• Komisja Europejska nie odejdzie od długoterminowych strategicznych celów klimatycznych.
  • W ciągu kilku tygodni Komisja Europejska ma zdecydować o odejściu na kolejny sezon od kolejnej zasady warunkowości w produkcji roślinnej.
  • Po tym, jak przyjęła derogację odnoście ugorowanych gruntów, może to być następna kluczowa decyzja wobec przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej modyfikująca zasady przyznawania płatności bezpośrednich.
  • Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. rolnictwa ciągle zachęca rządy krajów UE o lepsze wykorzystanie i ukierunkowanie dopłat dla hodowców zwierząt. Wg niego dopłaty do dobrostanu mogą w znaczący sposób poprawić opłacalność produkcji zwierzęcej. Dlaczego wokół tej kwestii panuje cisza w naszym kraju?

– Jest dyskusja, na ile ta sytuacja nadzwyczajna związana z bezpieczeństwem żywnościowym powoduje konieczność rewizji pewnych celów strategii „Od pola do stołu” i strategii „Bioróżnorodności”? Chcę podkreślić, że w obu strategiach jest podkreślone, że mamy badać i monitorować systematycznie wpływ realizacji tych strategii na bezpieczeństwo żywnościowe i jeśli w jakimś momencie bezpieczeństwo jest wystawione na ryzyko, to Komisja powinna odpowiednio reagować i z taką sytuacją mamy do czynienia – podkreślił Janusz Wojciechowski, komisarz UE ds. rolnictwa po spotkaniu ministrów rolnictwa krajów Wspólnoty.

Bardzo ważna derogacja - ugory do produkcji

Oczywiście, sytuacja jest nadzwyczajna, czego nie da się ukryć. W wielu regionach świata zabraknie zboża, jeśli nie trafi tam to z Ukrainy. Na razie Rosja okupuje także basen Morza Czarnego i nie myśli odstępować od swoich imperialistycznych celów. Państwa członkowskie Unii widząc tę sytuację już w marcu bieżącego roku postanowiły dopuścić do uprawy w tym sezonie odłogowane grunty. Przejęcie tej derogacji, co miało miejsce w marcu br. było znaczącym krokiem Komisji Europejskiej w celu zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego konsumentów w Europie. W wyniku tej decyzji do produkcji rolnej we Wspólnocie wrócił areał ziemi, który można porównać z terytorium niedużej Belgii. W Polsce jest to niespełna 200 tys. ha.

Komisja Europejska bardzo elastycznie reaguje na to, co dzieje się na rynkach rolnych w związku z agresją nazistowskiej Rosji na Ukrainę. Oprócz wspomnianej derogacji zgodziła się na natychmiastową pomoc rolnikom w ramach krajowych budżetów państw członkowskich. Ta decyzja także została podjęta w marcu br. Polscy rolnicy mogą liczyć na dopłaty do zakupionych nawozów.

Następne, 20 maja br. Komisja Europejska zaproponowała kolejne wyjątkowe rozwiązanie, finansowane poprzez Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EFRROW) tak, by umożliwić państwom członkowskim wypłatę jednorazowej kwoty ryczałtowej rolnikom i przedsiębiorstwom rolno-spożywczym dotkniętym znacznym wzrostem kosztów produkcji rolnej. To działanie umożliwi państwom członkowskim podjęcie decyzji o wykorzystaniu dostępnych środków w wysokości do 5% swojego budżetu EFRROW na lata 2021-2022 na bezpośrednie wsparcie dochodów rolników oraz małych i średnich przedsiębiorstw prowadzących działalność w zakresie przetwórstwa, marketingu lub rozwoju produktów rolnych. Stanowi to potencjalny budżet w wysokości 1,4 miliarda euro w UE. Rolnicy i małe przedsiębiorstwa rolne będą mogli otrzymać odpowiednio do 15 000 euro i 100 000 euro. Płatności należy dokonać do dnia 15 października 2023 r. Aby skorzystać z tej wyjątkowej możliwości, państwa członkowskie będą musiały przedłożyć zmianę swojego programu lub programów rozwoju obszarów wiejskich, wprowadzając nowe działanie.

Naciskają na odejście od zmianowania

W tym sezonie, ale nie wykluczone, że także w kolejnym, choć Komisja Europejska broni się przed tym, o czym mogą świadczyć słowa płynące z ust Janusza Wojciechowskiego, może dojść do kolejnego odstępstwa.

– Państwa członkowskie opowiadają się również za tym, żeby rozważyć kwestie płodozmianu, jego zawieszenia, żeby w ten sposób, żeby umożliwić większą produkcję. Komisja to analizuje, nie wykluczam takiej możliwości, oczywiście decyzje nie są jeszcze podjęte. Płodozmian jest bardzo ważną praktyką rolną i w długim okresie czasu musi być kontynuowany, musi być elementem zrównoważonego rolnictwa, bardzo ważnym również dla jego produkcyjności – oświadczył komisarz. – Bardzo silne jest oczekiwanie, że płodozmian będzie zawieszony i myślę, że jest to godne rozważania w sytuacji, gdyby dopuścić wyjątkowo te uprawy, których nam brakuje, w szczególności pszenicy – podkreślał. – To nie jest dobra z agrotechnicznego punktu widzenia sytuacja, jeśli rok po roku te same uprawy stosuje się w tym samym miejscu, ale w takiej wyjątkowej sytuacji, gdy jest potrzeba zwiększenia produkcji, to należałoby to dopuścić – dodał.

