Zaproponowany mechanizm płatności dodatkowej, jak twierdzi ministerstwo, wspiera „grupę gospodarstw średnich”. Ta średnia wielkość gospodarstwa… zaczyna się od 3 ha. I trzeba zauważyć, że proponując ten mechanizm dodano tylko niektórym, a wzięto wszystkim. Także tym, którym się dodaje.

A jakie skutki wywołuje to dla różnych typów gospodarstw?

Gdyby nie wyjmować z koperty dostępnej na dopłaty kwoty potrzebnej na tę „płatność dodatkową”, JPO wynosiłaby 131, a nie 110 euro/ha. Ale wtedy wchodzimy w mechanizm degresywności -  i co najmniej 5 proc.  kwot przekraczających 150 tys. euro jednolitej płatności obszarowej beneficjenci musieliby zwrócić do PROW – przestrzega ministerstwo. Zatem czy zaproponowany mechanizm rzeczywiście wspiera średnich, czy raczej tych największych?

Jak wylicza ministerstwo, w przypadku Wariantu A, z blisko 1 351 tys. rolników prawie 670 tys. gospodarstw otrzymałoby płatność dodatkową do hektarów zawierających się w przedziale 5-10 ha, natomiast w Wariancie B płatność dodatkową do hektarów zawierających się w przedziale 3-10 ha otrzymałoby ponad 920 tys. gospodarstw. Ponadto, spośród tych gospodarstw, prawie 344 tys. otrzymałoby także płatność dodatkową do hektarów zawierających się w przedziale 10-30 ha (oba warianty). 

Problem w tym, że bez płatności dodatkowej gospodarstwa do 10 ha otrzymają więcej. Przeanalizujmy. Różnica w stawce JPO to 21 euro na ha.

Gospodarstwo 10 ha otrzymałoby więc – gdyby nie płatność dodatkowa –  aż 1310 euro JPO (wariant C). W  przypadku wyboru wariantu z tą płatnością byłoby to natomiast: 1100 euro JPO plus 100 (wariant A) lub 1100 euro plus 182 euro (wariant B) – czyli łącznie 1200 lub 1282 euro, w każdym przypadku mniej, niż bez owej pięknie się nazywającej płatności dodatkowej.

Gospodarstwo 30 ha otrzymałoby w wariancie C tylko JPO w wysokości 3930 euro.

Z płatnością dodatkową natomiast: w wariancie A - JPO w wysokości 3300 euro i jeszcze 1740 euro płatności dodatkowej (razem 5040 euro), a w wariancie B – oprócz JPO 3300 jeszcze 1422 euro tej płatności (razem 4722 euro).

Bez względu więc na to, który wariant zostanie wybrany, i tak oznacza on wyższe płatności dopiero dla gospodarstw większych niż 10 ha. Do 10 ha korzystniejsza jest wyższa stawka JPO, niż obcinanie jej na dopłaty dodatkowe i potem zwracanie w formie tej dopłaty na kolejne ha. Powyżej 30 ha płatności dodatkowej nie ma, JPO wraca więc do 110 euro na ha. „W Wariancie A następuje zwiększenie poziomu wsparcia na hektar użytków rolnych w gospodarstwach o powierzchni od 12 ha do 83 ha. W Wariancie B efekt zwiększenia wsparcia wystąpiłby w gospodarstwach o powierzchni od 11 ha do 69 ha” – przyznaje ministerstwo w załączniku do projektu.

Mamy więc do czynienia nie z propozycją płatności dodatkowej, ale z propozycją płatności dodatkowej dla gospodarstw większych niż 10 ha, ale nie większych niż 69-83 ha. Średnia wielkość powierzchni gruntów rolnych w gospodarstwie rolnym to trochę ponad 10 ha. Zaproponowano więc mechanizm płatności dodatkowej, wspierający gospodarstwa o wielkości większej niż średnia wielkość gospodarstwa w kraju.

50 proc. gospodarstw dysponuje powierzchnią gruntów mniejszą niż 5 ha (to 13 proc. użytków rolnych). 45 proc. (49 proc. UR) gospodarstw mieści się w przedziale od 5 do 30 ha. Tylko 5 proc. (38 proc. UR) ma powyżej 30 ha.

21 euro na ha więcej w JPO to duże wsparcie dla tych najmniejszych gospodarstw – będą go pozbawione na rzecz większych, zwłaszcza tych zagrożonych degresywnością.

I nie dajmy się omamić zapewnieniami, że chodzi o wsparcie gospodarstw, które produkują na rynek – rolą dopłat bezpośrednich nie jest wspieranie produkcji, ale wsparcie producentów, stabilizacja ich dochodów. Do wspierania produkcji i rynków są inne mechanizmy.

Przedstawione warianty stosowania płatności dodatkowej były analizowane przy założeniu wydzielenia na tę płatność 8,3 proc. koperty krajowej.