Problemem nie są już tylko dziki i sarny, żywiące się na polach i niszczące uprawy. Rolnicy zwracają uwagę na problem innych dzikich zwierząt, które nadmiernie rozmnożyły się i pustoszą pola, sady i zagrody zwierząt gospodarskich. Szkody rosną, tymczasem przepisy prawa albo nie przewidują możliwości redukcji chronionych populacji, albo mocno te możliwości ograniczają. Nie zawsze też umożliwiają uzyskanie odszkodowań.

12 kwietnia br. Zarząd KRIR wystąpił do Ministra Klimatu i Środowiska, by zwrócić uwagę na narastające problemy wynikające ze wzrostu liczebności wilków w Polsce. KRIR uczynił to po raz kolejny na wniosek Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej. Trzeba tu zauważyć, że to kolejny regionalny samorząd, który domaga się podjęcia konkretnych działań w tej sprawie. Wcześniej sygnalizowały to izby z Podkarpacia, Małopolski, Wielkopolski, czy Pomorza Zachodniego.

„Wilki podchodzą coraz bliżej zabudowań na obszarach wiejskich. Częściej też napotykane są w lasach, z których wypędzają na pola uprawne zwierzynę płową. Stosowane zgodnie z zaleceniami GDOŚ zabezpieczenia nie zapobiegają zabieraniu i zagryzaniu zwierząt przebywających na pastwiskach czy wybiegach. Ponadto, coraz częściej ofiarami wilków padają psy utrzymywane w gospodarstwach rolnych. Obserwuje się także tworzące się coraz liczniejsze watahy. Brak naturalnego wroga powoduje, że gatunek ten bez przeszkód rozmnaża się w środowisku i nie należy już do gatunku zwierząt zagrożonych wyginięciem. Stwarza on natomiast coraz większe zagrożenie, powodując dotkliwe straty w gospodarstwach utrzymujących bydło czy owce. Mając na uwadze dużą ekspansywność wilków oraz niekontrolowany i duży przyrost populacji, w stosunku do pojemności siedliskowej, należy zauważyć, że stanowią one duże zagrożenia również dla ludzi.” – czytamy w komunikacie KRIR. W związku z powyższym KRIR wnioskował do Ministra Klimatu i Środowiska o podjęcie działań mających na celu redukcję nadmiernej liczebności wilków.

13 kwietnia br. zarząd KRIR wystąpił do Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie uznania zająca za gatunek zwierząt wyrządzający szkody w uprawach warzywnych i owocowych, podlegających ustawowemu procesowi odszkodowawczemu. Na dotkliwe szkody w sadach i uprawach warzywnych narzekali tej wiosny szczególnie rolnicy z Lubelszczyzny, Podkarpacia, Małopolski i woj. świętokrzyskiego. Samorząd rolniczy zwraca uwagę, że brak uregulowań prawnych w zakresie włączenia gatunku zająca do grupy zwierząt, których szkody podlegają szacowaniu powoduje, że wielu rolników, szczególnie w polowych uprawach warzywnych, ponosi wielotysięczne szkody, przy jednoczesnym braku możliwości otrzymania rekompensat finansowych z tego tytułu. Przy okazji KRIR zaapelował o wydłużenie okresu polowań na zające do 15 stycznia każdego roku kalendarzowego, oraz o stworzenie możliwości polowania na zająca w polowaniach indywidualnych.

14 kwietnia br. izby rolnicze ponownie napisały do szefa resortu środowiska. Tym razem w sprawie kwestii strat rolników wyrządzanych przez dzikie ptactwo w uprawach polowych i stawach hodowlanych. Samorządowcy zauważają, że wskutek ocieplenia klimatu niektóre gatunki ptaków nie odlatują na zimę i przez cały rok żerują na polach. Rolnicy skarżą się przede wszystkim na chronione żurawie, które niszczą plantacje kukurydzy - zwykle w takim terminie, gdy rolnik już złożył wniosek o płatność, a ponowne przesianie jest niemożliwe ze względu na zbyt późny okres agrotechniczny.
KRIR podkreśla, że w obecnej sytuacji prawnej rolnik nie ma możliwości wnoszenia jakichkolwiek roszczeń o odszkodowanie za szkody wyrządzane przez dzikie ptactwo będące pod ochroną.Właściciel pustoszonych pól nie może nawet skutecznie bronić swoich upraw, bo przepisy wymagają od niego uzyskania każdorazowo uzyskania zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na odstępstwo od zakazu płoszenia i niepokojenia ptaków objętych ochroną gatunkową.

"Jedyną, obecnie funkcjonującą, formą wsparcia dla osób, które poniosły szkody w związku z bytowaniem gatunków chronionych jest zwolnienie z obowiązku uiszczania opłaty skarbowej za wydanie zezwolenia GDOŚ lub RDOŚ za czynności zakazane w stosunku do tych gatunków." - argumentuje KRIR. W opinii rolniczych samorządów, należałoby utworzyć fundusz odszkodowawczy za szkody wyrządzone w uprawach polowych i stawach hodowlanych przez różne gatunki ptaków. "Należy również podjąć działania w celu ustalenia optymalnej populacji poszczególnych gatunków zwierząt dziko żyjących w celu możliwości odstrzału ich nadmiernej ilości" - czytamy w piśmie izb.