We wrześniu minister Marek Sawicki narzekał, że komisarz Ciolos nie chce użyć rezerwy kryzysowej na pomoc potrzebną po rosyjskim embargu producentom owoców i warzyw.

- Gdyby pieniądze, które były m.in. w rezerwie kryzysowej, użyto w pierwszych trzech tygodniach sierpnia, rynek ustabilizowałby się i rolnicy sprzedaliby swoje produkty po normalnej cenie – taką wypowiedź ministra usłyszeli np. widzowie programu „Po przecinku” pokazanego 30 września w TVP Info.

Ponoć nasze ministerstwo zabiegało o uruchomienie rezerwy kryzysowej, od kiedy Rosja wprowadziła swoje embargo – czyli od sierpnia.

Jednak dopytywane o to, jakie kroki poczyniło w celu uzyskania możliwości skorzystania z rezerwy na potrzeby polskich rolników, ministerstwo wyjaśniło, że rezerwę można wykorzystywać dopiero po wydaniu limitu wydatków zaplanowanych w danym roku budżetowym na realizację interwencji na danym rynku rolnym. Skąd więc te wcześniejsze narzekania ministra na niechęć do uruchomienia rezerwy? – zapytaliśmy w MRiRW. Na odpowiedź czekamy od dwóch tygodni.

Tymczasem europoseł Janusz Wojciechowski zaprzecza, jakoby rezerwa kryzysowa była do wykorzystania dopiero po wydatkowaniu środków zaplanowanych na interwencję na rynkach.

- Nikt takiego argumentu dotąd nie podawał – mówi europoseł. – Powodem nieskorzystania z  tej możliwości pomocy rolnikom było tylko to, że nikt  o uruchomienie tych pieniędzy nie zabiegał. O uruchomienie tej rezerwy starała się tylko Bułgaria. Państwa Europy Zachodniej wolą, aby niewykorzystana rezerwa wróciła do nich, bo składają się na nią w większej kwocie, niż otrzymałyby w ramach działań antykryzysowych po rosyjskim embargu. Rezerwa kryzysowa za 2014 r przepadła i może przepaść kolejna za 2015 rok, bowiem za sprawą polskiego komisarza Jacka Dominika Komisja Europejska postuluje, żeby pieniądze z rezerwy trafiły w ogromnej części na pomoc potrzebną w związku z epidemią eboli. Na ewentualne dalsze działania kryzysowe zostałoby wtedy 89 mln euro na cały 2015 rok.

Wcześniej w unijnym budżecie było 433 mln euro na rezerwę kryzysową Wspólnej Polityki Rolnej. Zapowiadano użycie 344 mln euro na pomoc producentom owoców i warzyw.

Artykuł 226 rozp. 1308, na który powołało się MRiRW w udzielonej nam odpowiedzi, mówi, że rezerwę kryzysową „udostępnia  się na środki, do których stosuje się niniejsze rozporządzenie (czyli na regulację rynku – dop. red.), na rok lub lata, których dotyczy wniosek o dodatkowe wsparcie i które są wdrażane w okolicznościach wykraczających poza normalne zmiany sytuacji na rynku”.

Zapis ten zatem nie rozstrzyga, że rezerwę kryzysową wolno skierować na regulację rynków dopiero po wyczerpaniu innych środków. Skąd więc takie domniemanie ministerstwa? I skąd wcześniejsze narzekanie ministra na nieuruchomienie rezerwy?

Czekamy na wyjaśnienia.

W czwartek sprawą uruchomienia unijnej rezerwy kryzysowej na rekompensaty dla rolników ma się zająć sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi.