Ustawa o zmianie ustawy o efektywności energetycznej - przyjęta przez Sejm, a zgłoszona przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości - zawiesza znaczną część rozdz. 4 ustawy o odnawialnych źródłach energii, związaną z systemem aukcyjnym.

Od 1 stycznia 2016 roku miały wejść w życie przepisy, które zapewniały obowiązywanie taryf stałych energetyki rozproszonej do 10 kW.

- Czyli dzisiaj inwestorzy, którzy dobrze wczytali się w ustawę, podjęli już działania i mają gotowe urządzenia przygotowane do produkcji energii, natomiast sytuacja nie umożliwiała im podłączenia się do sieci, dlatego że ustawa gwarantowała stałe taryfy tym wszystkim, którzy po dniu 1 stycznia włączą się do sieci – mówił w Sejmie poseł Mieczysław Kasprzak, Polskie Stronnictwo Ludowe. - Dzisiaj jest pytanie, otrzymuję wiele maili na ten temat: Co z tymi, którzy zainwestowali? Oni w tej chwili przygotowują się do skarżenia państwa, że cofa prawo wstecz, dlatego że przygotowani byli na inne warunki, a w tej chwili daje im się inne warunki. I pytanie: Kto poniesie w tej chwili odpowiedzialność za to, że ludzie pobrali kredyty, zainwestowali swoje pieniądze, a dzisiaj nie mogą się włączyć do sieci i będą ponosić straty?

Z wyjaśnień ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego wynika, że energia prosumencka powinna być zużywana w gospodarstwach domowych, a energetyka zawodowa powinna kupować tylko ewentualne nadwyżki.

- Tymczasem właśnie z tego typu różnych interwencji, które się pojawiają, widać wyraźnie, że sporo osób potraktowało tę możliwość jako sposób na życie, bo mówią, że zainwestowały pieniądze, że z tego tytułu będą musiały spłacać duże kredyty. Czyli te interwencje, które w tej chwili są zgłaszane, nie są interwencjami prosumentów – to są interwencje przedsiębiorców, którzy korzystając z systemu prosumenckiego, w jakiś sposób chcieli na tym sobie dodatkowe dochody ułożyć. To jest rzecz rzeczywiście trudna i w tej właśnie zmianie ustawy zgłoszonej przez posłów zostały zaproponowane zmiany, które podnoszą opłatę. Do tej pory jeśli chodzi o wszystkie instalacje typu małe, przydomowe, był przyjęty system, że gwarantowana była zapłata co najmniej 80% wielkości ceny energii elektrycznej z poprzedniego roku, jakby w taki sposób liczonej. Dzisiaj zmieniliśmy to i dajemy średnią cenę energii, odpłatność za sprzedaną energię w ramach tej zmiany, do czasu wejścia w życie rozdziału 4, który odpowiednio zostanie zmodyfikowany, dajemy cenę 100% kwoty ceny energii elektrycznej z roku poprzedniego.

Jak przekonywał minister, to rozwiązanie korzystne dla prosumentów sprzedających energię:

- Tak się składa, że w ostatnich latach systematycznie z roku na rok energia elektryczna taniała, więc faktycznie ci prosumenci, którzy będą mieli nadwyżkę energii elektrycznej w tym okresie, dostaną z tego tytułu odpłatność wyższą niż dotychczasowi, których jest już kilkuset i którzy też zdecydowali się na to, myśląc o tym, że głównym ich celem jest wyprodukowanie energii na swoje potrzeby. Więc tutaj większego problemu nie widzę. Natomiast na pewno jest problem jednakowego potraktowania tych osób, które już posiadają instalacje, tych osób, które ewentualnie je uruchomią, i tych osób, które będą je uruchamiały w przyszłości.

Minister podkreślił, że energetyka prosumencka to nie działalność gospodarcza:

- W każdym razie ani zamiarem poselskim nie było, ani też nie jest zamiarem rządu, żeby te przepisy ustawy, które wyjątkowo prosumentów promują, były jednocześnie podstawą działalności gospodarczej. To ma być tylko sprawdzenie, chodzi o to, żeby to były rzeczywiste nadwyżki energii na własne potrzeby w sytuacjach, kiedy jest nadzwyczajna możliwość produkcji, czyli jest bardzo duże nasłonecznienie i pojawia się tej energii więcej niż im potrzeba, ale nie o to, żeby to była metoda na dochód osobisty, źródło dochodu osobistego, stworzenie możliwości prowadzenia de facto działalności gospodarczej.