Podczas debaty „Zrównoważone rolnictwo w UE”, toczącej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego, Marek Zagórski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej, wskazał na duże zróżnicowanie strukturalne wśród gospodarstw w Europie.

Podkreślił, że małe gospodarstwa też mogą mieć dużą produkcję.

Jeśli przyjąć za miernik wielkość gospodarstwa, to Polska ciągle jest w defensywie. Mamy 2391 tys. gospodarstw o średniej powierzchni 6,5 ha. W UE jest 13 700 tys. gospodarstw o średniej powierzchni 12,6 ha.

- Ale cała Unia Europejska jest w dużej defensywie, w porównaniu do Stanów Zjednoczonych. W Stanach  jest 2 mln gospodarstw ze średnią powyżej 180 ha.

Wyraźny podział jest też, jeśli wziąć pod uwagę wielkość ekonomiczną gospodarstw.

- 77 proc. gospodarstw w nowych państwach unijnych ma poniżej 8 ECU. Dla całej UE jest to 52 proc., natomiast w krajach „Piętnastki” jest to 36 proc.

Jak na wynikające z tego wyzwania odpowiada Wspólna Polityka Rolna? Rolnictwo unijne jest mocno regulowane, narzędziem jest WPR.

- Komisja przedstawiła propozycje finansowe, które zakładają, że kwoty na WPR nie zmienią się w nowym okresie programowania w stosunku do roku 2013. Nie zmienią się w liczbach bezwzględnych, co oznacza, że będzie ich realnie mniej.

Jest prawie pewne, że ta kwota zostanie jeszcze obniżona.

- Największą pozycję stanowi filar pierwszy – 317 mld euro. Pieniądze te zostały podzielone między państwa członkowskie nie w oparciu o potrzeby, lecz w oparciu o kryteria historyczne, co powoduje, że - takim miernikiem jest średnie wsparcie na hektar – te różnice w państwach członkowskich docelowo w 2020 nadal będą bardzo duże - stwierdził Zagórski.

Zapowiadane „wyrównanie” to według Komisji Europejskiej zmniejszenie różnicy o 1/3 dla tych państw, dla których średnia płatność wynosi mniej niż 90 proc.

- Komisja tłumaczy to, że jest to tylko pół prawdy, bo jeśli porównamy wydatki na drugi filar, to w Polsce będzie to 320 euro na hektar, ale trzeba pamiętać, że są to zupełnie różne pieniądze, chociaż – jak mówi się o polityce glebowej – musimy pamiętać, że w II filarze mamy ONW. Rozwiązania te powinny być inaczej skonstruowane, ale propozycje nie idą w tym kierunku.

Inaczej też niż można by się było spodziewać z punktu widzenia możliwości rozwojowych, gospodarstwa największe nie mogą liczyć na wsparcie – jest ono ograniczane dla największych.

- Dopłaty bezpośrednie w Polsce  w wyniku tej reformy w ogóle się nie zmienią na końcu okresu programowania, przejściowo spadną, już  w 2013 r. będą średnio mniejsze o kilkanaście euro na hektar i będą stopniowo rosły do poziomu z roku 2010, więc zmieni nam się niewiele – jeśli w ogóle - mówił Zagórski.

- Komisja Europejska, odpowiadając na potrzeby rolnictwa, zaproponowała nowy model płatności bezpośrednich, który składa się – w ramach uproszczenia oczywiście – aż z sześciu elementów, i jest to wszystko w pierwszym filarze. A więc premia dla młodych rolników; takie ONW-bis, czyli nie w drugim filarze, ale w pierwszym; wsparcie do produkcji; uproszczony system dla małych gospodarstw i „greening” oraz płatność podstawowa, która jest wtedy, jak podzielimy pieniądze na całą resztę.

Zalewski podkreślił, że propozycja unijna nie zakłada, że będzie tak samo dla wszystkich także jeśli chodzi o młodego rolnika.  W Czechach młody rolnik na 100-hektarowe gospodarstwo dostanie ok. 4500 euro, a w Polsce 1300.

System dla drobnych gospodarstw uznał za bardzo szkodliwy, bo oferuje pieniądze „za nic”. Tak naprawdę można nie uprawiać ziemi – tych rolników nikt nie będzie kontrolował.

Grozi nam konserwacja struktury agrarnej, zamiast jej zmiany, i generowanie stagnacji w tych gospodarstwach.