- To była dobra wymiana poglądów, ale ten resort po Sawickim  jest rozkojarzony – podsumowuje  sytuację Wojciech Mojzesowicz. – Na niektóre rzeczy są potrzebne pieniądze, ale nie na wszystko.

Nadal niewiele ustalono w sprawie pomocy dla poszkodowanych wymarznięciami. Protestujący chcą, aby udzielonej pomocy polegającej na wypłacie 100 zł na każdy wymarznięty ha nie wliczać do puli pomocy de minimis – inaczej większość poszkodowanych nie mogłaby korzystać z dopłat do nasion, gdyż wyczerpaliby pulę dostępnej pomocy (w ciągu 3 lat jest to 7,5 tys. euro).

- Nie ma odpowiedzi z Brukseli na pismo ministerstwa przesłane do Komisji Europejskiej w sprawie pomocy po wymarznięciach. Zapisaliśmy w protokole, że jeśli tylko UE wyrazi zgodę na pomoc, pieniądze będą wypłacane, a nasz postulat pomocy zostanie zrealizowany dopiero, gdy wszyscy poszkodowani rolnicy dostaną pomoc 100 zł na ha – mówi Mojzesowicz i podkreśla, że warunkiem zapowiedzianej pomocy niewliczanej do puli de minimis jest potwierdzenie przez komisję 30 proc. strat, a wymóg ten spełni niewielu rolników, gdyż przyjęty sposób szacowania strat jest dla poszkodowanych niekorzystny, dlatego tak ważne jest „nadrobienie” tego pomocą 100 zł na ha bez wliczania do limitu de minimis.

- Grupy producenckie po klęskach nie mogą wypełnić limitu, oczekujemy zmiany rozporządzenia, aby niewykonanie tego limitu nie eliminowało wsparcia dla grup. Nasz wniosek jest realizowany.

Nie osiągnięto porozumienia w sprawach: zwiększenia limitu zużycia paliwa (pewnym postępem jest zobowiązanie się Ministerstwa Rolnictwa do zlecenia ekspertyz dotyczących zużycia oleju w rolnictwie), w sprawie dopłat do niekwalifikowanego materiału siewnego w 2012 r. , w sprawie zwolnienia z opłat licencyjnych nasion wykorzystanych w 2012 r. do siewu na obszarach wymarzniętych (ministerstwo w ciągu 14 dni przedstawi propozycje rozwiązań).

Protestujący uznali za realizowany postulat przesuwania terminów spłaty kredytów  i wstrzymania prywatyzacji na dotychczasowych zasadach Krajowej Spółki Cukrowej.

Podtrzymali sprzeciw wobec podwyższenia do 67 lat wieku emerytalnego i przyjętych obecnie rozwiązań dotyczących składki zdrowotnej (Ministerstwo Rolnictwa ma przekazać Ministerstwu Zdrowia uwagi dotyczące maksymalnej wysokości składki zdrowotnej).

Ministerstwo Rolnictwa zgadza się, że nie powinno być jednocześnie podatku rolnego i dochodowego z działalności rolniczej oraz wyłączenia 7 proc. areału z produkcji w ramach „zazielenienia”.

- Poinformowano nas, że jest unijna zgoda na uzupełnienie płatności krajowych i że dla rolników nie będzie żadnych skutków modulacji w ciągu najbliższych dwóch lat – zapewnia Mojzesowicz. – Ale z drugiej strony pozostaje problem środków na ten cel. Wiceminister powiedział, że resort rolnictwa wnioskuje o uwzględnienie w budżecie na 2013 i 2014 rok potrzebnych na to środków. Nie wierzę, że uda się te środki przywrócić. To 690 mln euro, czyli 2,5 mld zł w skali dwóch lat, wygląda na to, że Ministerstwo Finansów ich nie ma. Odpowiedzialna za kontakty z Unią Europejską  Zofia Krzyżanowska wyraźnie pokpiła tę sprawę. Najpierw Unia żąda od nas redukcji dopłat, jak prosimy o zgodę na ich wyrównanie – zgadza się bez problemu. Problem będzie w krajowych finansach. Minister Rostowski na pewno woli tych pieniędzy nie wydać i najwyraźniej Zofia Krzyżanowska nie chciała go do tego wydatku zmuszać.

Mojzesowicz zwraca uwagę na brak pieniędzy na kredyty preferencyjne na zakup ziemi, ministerstwo zapowiada limit kredytu na ten cel w wysokości 1,5 mln zł, ale nie wiadomo, czy w ramach tego limitu wlicza się wcześniej udzielone kredyty preferencyjne  - ministerstwo ma to wyjaśnić.

- Sytuacja w tym resorcie jest katastrofalna – podsumowuje Wojciech Mojzesowicz. – Wygląda na to, że z ministrem do tej pory spotykali się działacze, a nie producenci rolni.