- Czy znany jest podział środków dostępnych na I filar WPR?

Znane są tylko plany. Według przepisów unijnych kraj członkowski ma pewne możliwości przekierowywania środków, można stosować różne warianty. Sztywne wymogi są takie, że do 15 procent koperty I filara można przeznaczyć na płatności powiązane z produkcją – i to są sektory, które każdy kraj może znaleźć i wskazać. Oczywiście to nie jest tak, że są to dodatkowe pieniądze, bo często rolnicy myślą, że jest inaczej. Nie, to wszystko jest z puli 28,5 mld euro przeznaczonych na dopłaty bezpośrednie i rozwój obszarów wiejskich, z czego 23 mld jest na płatności bezpośrednie – jak informuje Ministerstwo Rolnictwa. 2 proc. z tych 15 proc. to natomiast obligatoryjne wsparcie na rośliny motylkowate. Czyli zostaje 13 proc. na wsparcie powiązane z produkcją. Ministerstwo zamierza dofinansować w tych ramach: opasy, bydło mleczne (regionalnie), owce, chmiel, skrobię ziemniaczaną i buraki cukrowe, owoce miękkie (truskawki i maliny), być może także pomidory do przetwórstwa. Do tytoniu przewidywane są dopłaty krajowe. Kolejne 53 proc. z tych 23 mld euro to JPO. Natomiast 30 proc. to płatność zielona – działania powiązane z wymogami środowiska. 2 proc. jest przeznaczone na zwiększenie dopłat dla młodych rolników.

- Jest też możliwość zwiększenia dopłat na pierwsze hektary.

Przepisy unijne przewidują wyższe płatności na pierwsze hektary. Można zwiększyć płatność do powierzchni średniej krajowej, albo jeżeli ta średnia jest mniejsza niż 30 ha, to maksymalnie do 30 ha. Czyli byłaby to preferencja dla gospodarstw mniejszych. Podwyższona płatność nie przysługiwałaby powyżej 30 ha. Nie wiadomo, na płatność do jakiej wielkości gospodarstwa Polska się zdecyduje.

- I nie wiadomo, czy w ogóle się zdecyduje. Czy to jest system skomplikowany?

Nie, to system bardzo prosty. Jeżeli zdecydujemy się na zwiększenie dopłaty do pierwszych hektarów, obliczamy, ile będzie wyższa od standardowej. Jeżeli rolnik zgłasza gospodarstwo mniejsze niż te 30 ha, to do wszystkich hektarów dostaje tę podwyższoną płatność, a jeżeli wielkość gospodarstwa przekracza te 30 ha – do 30 ha dostaje płatność wyższą, a do pozostałych tę standardową, niższą. Administracyjnie to sprawa prosta. Trudniej zdecydować się, czy wspierać te mniejsze gospodarstwa, czy preferować je zwiększoną płatnością.

- Zwiększenie płatności dla pierwszych ha stałoby się powodem zmniejszenia puli pieniędzy dostępnej na dopłaty dla pozostałych gospodarstw.

I dopiero to jest prawdziwym powodem trudności. Powtarzano jak mantrę, że będzie 240–243 euro do ha. Każdy przeliczył to na złotówki i teraz liczy na taką płatność do każdego hektara. A rozczarowanie przyjdzie dramatyczne. Jeśli ktoś się załapie na pierwsze hektary albo na wsparcie do produkcji czy płatności rolnośrodowiskowo-klimatyczne, to dostanie może nawet więcej jak te 240 euro. Natomiast ci, którzy nie będą mieli tych dodatkowych bonusów, dostaną premię znacznie niższą. Chwalenie się kolejnych ministrów do tego doprowadziło, że każdy liczy na te 240 euro. Proszę pamiętać też, że nastąpiło przesunięcie środków z II filara i niewiele to dopłatom pomogło.

- Dziękuję za rozmowę.