Aktualnie w przestrzeni rolniczej wiele mówi się o konieczności wzmocnienia polskiego przetwórstwa, zwiększeniu przepustowości Polski, jeżeli chodzi o transport zboża z Ukrainy, czy o budowie magazynów. W związku z wojną, pomoc w postawieniu tymczasowych silosów na zboże w Polsce deklarował nawet sam Joe Biden prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Nie da się ukryć, że powierzchnia magazynowa jest dziś na wagę złota, wiedzą o tym wszyscy, a w szczególności rolnicy ze wschodniej Polski.

Jednak chętnych na inwestycje nie trzeba szukać aż za Atlantykiem. Silosy na Lubelszczyźnie powstają i są stawiane przez polskiego inwestora. W praktyce to jednak droga przez mękę i nie chodzi tu o przeciwności związane z pandemią czy z wojną, ale o trudne relacje sąsiedzkie, w których to jeden z sąsiadów co kilka tygodni śle pisma do urzędów podważające budowę Bożeny i Tadeusza Kapków, rodziny z siedemdziesięcioletnią tradycją młynarską.

A tak to się zaczęło. Przyszedł polski inwestor

Wzmocnienie sektora rolnego na Lubelszczyźnie, nowe miejsca pracy, skrócenie łańcuchów dostaw w obrocie zbożem, duże wpływy z podatków do gminy Krasnystaw, i to od polskiego inwestora – tak, na starcie w 2021 r. nową inwestycję oceniały lokalne media, śledzące aktualne wydarzenia w regionie. W końcu teren pomiędzy cukrownią w Krasnymstawie a magazynami Elewarru w Krupcu przez lata leżał odłogiem. Poprzedni właściciel nie podjął się zrealizowania inwestycji a działki ostatecznie trafiły na sprzedaż.

W niezagospodarowane tereny położone w Krupcu postanowiła zainwestować rodzina Kapków, która od ponad 70 lat działa i rozwija się w branży młynarskiej, a dziś jest wiodącym producentem mąki piekarniczej domowej oraz specjalistycznej w Polsce.

PPZ Kapka to przede wszystkim skupy zbóż i młyny produkcyjne, czyli młyn pszenny w Tarnogrodzie (woj. lubelskie) oraz młyn pszenny i żytni w Jarosławiu (woj. podkarpackie) piekarnia, sklepy firmowe i flota transportowa. Kolejnym krokiem rozwoju firmy była wspomniana inwestycja w silosy zbożowe o pojemności ok. 75 tys. t, największą tego typu powierzchnię magazynową w regionie.

Zakupione działki zostały określone przez gminę jako obszar dla potrzeb usług składu, przemysłu i rolnictwa, więc idealnie wpisywały się w potrzeby rozwojowe Kapków, biorąc też pod uwagę lokalizację dotychczasowych zakładów należących do firmy.

Silosy w budowie. fot. ID
Silosy w budowie. fot. ID

Elewarr – trudny sąsiad?

W maju 2021 r. rodzina Kapków otrzymała pozwolenie na budowę elewatora, tym samym prace budowlane ruszyły. Administracyjna udręka inwestorów miała się jednak dopiero zacząć, za sprawą najbliższego sąsiada, czyli Elewarru.

Wraz z postępem prac inwestycyjnych, przybywało pism, kierowanych do administracji państwowej przez Elewarr. Jak mówi Tadeusz Kapka - do różnych urzędów regularnie wpływały m.in.: zażalenia, skargi, odwołania, wnioski o wstrzymanie wykonania decyzji o pozwoleniu na budowę silosów.
Jak dowiadujemy się od inwestorów, ponad 20 różnych pism i odpowiedzi trafiło już, m.in. do: Wójta Gminy Krasnystaw, Starosty Krasnostawskiego, Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Krasnymstawie, Wojewody Lubelskiego, Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego oraz Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Zasypywani kolejnymi pismami urzędnicy stanęli na wysokości zadania - nie dali się nabrać na administracyjne triki. Póki, co żaden z wyników tych spraw nie doprowadził do zablokowania budowy bądź cofnięcia decyzji o pozwoleniu na budowę.

Na co skarży się Elewarr?

W ciągu tych spraw Elewarr wskazywał m.in. na brak decyzji środowiskowej, która powinna poprzedzać wydanie pozwolenia na budowę silosów, gdyż bliskie sąsiedztwo w jego mniemaniu może oddziaływać na budynki Elewarru.

