„Farmer” nie dowierzał. Oto depesza PAP z 29 listopada, godz. 6, podawała, że minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski poinformował PAP: „Dotychczas wypłacono 500 mln zł, pozostali rolnicy otrzymają środki w I kwartale 2020 r.” To w leadzie wiadomości, a w jej treści raz mowa o pomocy de minimis, raz o zaliczkach dopłat…

Więcej: Ardanowski: pomoc suszowa będzie też wypłacana rolnikom w I kw. 2020 r.

Może sformułowanie, że pomoc „będzie też wypłacana  rolnikom w I kw. 2020 r.” nie oznacza, że w IV kw. 2019 r. wypłacana już nie będzie?... Może ktoś czegoś nie zrozumiał i doszło do przekłamania?...

Pytaliśmy od miesiąca (dokładnie od 21 października) w MRiRW, jaka pomoc po suszy jest wypłacana i czy wstrzymano pomoc de minimis. Odpowiedzi nie było. Pytaliśmy dalej (8 listopada), czy pomoc po suszy jest płacona? Czy zwiększono pulę z budżetu państwa, przeznaczoną na ten cel? Ile wypłacono tytułem tej pomocy w listopadzie? Odpowiedzi nie było. Wreszcie nadeszła ta poranna depesza PAP z 29 listopada… Zapytaliśmy więc niezwłocznie w MRiRW, czy w tym roku będzie zwiększona pula przeznaczona na pomoc, czy na wypłaconych 500 mln zł zakończono tegoroczną pomoc?

I już nie może być wątpliwości. Ministerstwo odpowiedziało od razu wczoraj, 29 listopada, po godz. 16: „minister Jan Krzysztof Ardanowski informował wczoraj, że dotychczas w ramach pomocy suszowej wypłacono kwotę 500 mln zł, która była pierwszą transzą pomocy, a pozostali rolnicy otrzymają środki w I kwartale 2020 r. Minister zwrócił uwagę, że trudną niekiedy sytuację finansową rolników łagodzi wypłacanie zaliczek na poczet dopłat bezpośrednich. Poinformował, że przekazano już ok. 8 mld zł, a do końca miesiąca ARiMR wypłaci 10,5-11 mld zł.”

A więc dowiedzieliśmy się, że… król jest nagi, a budżet pusty.

Rolnicy nie otrzymają w tym roku pomocy po suszy – wypłacono im jedną trzecią tego, co w ubiegłym roku o tej porze. Można było jeszcze w tym roku pomóc chociaż tym najbardziej dotkniętym suszą, którzy mają straty przekraczające 70 proc., skoro niemożność pomocy tym mniej pokrzywdzonym tłumaczy wyczerpanie limitu de minimis. Nic z tego, pomocy nie będzie – wbrew wielokrotnie ponawianym zapewnieniom, że rolnicy dotknięci suszą nie pozostaną bez pomocy, a pomoc będzie udzielona podobnie jak w ubiegłym roku.

Rolnicy mają prawo czuć się zawiedzeni.

Dziwi też tłumaczenie, że sytuację ma załagodzić wypłata zaliczek dopłat bezpośrednich i obszarowych.

Tu znów trzeba przypomnieć, że nie podano dotychczas – nawet znów pomimo powtarzanych pytań tego dotyczących, o czym pisaliśmy wielokrotnie – kwoty przeznaczonej w tym roku na zaliczki dopłat.

Więcej: Zaliczki, czyli niespodzianki?

ARiMR nie wie, ile zaliczek zapłaci

Teraz dowiadujemy się wreszcie, że zaliczek będzie „10,5-11 mld zł” (zwróćmy uwagę na niemały margines w tym szacunku, równy kwocie wypłaconej tytułem pomocy po suszy), przy czym  „przekazano już ok. 8 mld zł”. Już?! W przedostatnim dniu płacenia? Zaliczki są wypłacane z pieniędzy unijnych, to należność rolników, wypłacana im zamiast umożliwienia swobodnego kształtowania cen na rynkach rolnych. To połowa ich rocznych dochodów. Odbiorą je wszyscy unijni rolnicy. UE z powodu suszy pozwoliła w tym roku wypłacać w niektórych krajach (w tym w Polsce) zaliczki w wyższej niż zwykle wysokości - wszystko po to, aby do rolników trafiło szybciej więcej pieniędzy właśnie z powodu suszy. Po raz pierwszy w Polsce w tym roku wypłacane są zaliczki płatności obszarowych PROW (zawsze te płatności były od 16 października wypłacane już w pełnej wysokości). Tymczasem okazuje się (jeśli w ostatnim dniu roboczym listopada ARiMR wyśle 2-3,5 mld zł, czyli prawie połowę tego, co zdołała wysłać od 16 października), że do rolników trafi tytułem zaliczek tyle, ile trafiało w ubiegłym roku i w latach poprzednich.

Więcej: Zaliczki dopłat były w tym roku znów zamiast samych dopłat?

A trzeba też przypomnieć, że odkąd są płacone zaliczki dopłat, do końca roku kalendarzowego przekazywanych jest już niewiele pełnych dopłat. Zatem od 16 października do 31 grudnia w kilku ostatnich latach na konta rolników trafiają kwoty porównywalne z wypłacanymi w latach, w których zaliczek wprawdzie nie było, ale wypłacano szybciej pełne płatności bezpośrednie.

Ile pełnych dopłat będzie wypłaconych do końca tego roku? Czy tego też nikt nie poda aż do 31 grudnia?

A dalej – to już jakoś tam będzie…

Rolnicy nie mogą zlekceważyć ostatniego w roku kwartału.

Wielu ma terminowe płatności, wielu – raty do zapłacenia. Nie da się zawiesić czynności w gospodarstwie do „I kwartału 2020 r.”, nie zawsze można opóźnić płacenie rachunków, nie można kazać zwierzętom przestać jeść, a roślinom poczekać z siewem czy pracami polowymi przez... właśnie, jak długo? Może trzy miesiące, a może pół roku.

„Szczęśliwi czasu nie liczą. Liczą pieniądze” (to Lesław Nowara).

Rolnicy mają prawo czuć się zawiedzeni.