W trakcie senackiej debaty nt. Zielonego Ładu, Jarosław Kalinowski zwrócił uwagę na szereg wątpliwości i nieuregulowanych ostatecznie kwestii, które w praktyce mogą zagrozić pełnemu wykorzystaniu środków w przyszłej Wspólnej Polityce Rolnej, a jednocześnie utrudnić realizację celów określonych w Krajowym Planie Strategicznym. 

Jednocześnie zauważył, że nikt nie da gwarancji, że importowana do UE żywność czy płody rolne spełnią wyśrubowane unijne wymogi klimatyczno-środowiskowe a także zdrowotne, które muszą realizować dziś i w przyszłości unijni rolnicy.

Rozwiń swoje gospodarstwo dzięki kredytowi dla rolników!

- Jak Komisja Europejska zagwarantuje, że produkty rolnicze, które docierałyby na rynek unijny z zewnątrz będą wypełniały tak wyśrubowane normy środowiskowe i zdrowotne, do których są zobowiązani europejscy rolnicy - pytał Jarosław Kalinowski poseł do Parlamentu Europejskiego.

Kwestia rolnika aktywnego zawodowo oraz nieuregulowanych dzierżaw

Kalinowski zauważył też, by nie bagatelizować konieczności uregulowania definicji rolnika aktywnego zawodowo. Tak, by pełnia unijnych funduszy była do wykorzystania przez osoby, które w praktyce zajmują się rolnictwem.

- Mamy jeszcze kilka miesięcy, wyzwanie i te środki, które mamy. Musimy odpowiedzieć sobie, kogo wspierać tymi środkami - czy tych, którzy orzą i sieją czy tych, którzy pobierają dopłaty? - mówił.

- Większość osób, które składają wnioski, to tej działalności nie prowadzi. To jest potężny problem ustrojowy do rozwiązania w Polsce. Te pieniądze nie trafiają do rolników. To są te nieformalne dzierżawy. Ta sytuacja sprawia, że ci aktywni rolnicy użytkują połowę gruntów, na na drugiej połowie użytkują na zasadzie bezumownych dzierżaw. Dopłata jest jako ekwiwalent za czynsz dzierżawny - ale to nie jest w porządku. Nie dość, że nie bierze ani jednego euro dopłat na hektar, taki aktywny rolnik, to w drugim filarze nie ma szans na realizowanie programów rolno-środowiskowych, na tych nieformalnie użytkowanych gruntach. Nie może też składać wniosku o paliwo rolnicze, nie może składać wniosku o wsparcia np. do wapnowania czy materiału siewnego, nie może iść do banku i wykazać się produkcją na całym areale, a tylko na połowie i nie może złożyć wniosku w ARiMR czyli, że on gospodaruje nie na 40 tylko na 80 ha. (...) W mojej ocenie mówienie, że jest to nie do rozwiązania - jako praktyka - jest nieprawdziwe. (...) Jeżeli nic nie zrobimy to będziemy tolerować fikcję, którą mamy w kraju - tak o konieczności doprecyzowania definicji rolnika aktywnego zawodowo mówił w Senacie Jarosław Kalinowski.