- Mamy nadzieję, że osiągniemy efekt - przez efekt rozumiem porozumienie, które będzie oznaczało, że mamy budżet europejski - oświadczył premier na konferencji prasowej na lotnisku.

Podkreślił, że Polska, jako największy biorca środków europejskich, jest szczególnie zainteresowana osiągnięciem kompromisu, ale nie "za wszelką cenę". - Jak zawsze nie będzie to kompromis za wszelką cenę. To jest argument, jaki Polska ma w rezerwie i jeśli będzie trzeba, jeśli nie będzie innego wyjścia, bardzo twarde stawianie sprawy wobec naszych partnerów - powiedział Tusk.

Podkreślił przy tym, że nasz kraj ma bardzo dobre argumenty merytoryczne, a polska reputacja i pozycja jest silna jak nigdy. - Mamy prawo, i z tego prawa korzystamy, mówić, co leży w interesie także całej Europy - mówił Tusk. Jak dodał, jest to podstawą merytorycznego porozumienia, m.in. z Francją.

Według niego Polska może liczyć na dobrą współpracę 15 państw przyjaciół polityki spójności oraz Włoch i Francji. W jego ocenie ma to kluczowe znaczenie dla naszego kraju. - Wsparcie dużych państw płatników netto jest niezbędne. Dzisiaj pozycja, w jakiej jest Polska, jest o tyle trudna, że my nie jesteśmy płatnikami netto, tylko biorcami netto i dlatego argumenty tych, którzy dają pieniądze, z reguły są argumentami silniejszymi - zauważył premier.

Szef rządu oświadczył przy tym, że jeśli nie będzie innego wyjścia, rozpatrywana będzie opcja prowizorium budżetowego. - Jeżeli uznalibyśmy, że kompromis byłby zbyt dużym kosztem i to polskim kosztem, to ja jestem gotowy do każdej decyzji, ale zadaniem Polski dzisiaj jest pracować na rzecz wspólnego mianownika, ponieważ tzw. prowizorium to nie jest też łatwa sytuacja dla nikogo - powiedział premier.

Zaznaczył zarazem, że rozwiązanie to nie stanowi automatycznej gwarancji, że Polska dostanie pieniądze. - Dlatego musimy postępować tu niezwykle ostrożnie, bo na końcu Polacy będą nas rozliczali z pieniędzy, a nie z ofensywnych, bardzo dużych zachowań, które na końcu miałyby nam przynieść klapę. Najważniejszy jest ten efekt materialny i o to będę dbał - zapewnił szef rządu.

- Decyzja o ewentualnym prowizorium będzie oczywiście rozpatrywana, jeśli nie będzie innego wyjścia, ale traktujmy to jednak jako ostateczność - podkreślił.

Premier zapewnił, że Polska nigdy nie była tak dobrze przygotowana do zbliżających się negocjacji. - Mam poczucie, że Polska nigdy nie była tak dobrze przygotowana i tak silna przed negocjacjami w Brukseli, a równocześnie nigdy sytuacja nie była tak krytyczna i tak trudna - przekonywał szef rządu.

Tusk ocenił, że zespół, który ze strony Polski przygotowuje rząd do rozpoczynającej się dzisiaj nadzwyczajnej Rady Europejskiej, wykonał "naprawdę kawał dobrej roboty". Poinformował jednocześnie, że w ramach polskiej delegacji na szczycie będzie pracował zespół pod przewodnictwem wiceszefa MSZ Piotr Serafina, który będzie na bieżąco analizował i obliczał każdą propozycję, jaka padnie podczas negocjacji.

W Brukseli rozpoczyna się dziś nadzwyczajna Rada Europejska, czyli szczyt przywódców państw i rządów w sprawie nowego wieloletniego budżetu UE na lata 2014-20 pod przewodnictwem szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya.