Dzisiejsze spotkanie z komisarzem Wojciechowskim zostało zorganizowane przez Jakuba i Łukasza Buchajczyków, reprezentujących zachodniopomorskich rolników. Uczestnicy spotkania są właścicielami gospodarstw o powierzchni przekraczającej 50 ha i o problemach takich gospodarstw chcieli rozmawiać podczas spotkania.

- Jesteśmy w ważnym momencie dla przyszłości rolnictwa w Polsce i w Europie. W ubiegłym roku został przyjęty pakiet trzech głównych rozporządzeń, które określają kształt reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Jesteśmy teraz na etapie planów strategicznych, to jest moment, kiedy jeszcze możemy je poprawić – mówił na wstępie komisarz Wojciechowski.

print screen
print screen

Jak zauważył Wojciechowski, w środowisku rolniczym sporo emocji budzi Zielony Ład i powstało wokół niego wiele nieporozumień. Jak podkreślał, jest to program dobrowolny, nie wynikają z niego wprost żadne prawa, ani obowiązki, a każdy kraj wybiera z WPR to co jest najlepsze dla jego rolników i to wprowadza. – Tyle będzie Zielonego Ładu w rolnictwie, ile będzie wpisane w Planie Strategicznym – dodał Komisarz Wojciechowski.

Podczas spotkania Wojciechowski potwierdził dobrą wiadomość dla polskich rolników o zatwierdzeniu przez KE i uruchomieniu programu dopłat do zakupu nawozów. Podkreślał jednocześnie, że Polska jako pierwsza wystąpiła o tę pomoc i nie wszystkie kraje były z tego powodu zadowolone, szczególnie te, których na takie wsparcie nie stać. Wyjaśniał jednocześnie dlaczego te procedury tak długo trwały.

Jak informował Wojciechowski, przewidziane jest również wsparcie dla zakładów produkujących nawozy, co może w efekcie przełożyć się na spadek cen nawozów.

Wojciechowski: UE nie chce ograniczać produkcji

- Nie wiem skąd się bierze teza, że reforma WPR prowadzi do zmniejszenia produkcji. Był tylko jeden element, który wprost mówił o ograniczeniu produkcji, to były obszary wyłączone spod produkcji, obszary proekologiczne, których jest 4 mln ha w całej Unii, ale to zostało już uchylone. W trwającym kryzysie są przepisy prawne pozwalające rolnikom obsiewać wszystko. Poza tym nie ma żadnego elementu nakładającego na rolników obowiązek zmniejszania produkcji – podkreślał Wojciechowski.

Innego zdania był uczestniczący w spotkaniu Rafał Wandachowicz, który wskazywał na istniejące już przepisy i planowane w przyszłości do wprowadzenia regulacje, które w zdecydowany sposób wpływają na wielkość uzyskiwanych plonów. Wśród przykładów wymieniał m.in. ustanowienie limitu 170 kg azotu na hektar, podczas gdy niektóre uprawy, aby osiągnąć maksymalny potencjał plonowania, wymagają wyższych dawek azotu. Rolnik zwracał też uwagę na nieelastyczne terminy wiosennego nawożenia azotem, który przy pewnych uprawach i niektórych rejonach Polski powinien być podawany znacznie wcześniej. W jego opinii na zniżkę plonów ma też wpływ wycofanie niektórych zapraw i substancji czynnych w środkach ochrony roślin.

Problem wycofywania środków ochrony roślin zauważył również Stanisław Barna. Zdaniem rolnika dostępnych preparatów do ochrony upraw jest coraz mniej, a te które pozostają na rynku wykazują się mniejszą skutecznością, przez co konieczna jest zwiększona częstotliwość ich stosowania, co z kolei podnosi koszty produkcji. Rozmówca podkreślał, że takie działania mają się nijak do zjawiska importu surowców nieobjętych takimi ograniczeniami.

Gospodarstwa > 50 ha również oczekują wsparcia

Uczestniczący w spotkaniu rolnicy, reprezentujący gospodarstwa o powierzchni powyżej 50 ha, podkreślali, że przekraczając ten próg są często dyskryminowani i pomijani podczas korzystania z subwencji.

