Politycy dowodzili ponadto, że grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS w PE, nie jest przeciwko wyrównaniu dopłat dla rolników.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej europoseł i szef sztabu PO Jacek Protasiewicz skierował pytanie do polityków PiS dotyczące tego, jakie jest stanowisko tej partii w sprawie przyszłego budżetu UE. - Od prezesa Kaczyńskiego słyszymy „chcemy więcej pieniędzy”, ale jego frakcja w PE mówi: „żadnych więcej pieniędzy, mniej pieniędzy”, a europosłowie PiS, w tym tacy poważni jak Jacek Kurski czy Ryszard Czarnecki, głosują przeciwko zwiększeniu budżetu, czyli pieniędzy także dla Polski na kolejne 7 lat, aż do 2020 roku - powiedział Protasiewicz.

- Chciałbym powiedzieć, że to była niepełna informacja. Delegacja PiS z wyjątkiem dwóch posłów, którzy rzeczywiście się pomylili, głosowała za tym budżetem - powiedział we wtorek na późniejszej konferencji prasowej Poręba. Jak mówił, jest to udokumentowane w protokołach z głosowań.

Również prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o sprawę - wcześniej we wtorek podczas konferencji w Tursku - powiedział, że europarlamentarzyści PiS głosowali za tym, żeby odrzucić zasadę budżetu stałego, czyli niepowiększania budżetu.

Według niego, dwóch z nich, prof. Ryszard Legutko i Ryszard Czarnecki, pomyliło się. - Jeden (prof. Legutko) natychmiast to sprostował, czyli zmienił swój głos, co jest dopuszczalne w europarlamencie - poinformował szef PiS. Jak dodał, europoseł Czarnecki wysłał sprostowanie następnego dnia, bo wcześniej nie wiedział, że się pomylił. Prezes PiS powiedział, że nie wiadomo, jak głosował Jacek Kurski. - Cała reszta głosowała tak jak trzeba - podkreślił Kaczyński.

Poręba powiedział, że podczas czerwcowego głosowania nad raportem w PE dotyczącym reformy wspólnej polityki rolnej cała grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, wbrew temu co mówi PO, że EKR jest przeciwko wyrównaniu dopłat, opowiedziała się za wyrównaniem dopłat. - Cała grupa w tym głosowaniu, głosowała właśnie za takim rozwiązaniem - dodał Poręba, który też jest europosłem.

- A co zrobiła grupa EPP (Europejska Partia Ludowa, do której należą PO i PSL)? Większość grupy głosowała przeciwko poprawce, która mówiła o tym, żeby po 2013 roku wyrównanie dopłat miało miejsce. Kto głosował z grupą EPP, do której należy PO? Nikt inny tylko Jacek Protasiewicz, szef sztabu PO - oświadczył Poręba.

Rzecznik komitetu wyborczego PO Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła, że Platforma nie manipuluje, a pokazuje prawdziwe oblicze PiS. - Wiemy, co PiS robi w parlamencie, jakie ma poglądy na rolnictwo i dopłaty. My nie manipulujemy, tylko pokazujemy konkretne sprawy i postawy. Rozumiem, że Prawo i Sprawiedliwość w kampanii wyborczej chce pokazać, że jest partią proeuropejską, że jest za silną Unią, że umie negocjować, ale tak nie jest - oceniła.

Poręba nawiązał także do kwestii obsadzania pracowników w nowej unijnej dyplomacji. Według niego, w Europejskie Służbie Działań Zewnętrznych na 149 stanowisk ambasadorskich obsadzono 136. Podkreślił, że tylko dwa z nich zajmują Polacy. Jako przykład podał Hiszpanię, która ma 11 ambasadorów, Belgię - 15, Holandię - 7.

Według Poręby, jeśli chodzi o zatrudnienie pracowników w unijnej dyplomacji, dotychczas zatrudniono 1 tys. 480 osób. Wśród nich 23 Polaków zajmuje stanowiska zarządzająco-doradcze najniższego szczebla, a 19 funkcje sekretarskie - oświadczył.

Poręba pytał szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego, dlaczego tak się stało i jaka jest jego skuteczność. - Skoro pan w swoich spotach wyborczych PO mówi, że będzie pan walczył dla Polski o pieniądze chciałbym zapytać, jaka jest pana wiarygodność, jaka jest pana prawdziwa skuteczność - mówił.

Pytał Sikorskiego, jak może mówić, że będzie o coś walczył w UE, skoro w dziedzinie, za którą odpowiada, ponosi pełną odpowiedzialność, nie jest w stanie wywalczyć dla Polski przynajmniej tylu ambasadorów, ile mają porównywalne pod względem wielkości kraje do Polski.

Zdaniem Kidawy-Błońskiej, skuteczność w dyplomacji nie polega na tym, ilu się ma ambasadorów, ale na tym, w jakich obszarach i jacy to są politycy. - Nie można mierzyć liczbą ambasadorów siły dyplomacji, my krótko jesteśmy w Unii, tak się nie mierzy skuteczności polityki - podkreśliła.

Jak zauważył Hofman, zapowiedzi PO dotyczące twardej walki o 300 mld zł w najbliższym wieloletnim budżecie UE są oparte na złej przesłance. - Donald Tusk, gdy pojawi się jakikolwiek zły artykuł w gazecie w Berlinie, albo jakikolwiek zły artykuł w gazecie w Paryżu pierzchnie, dlatego, że zagrozi to jego wizerunkowi - uważa.

Według Hofmana, dla Tuska najważniejsze jest to, by "biała flaga, którą często macha, była ładna, dobrze wyglądała, odprasowana, wisiała na maszcie jak trzeba".

- Bardzo bym chciała, żeby polska flaga była zawsze w dobrej kondycji i dobrze wyglądała. To cały komentarz - odpowiada Kidawa-Błońska.

W ocenie Hofmana, zawodnikiem z europejskiej ligi, "nie z okręgówki jak Donald Tusk", jest Jarosław Kaczyński. Podkreślił, że za rządów PiS, gdy premierem był Kazimierz Marcinkiewicz dla Polski wynegocjowano pieniądze z UE, które wydawane są do dziś.

Jego zdaniem tylko prezes PiS daje gwarancję, że "nawet jak w Berlinie, czy w Paryżu nie spodoba się to, że Polska walczy o pieniądze, on nie pierzchnie, bo on nie jest od białej flagi"