Sąd otworzył w czwartek przewód sądowy i wysłuchał wyjaśnień oskarżonego, po czym rozpoczął przesłuchiwanie świadków.

Zdaniem prokuratury, przewodniczący podał nieprawdziwe dane co do powierzchni upraw i wyłudził z ARiMR ponad 21,6 tys. zł oraz usiłował wyłudzić kolejne 3,7 tys. zł.

W śledztwie Andrzej Sz. nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że sam dokonywał pomiaru działek rolnych i podawał je osobie, która pomagała mu w przygotowaniu wniosków. Dodał, że jeżeli powstały różnice, to w wyniku błędów, a nie w wyniku rozmyślnego działania z jego strony.

Zdaniem prokuratury ta wersja stanowi jedynie linię obrony i ma zmierzać do uniknięcia odpowiedzialności karnej. Prokuratura powołuje się na materiał dowodowy, z którego - jej zdaniem - jednoznacznie wynika, że oskarżony nie przeprowadzał żadnych pomiarów w terenie, korzystał jedynie z wyciągów z rejestrów gruntów i na ich podstawie wypisał wnioski.

Według prokuratury, oskarżony doskonale przy tym zdawał sobie sprawę, iż znaczna część jego działek jest w złej kulturze rolnej albo od lat w ogóle nie jest uprawiana. Na wielu działkach kontrolerzy znaleźli regularny las albo zarośnięte bagno.

Oskarżonemu samorządowcowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło: PAP