Inwestorzy nie zgadzają się z takim podejściem, gdyż całość inwestycji nie przekracza 1 ha, a obiekty Kapki nie wchodzą na tereny działek użytkowanych lub będących własnością Elewarru, dodatkowo obszar budowlany jest oddalony o ok. 70 m od granicy działek Elewarru.

Te argumenty podzielił również Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego, do którego w ciągu toczących się postępowań, ostatecznie trafiła ta sprawa. GINB utrzymał decyzję Starosty Krasnostawskiego i decyzję Wojewody Lubelskiego zatwierdzającą projekt i pozwolenie na budowę magazynu zbożowego wraz z infrastrukturą towarzyszącą. GINB uznał, że obszar oddziaływania projektowanej inwestycji nie obejmuje działek Elewarru ze względu na znaczną odległość projektowanych obiektów od granicy tych działek.

Jak pies ogrodnika - sam nie weźmie, innym nie da?

Elewarr podnosił również kwestię dalszych etapów prowadzonej inwestycji, którą miałby być młyn związany technologicznie z silosami, który automatycznie powiększyłby obszar inwestycji. Tadeusz Kapka w rozmowie podkreśla, że – budowa silosów, a budowa młyna to jest znacząca różnica w kosztach inwestycji. Przy czym, dziś nie wiemy czy będzie młyn, czy będzie nas na to stać, jaki to będzie młyn i gdzie będzie stał. Żyjemy w takich czasach, że przyszłości nie da się dziś zagwarantować.

GINB w swoim uzasadnieniu odrzucającym skargę Elewarru na wydane pozwolenie na budowę, jasno zaznaczył – Wskazać należy, że obszar oddziaływania dotyczy ograniczeń w zabudowie wywołanych przez projektowaną inwestycję, a nie z ograniczeń, które mogą wynikać z ewentualnego przyszłego, nieobjętego zatwierdzonym projektem budowlanym kolejnego etapu inwestycji. Zatem potencjalne zamiary inwestora odnośnie dalszych inwestycji na działkach w żaden sposób wpływają na status strony Elewarr sp. z.o.o. w niniejszym postępowaniu.

Wnętrze jednego z budowanych silosów. fot. ID
Wnętrze jednego z budowanych silosów. fot. ID

Kałuża strachu przed konkurencją?

To nie koniec, jak to mówią przedstawiciele firmy, czarę goryczy przelała skarga na wodę zalegającą w okresie wiosennym na terenie inwestycji.

Woda zalegała w dole, z którego to wydobywano piasek, jeszcze nawet przed zakupem działek przez Kapków. – To jest typowy plac w budowie, chętnie wyrównałbym ten teren, by można było wykosić działkę ale już sam się obawiam, czy zaraz nie skończy się to kolejnym pismem na naszą działalność. Przed postawieniem silosów zbadaliśmy też poziom wód gruntowych. Pierwsza woda pojawiła się na głębokości 12 m, a fundamenty silosów to ok. 1,2 m. Nie wiem w jaki sposób mielibyśmy „zalewać” Elewarr. Zagrażać przechowywanym państwowym zbożom. Natomiast dla nas skończyło się to kolejnymi kontrolami.

Screen z udostępnionych akt sprawy. Zdjęcie wykonane w końcówce 2021 r.
Screen z udostępnionych akt sprawy. Zdjęcie wykonane w końcówce 2021 r.

To samo miejsce, zdjęcie załączone do akt, wykonane wiosną 2022 r.
To samo miejsce, zdjęcie załączone do akt, wykonane wiosną 2022 r.

Jak tę sytuację postrzega strona skarżąca, czyli Elewarr? W imieniu sytuacji na Lubelszczyźnie wypowiedziała się kancelaria prawnicza aż z Gdańska.

- W związku z realizowaną przez PPZK sp. z o. o. sp. k. inwestycją w Krasnymstawie, będącą w bezpośrednim oddziaływaniu z naszą infrastrukturą operacyjną (chodzi o stosunki wodno-prawne i środowiskowe) toczy się postępowanie administracyjne na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów. Wszelkie działania podejmowane przez Elewarr są podyktowane koniecznością zabezpieczenia interesów spółki, są wyrazem troski o własną infrastrukturę, która obsługuje miejscowych rolników. Podejmowane przez Elewarr działania prawne w związku z prowadzoną inwestycją są ukierunkowane na dopilnowanie przez organy administracji budowlanej zgodności prowadzonej budowy z przepisami prawa. Nie doszło do wstrzymania budowy, czy tez przerwania prac budowlanych – czytamy w przesłanym do redakcji piśmie.

