- Eurogrupa przedstawiła już propozycję na ponad 500 mld euro na wsparcie systemów zdrowia, na uruchomienie programu wsparcia pracy w niepełnym wymiarze godzin oraz na pomoc małym i średnim przedsiębiorstwom - przypomniał Gentiloni.

- Zostaje co najmniej 1 bln euro. O tego rodzaju sumę teraz nam chodzi - powiedział.

W sumie na walkę ze skutkami pandemii koronawirusa na terenie Unii Europejskiej może być potrzebne 1,5 bln euro - ocenił komisarz.

Na czas kryzysu "po pierwsze, potrzebujemy wspólnego instrumentu, który po drugie, będzie wystarczająco duży, a po trzecie, będzie szybko dostępny - tłumaczył Gentiloni w rozmowie z niemieckim tygodnikiem. - Odbudowa musi rozpocząć się już teraz, wiosną, latem".

Gentiloni podkreślił, że "nikt nie proponuje obecnie emisji obligacji w celu sfinansowania zadłużenia, które narosło w ciągu ostatnich dziesięciu lat". Zareagował w ten sposób na spór pomiędzy państwami Południa i Północy Unii Europejskiej o możliwość emisji tzw. euroobligacji.

- Potrzebujemy jednak wspólnego instrumentu, aby sfinansować wyzwanie związane z odbudową - zastrzegł. Zdaniem Gentiloniego środki na ponowne rozruszanie unijnej gospodarki można by umieścić w wieloletnim budżecie ramowym UE.

- W przeciwnym razie ryzykujemy, że różnice między gospodarkami w strefie euro i na jednolitym rynku staną się zbyt duże i obie struktury się rozpadną - zaznaczył włoski komisarz, dodając, że "byłby to ogromny problem, zwłaszcza dla Niemiec".