Ekolodzy argumentowali, że rolnictwo nie tylko nie wpływa korzystnie na zazielenienie, ale wprost przeciwnie: przyczynia się do zanieczyszczenia i osłabienia środowiska. O fiasku dotychczasowej koncepcji opłacania rolników za korzystny wpływ na środowisko i zazielenienie mówiło się już od dawna, wskazując na nieefektywność obecnego systemu.

Więcej: W UE problemy z dobrostanem zwierząt; KE zapowiada nową strategię

ETO: Zazielenienie było nieudane

I - jak to często bywa w podobnych sytuacjach – teraz postanowiono o całkowitym odwróceniu systemu. Teraz rolnik nie tylko nie będzie otrzymywał płatności za zazielenienie, ale jeszcze sam zapłaci za korzystanie ze środowiska.

Z największymi kosztami muszą liczyć się hodowcy zwierząt. To fermy przemysłowe odpowiedzialne są za zmiany klimatyczne – ocenili naukowcy. Brytyjski instytut Chatham House wyliczył, że na świecie hoduje się ok. 22 mld zwierząt. Są one źródłem zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla, metanem i azotem. Na pasze przeznacza się jedną trzecią wszystkich zbóż, w tym aż 99 proc. soi. Dodatkowo gazy cieplarniane emitują też maszyny rolnicze, powstają one także podczas produkcji nawozów i pestycydów. Tymczasem, aby wyprodukować 1 kg białka zwierzęcego, trzeba zużyć 6 kg białka roślinnego – jak wyliczono, gdyby zamiast dla zwierząt uprawiano zboża dla ludzi, można by było wykarmić ich miliard.

Ponadto brytyjski raport opublikowany w 2014 roku w „Climate Change” ujawnił, że osoby jedzące mięso emitują dwukrotnie więcej gazów cieplarnianych niż wegetarianie i weganie. Jak podano, gdyby każdy człowiek dostosował się do zdrowotnych zaleceń i jadł nie więcej niż 750 g świeżego mięsa tygodniowo, to emisja gazów cieplarnianych spadłaby od 29 do nawet 45 proc.

W uzasadnieniu nowych przepisów podano też, że osoby jedzące mięso z hodowli przemysłowych częściej zapadają na depresje – ma to być efektem pozostawania hormonów stresu w zjadanych tkankach zwierząt.

Wszystko to spowodowało, że zadecydowano, aby hodowców obciążyć opłatą za korzystanie ze środowiska w wysokości ok. 0,4 euro za każde 100 kg wyprodukowanej wieprzowiny i wołowiny. Za drób opłata ma być niższa i wynosić tylko 0,2 euro za 100 kg. Tyle samo zapłacą też hodowcy ekologiczni wieprzowiny i wołowiny – jak oceniono bowiem, wartości odżywcze takiego mięsa są wyższe i spożycie może być mniejsze, co sprzyja środowisku.

Rolnicy uprawiający zboża na pasze zapłacą za każdą tonę 0,4 euro, a ci, którzy swoje zboża przeznaczają do spożycia dla ludzi – 0,2 euro/t.

A co sądzi o tym polskie Ministerstwo Rolnictwa?

- Niedawno zwiększyłem zwrot podatku akcyzowego dla hodowców – przypomniał minister Jan Krzysztof Ardanowski podczas konferencji prasowej. – To chociaż częściowo zrekompensuje rolnikom te nowe wydatki. Polska będzie zabiegać też o zmniejszenie opłat dla polskich rolników. Skoro otrzymują oni niższe dopłaty bezpośrednie, powinni też płacić mniejsze opłaty środowiskowe. Przekonaliśmy już do naszej koncepcji Węgry, zabiegamy o poparcie kolejnych krajów. Poza tym będziemy domagać się, aby doceniono polskie małe hodowle, gwarantujące zwierzętom dużo lepsze warunki bytu i mniej obciążające środowisko naturalne.

Jutro ma być wiadomo, jak konkretnie miałoby wyglądać to dowartościowane polskich gospodarstw rodzinnych. Jutro też rząd przedyskutuje możliwość chociaż częściowego zrekompensowania rolnikom nowych opłat z budżetu krajowego – zapowiedział minister.

Zmienione unijne przepisy mają obowiązywać w nowym okresie budżetowym.

Koniecznie przeczytaj też: 

Rolnicy nie zapłacą za korzystanie ze środowiska