Zdjęcie wykonane w czerwcu, z miejsca w którym to w okresie zimowo-wiosennym zalegała woda. fot. ID
Zdjęcie wykonane w czerwcu, z miejsca w którym to w okresie zimowo-wiosennym zalegała woda. fot. ID

Co dalej z inwestycją w magazyny zbożowe?

Będąc na miejscu, nie da się ukryć, że Elewarrowi, czyli państwowej spółce dosłownie za płotem, wyrasta poważna konkurencja. Pan Tadeusz podkreśla, że nie do końca patrzy na to w ten sposób. – My skupujemy tylko, pszenicę i żyto, ze względu na prowadzoną działalność przetwórczą. Elewarr magazynuje rzepak, kukurydzę i inne zboża, więc myślę że miejsca na Lubelszczyźnie jest wystarczająco dużo i dla nas, i dla Elewarru.

Zdolność magazynowa Elewarru w Krupcu to ok. 50 tys. t, z kolei silosy Kapki łącznie w 24 silosach pomieszczą ok. 75 tys. t. Ich uruchomienie było planowane jesienią tego roku, jednak ze względu na dostępność materiałów i opóźnienia z tym związane, termin może się przesunąć. Nastrojów przy inwestycji nie poprawiają nadsyłane pisma, które regularnie, już od ponad roku podważają tę budowę.

- Nie możemy zrozumieć dlaczego jest taka sytuacja. Jesteśmy firmą rodzinną, z polskim kapitałem, z inwestycją finansowaną przez spółdzielcze banki. Płacimy tu podatki. Będziemy o tę inwestycję walczyć nie jesteśmy bezczynni i odpowiadamy na te wszystkie pisma. Natomiast, jeżeli inwestycja zostałaby wstrzymana czy opóźniona to przede wszystkim stracą na tym rolnicy. Widzimy co się dzieje w związku z sytuacją na Ukrainie. Wszystkie magazyny przy granicy są zapełnione kukurydzą. Teraz pozostaje pytanie czy ten elewator nie powinien szybciej powstać, by również tu można było wsypywać tegoroczne zbiory? Może się okazać, że jak zaczniemy kosić rzepak to jeszcze będzie miejsce, by to przechować ale przy pszenicy mogą się pojawić problemy. Zawsze oferowaliśmy atrakcyjne ceny, nowe magazyny to skrócenie drogi ziarna i sprzedaż bezpośrednio do przetwórstwa. Dlaczego w takim razie mielibyśmy nie zapłacić więcej rolnikom, oni o tym wiedzą i cały czas dopytują się, kiedy zaczniemy skupować – mówi w rozmowie Tadeusz Kapka.

Współpraca z Elewarrem trwa

Mimo już znacznej historii w postępowaniach i wymienianych pomiędzy stronami pismami, zarówno Elewarr jak i Tadeusz Kapka podkreślają, że współpraca biznesowa pomiędzy podmiotami trwa.

Można się tylko zastanawiać, czemu tak naprawdę mają służyć, te licznie rzucane kłody, ze strony państwowej spółki, pod nogi prywatnego przedsiębiorcy. Dotychczas urzędnicy na różnych szczeblach krajowej administracji nie dopatrzyli się nadużyć czy zaniechań ze strony inwestora, projektanta czy też podmiotów wydających pozwolenie na budowę. Skrupulatnie odpowiadają na wysyłane przez Elewarr pisma.

Silosy Kapków nadal pną się w górę, być może te amerykańskie, deklarowane przez prezydenta USA powstaną szybciej. Ciekawe, czy państwowe spółki równie silnie będą zabiegać o ochronę własnych interesów i dóbr, przy ewentualnym zagranicznym inwestorze? Zobaczymy.

Na koniec rozmowy Tadeusz Kapka przypomina słowa wicepremiera Henryka Kowalczyka na jednej z konferencji w sprawie powołania Krajowej Grupy Spożywczej: „Bolączką polskiego rolnictwa jest fakt, że przetwórstwo nie jest w polskich rękach”. I retorycznie pyta czy tak powinno wyglądać dziś wspieranie polskiego przetwórstwa.