Odejście od zmianowania w uprawie pszenicy byłoby poważnym odstępstwem od warunkowości zaplanowanej na kolejne lata dla produkcji rolnej w przyszłej Wspólnej Polityce Rolnej. O tym, że trwa dyskusja w tej sprawie komisarz Wojciechowski mówił już w połowie maja br. podczas konferencji prasowej w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jej wyniki – o czym informowała francuska prezydencja - mają być znane w ciągu kilku tygodni. Komisja Europejska ma przeanalizować wprowadzenie kolejnej derogacji i wskazać, jak ona wpłynie na wysokość produkcji pszenicy.

Jak ze zmianowaniem było i miało być?

Obowiązujące od 2007 r. przepisy w zakresie normy zmianowania przewidują, że w przypadku uprawy pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa ten sam gatunek rośliny może być uprawiany na tej samej powierzchni w ramach działki ewidencyjnej nie dłużej niż trzy lata. Te przepisy zaostrzają się od 2023 r. Obecnie rolnicy, żeby mogli pobierać płatności bezpośrednie, muszą spełniać określone wymogi. Aktualnie tymi wymogami są zazielenienie i wzajemna zgodność. Funkcjonują one w pierwszym filarze WPR, a dodatkowo płatne są działania rolno-środowiskowe w II filarze tej polityki. W nowej WPR wspomniane zazielenienie i wzajemna zgodność łączą się i powstaje nowa, wzmocniona warunkowość. Rolnicy, żeby mogli otrzymać płatności bezpośrednie, będą musieli przestrzegać nowych zasad. Dodatkowymi płatnościami będą także ekoschematy w I filarze, a za ich realizację rolnicy będą wynagradzani. Działania rolno-środowiskowe, tak jak to jest w obecnej polityce, pozostaną w II filarze polityki rolnej.

Obowiązek zmianowania dotyczy rolników, którzy uprawiają zboża: pszenicę, żyto, owies i jęczmień mogą one być uprawiane na tej samej powierzchni przez 3 lata wszedł od 2008 r. Wtedy to zostały dodane nowe wymagania dotyczące dobrej kultury rolnej. Obowiązek zmianowania upraw – tak mówią przepisy na tę chwilę – będzie od 2023 roku dotyczył gospodarstw większych niż 10 ha gruntów ornych, które poprowadzą trzy uprawy. W nowej WPR szykują się zmiany związane z normami dobrej kultury rolnej (GAEC – skrót od angielskiego Good Agriculture and Environmental Conditions, czyli: Dobra kultura rolna zgodna z ochroną środowiska). Wdrożenie tych norm planowane jest poprzez dywersyfikację upraw z obowiązkiem prowadzenia co najmniej 3 różnych upraw na gruntach ornych, przy czym uprawa główna nie może zajmować więcej niż 65% gruntów ornych (obecnie 75%), a dwie uprawy główne łącznie nie mogą zajmować więcej niż 90% gruntów ornych (obecnie 95%).

Nowa polityka na czas

Janusz Wojciechowski podkreślał po ostatnim spotkaniu ministrów rolnictwa UE, że ocena i akceptacja Krajowych Planów Strategicznych dla Wspólnej Polityki Rolnej przebiega zgodnie z planem i że nic niepokojącego nie dzieje się wokół nich. Dał tym samym po raz kolejny wyraźny sygnał, że Komisja Europejska trzyma rękę na pulsie i nie planuje zmiany zasadniczych celów związanych z klimatem i środowiskiem. Zresztą podobny sygnał popłynął ze szczytu państw G7, a który można krótko zdefiniować: Europa i Ameryka Północna nie odstąpią od strategicznych celów wskazujących na potrzebę ograniczenia emisji gazów, w tym dwutlenku węgla. W tym miejscu warto przypomnieć, że Komisja Europejska pracuje nad planem sekwestracji węgla, a polityka, którą ma wprowadzić w tym zakresie od przyszłego roku związana jest z wynagradzaniem rolników za „usługi” na rzecz środowiskowa. Mają one ulżyć m.in. w hodowcom zwierząt, którzy są wskazywani przez konsumentów na tych, którzy najwięcej poza transportem wprowadzają ich do środowiska. Pozostawiając dyskusję na temat szkodliwości produkcji zwierzęcej na boku, trzeba zapytać dlaczego w Polsce nikt nie prowadzi szerokiego dialogu w tej sprawie? Janusz Wojciechowski w kontekście planów strategicznych po raz kolejny przypomniał o możliwości wspieraniu produkcji zwierzęcej za pośrednictwem dopłat do dobrostanu zwierząt.

– W obliczu trudnej sytuacji sektorów hodowlanych warto byłoby rozważyć, czy np. instrumenty dobrostanu zwierząt byłyby dobra formą wsparcia hodowców, którzy dobrowolnie podwyższają standardy dobrostanu zwierząt i z tego tytułu mogą otrzymać znaczące fundusze poprawiające ich sytuację – podkreślił już po raz kolejny Janusz Wojciechowski.

Czy jego słowa dobrze rozumiane są nad Wisłą? Można w to wątpić, a wygląda na to, że takowe dopłaty będą w przyszłości jedyną formą wsparcia produkcji zwierzęciej w Unii Europejskiej. To jest naprawdę ostatni sygnał, który w tej sprawie płynie z Brukseli.

Zapraszamy do obejrzenia kolejnego odcinka "Iwana w Dybach", w których Iwona Dyba, redaktor naczelna portalu farmer.pl oraz Radosław Iwański, redaktor naczelny "Farmera" komentują decyzje ostatniego szczytu ministrów rolnictwa Unii Europejskiej.