- Jesteśmy dyskryminowani jako gospodarstwa 50 ha+, patrzmy na nawozy, patrzmy na pomoc suszową itp. Jeżeli w ustawie jest zapisane, że gospodarstwa rodzinne są do 300 ha, to trzymajmy się tego. Jako większe gospodarstwa mamy więcej problemów w porównaniu do mniejszych gospodarstw, bo my utrzymujemy się tylko z rolnictwa. Mamy problemy z pracownikami, a z naszych gospodarstw utrzymuje się po kilka rodzin – podkreślał Stanisław Barna.

Komisarz Wojciechowski, w kontekście pomocy dla większych gospodarstw, mówił o planowanej zmianie polegającej na włączeniu gospodarstw o powierzchni do 300 ha do płatności redystrybucyjnej, do pierwszych 30 ha. Podkreślał jednocześnie potrzebę wyhamowania likwidacji mniejszych gospodarstw, podając przykład gospodarstw hodowlanych, których w ciągu 10 lat ubyło 340 tys.

Jak twierdzi Wojciechowski proces likwidacji wynika m.in. z braku korelacji między rolnictwem, a przetwórstwem. Duże zakłady przetwórcze poszukują po prostu dużych dostawców. Dlatego na przyszłość przewidziane są środki na odbudowę lokalnego przetwórstwa.

Możliwe uproszczenia w ekoschematach i dodatkowe korzyści

W dyskusji z rolnikami komisarz Wojciechowski stwierdził, że zaproponowanie kilkunastu ekoschematów, gdzie niektóre są skierowane do bardzo wąskiego grona beneficjentów, nie jest dobrym rozwiązaniem.

- Wydaje mi się, że wszystko powinno się skupić wokół dwóch podstawowych rozwiązań. Dla hodowców jest to „dobrostan zwierząt” finansowanych na różnych poziomach, zależy ile go jest, tym większe dofinansowanie. Natomiast dla rolników zbożowych „rolnictwo węglowe” z różnymi jego praktykami, typu przyorywanie słomy, poplony itp. - zaznaczył Wojciechowski.

Jak wskazywał komisarz, „rolnictwo węglowe” w przyszłości będzie stanowić program do handlu emisjami. Opracowywane są przepisy prawne, które pozwolą rolnikom płacić dodatkowo za te praktyki, poza WPR.

Wybierz najlepsze finansowanie dla swojego gospodarstwa!

Potrzebne dopłaty do produkcji, a nie produkcja dopłat

Zdaniem Łukasza Buhajczyka trzeba wspierać te działania, które będą faktycznie odpowiadać za produkcję żywności, a nie produkcję dopłat. Rolnik przytoczył tu słynne dopłaty do orzechów, które stały się przyczyną wielu patologii w dopłacaniu do fikcyjnej produkcji.

- Wiem, że spora część tego rolnictwa ekologicznego jest w gruncie rzeczy fikcją, z którą trzeba skończyć. Gospodarstwa ekologiczne, które są uprawnione do dopłat, to muszą być prawdziwe gospodarstwa z prawdziwą produkcją - podkreślał Wojciechowski.

Uczestnicy spotkania byli zadowoleni z debaty i możliwości przekazania swoich uwag dotyczących planowanych zmian w polityce rolnej na najbliższe 7 lat. Komisarz Wojciechowski również dziękował rolnikom za głos z terenu, potrzebny do nadania ostatecznego kształtu KPS dla nowej WPR, która jest uważana za największą reformę rolnictwa od 30 lat.

- Ja odpowiadam za reformę Wspólnej Polityki Rolnej i tego co w niej jest. Ta reforma uzyskała poparcie wszystkich państw członkowskich. Te trzy rozporządzenia są popierane przez wszystkie organizacje rolnicze w Europie (…). To co jest w Planie Strategicznym to nie jest propozycja Komisji, to jest propozycja rządu. Ja się teraz razem z Wami przygotowuję do rozmowy z polskim rządem, jak zrobić ten Plan Strategiczny, żebym mógł go z czystym sumieniem zatwierdzić, żeby mi ręka nie zadrżała, że ja coś złego podpisałem dla rolników – zapewniał Wojciechowski.