliczała też zaraz interwencje w KPS ukierunkowane na wsparcie małych i średnich gospodarstw, jak płatności do 20 sztuk zwierząt, czy degresywność w płatnościach dotyczących dobrostanu i rolno-środowiskowych.

Dla każdego coś miłego

-1238 stron liczy sobie KPS, z czego sam spis treści zajmuje 30 stron – stwierdził poseł Stefan Krajewski (KP). -W takiej objętości może każdy znajdzie coś dla siebie. Nie wiem jednak, w jaki sposób chcecie to zrealizować, bo tych obszarów jest za dużo, a tak naprawdę brakuje spójności w tych działaniach. Mówicie np. o tanich kredytach dla małych gospodarstw, ale to tylko obietnice. Zobaczcie, gdzie dziś są kredyty preferencyjne?

Jak argumentował Krajewski, małe gospodarstwa które zaniechały produkcji nie będzie już stać na wznowienie działalności, choćby z braku maszyn, które są zbyt drogie. -Wg. raportów organizacji międzynarodowych zapotrzebowanie na żywność będzie rosło. To duże gospodarstwa produkują na rynek i o nie należy zadbać – apelował poseł.

Krajewski zwrócił również uwagę na fakt, że rząd nie rozdysponował dotąd środków z dotychczasowego PROW. -18 mld zł nie zostało dotąd alokowane, a poziom wykorzystania budżetu w obecnym PROW to jedynie 60% - powiedział parlamentarzysta.-Musimy szybko wykorzystać te środki, bo za chwilę trzeba będzie je zwracać.

Rząd w opinii Krajewskiego działa jednak chaotycznie i wydatkuje pieniądze na nieprzemyślane działania, tj. wymiana azbestowych dachów, zamiast skierować środki na inwestycje, które pomogą rolnikom obniżyć rachunki za energię.

-Efekt skali produkcji występuje tylko wówczas gdy jest opłacalność produkcji – zauważył z kolei poseł Zbigniew Ajchler. -Szafowanie tym terminem przy braku opłacalności i obecnych, drastycznie rosnących kosztach produkcji to nieporozumienie.