Rolniczy samorząd w powiecie tarnowskim w Małopolsce zwrócił uwagę resortu rolnictwa na „dziury” w obecnie obowiązujących przepisach, których skutkiem jest brak należytej ochrony wartościowych gruntów rolnych. Chodzi o dzierżawę ziemi pod farmy fotowoltaiczne. Ministerstwo Rolnictwa twierdzi jednak, że w tej kwestii ma związane ręce, gdyż kompetencje w tym zakresie mają lokalne samorządy.

Rada Powiatowa Małopolskiej Izby Rolniczej we wniosku skierowanym do MRiRW zaapelowała o odpowiednią ochronę ziemi rolnej przed lokowaniem farm fotowoltaicznych. Samorządowcy zwracają uwagę na fakt, że obowiązujące przepisy w żaden sposób nie chronią nawet najbardziej wartościowych gruntów przed zabudowaniem panelami słonecznymi.
We wspomnianym piśmie czytamy, iż rolnicy w regionie są systematycznie zasypywani ofertami dzierżawy ziemi przez firmy z branży OZE. Inwestorów nie obchodzi to, w jakiej kulturze utrzymana jest ziemia, ani jakiej klasy gleby są na danej działce. Ważne jest jedynie odpowiednie nasłonecznienie i bliskość infrastruktury energetycznej. W efekcie zaś ciągłego wzrostu kosztów produkcji rolniczej a spadku opłacalności, wielu gospodarzy ulega namowom firm.

Tym sposobem coraz więcej wartościowych rolniczo gruntów wyłączanych jest z produkcji rolnej. Jak zauważa Rada Powiatowa MIR w Tarnowie – to de facto oznacza ich utratę. Powstanie farmy fotowoltaicznej oznacza bowiem poważną ingerencję w glebę. Chodzi o konieczność budowy fundamentów pod instalację i stację transformatorową, oraz poprowadzenia kabli przesyłowych, itd. W dodatku ziemia oddawana jest w dzierżawę na 15 do 30 lat. „Grunty oddane takim formom w dzierżawę już nigdy nie zostaną przywrócone do pierwotnego stanu i nie posłużą do produkcji żywności.” – zauważają samorządowcy.

Rada Powiatowa MIR w Tarnowie wnioskowała więc do MRIRW o wprowadzenie ustawowego zakazu przeznaczania pod budowę farm fotowoltaicznych gruntów rolnych o klasie gleb 1-4, jeśli nie były one przeznaczone pod inwestycje w miejscowych planach zagospodarowania.
W nadesłanej odpowiedzi Ministerstwo Rolnictwa stwierdza jednak, że: „nie ma możliwości podjęcia jakiejkolwiek interwencji, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami to wójt, burmistrz czy prezydent miasta, jest odpowiedzialny za kształtowanie polityki przestrzennej na obszarze gminy i to on realizuje zadania z zakresu zagospodarowania przestrzennego. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie ma uprawnień do tworzenia, bądź zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.”

„Uprawnienia Ministra dotyczące wpływu na politykę przestrzenną gminy wynikają z przepisów ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zgodnie z przepisami procedury planistycznej, na wniosek wójta (burmistrza), w drodze decyzji administracyjnej rozstrzyga, co do zasadności przeznaczenia gruntów rolnych na cele nierolnicze tylko pod warunkiem, że stanowią one użytki rolne klas I-III i położone są na obszarach wiejskich.” – czytamy również w stanowisku resortu.

Ministerstwo zaznacza jednak, że „obecnie trwają prace dotyczące zmiany ustawy” i podczas prowadzonych uzgodnień Minister Rolnictwa „zgłosił szereg uwag dotyczących regulacji, mających na celu konieczność uwzględniania w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym potrzeb w zakresie zrównoważonego rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich podkreślając przy tym, że rozwój inwestycji związanych z wykorzystaniem OZE nie może ograniczać możliwości rozwoju działalności rolniczej.”

W opinii resortu, ułatwienia dla rozwoju inwestycji OZE powinny dotyczyć wyłącznie gruntów, które z rolniczego punktu widzenia są najmniej przydatne i na których prowadzenie racjonalnej produkcji rolniczej jest niemożliwe.