Silna trąba powietrzna przeszła w czwartek nad południowym Mazowszem. Mocno ucierpiał powiat przysuski (Mazowieckie), gdzie wichura zerwała dachy z domów, przewracała drzewa, zrywała linie energetyczne. Nawałnica przeszła też nad powiatem opoczyńskim (Łódzkie).

- Ofiary katastrof to nie gminy, tylko to są konkretni ludzie - powiedział na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie rzecznik klubu PJN Jacek Pilch. W jego opinii, obecnie system prawny nie pomaga ofiarom we właściwy sposób, bo środki, które otrzymują "to środki nieprzechodzące". - Więc jeśli one są niewykorzystane w grudniu, to trzeba je zwrócić. Jeśli ktoś dostał np. pozwolenie na rozbiórkę domu w listopadzie, to siłą rzeczy nie jest w stanie wybudować domu do grudnia, w związku z czym te pieniądze przepadają - tłumaczył Pilch.

Przywołał w tym kontekście przykład Woli Lubeckiej w woj. małopolskim, zniszczonej w zeszłym roku przez powódź. - Ludzie z Woli Lubeckiej dostali pozwolenie na rozbiórkę wczoraj - po roku. I nie wyobrażam sobie, by do końca roku byli w stanie wybudować domy - podkreślił Pilch.

Dlatego - mówił - PJN proponuje powołanie funduszu katastrof i klęsk żywiołowych, który będzie działał w sposób ciągły. - Czyli to będą środki przechodzące, nie będą one się kończyły w grudniu, tylko będą przechodziły z roku na rok. Będą gromadzone, będzie można nimi obracać, można będzie je powiększać - mówił Pilch.

Dodał, że osoby poszkodowane mogłyby się rozliczać w momencie, gdy byłyby do tego gotowe. - Nie będą musiały niczego zwracać - zaznaczył.

Według Pilcha, fundusz musiałby być zarządzany bez biurokracji, a na jego czele miałaby stać osoba "o niezwykle wysokich kompetencjach i wysokiej pozycji społecznej, np. były premier czy też osoba, której postawa moralna byłaby nienaganna". - Mała rada nadzorcza i przede wszystkim szybka pomoc, która dociera w tym czasie, w którym dotrzeć musi - kontynuował poseł PJN.

Wiceszefowa klubu PJN Elżbieta Jakubiak podkreślała, że obecny system nie gwarantuje stabilności, dlatego tak potrzebne jest powołanie instytucji działającej "z przekroczeniem roku budżetowego".

- Chcemy też zaproponować zmiany ustawy o ubezpieczeniach w rolnictwie. Wiadomo jest, że 10 proc. upraw w Polsce jest ubezpieczonych i to nie wynika wyłącznie z niechęci rolników do ubezpieczania budynków czy upraw, to jest również powód złego prawa - mówiła Jakubiak. Jak zapowiedziała, PJN w poniedziałek złoży w Sejmie odpowiedni projekt ustawy, gwarantującej nowocześniejsze rozwiązania.

- Przedłożymy nowelizację ustawy, która reguluje ubezpieczenia upraw i zwierząt od zdarzeń losowych. Chcemy, by powstała sytuacja łatwości ubezpieczenia dla rolników. Dziś rolnicy się nie ubezpieczają, bo stawki ubezpieczeniowe są bardzo wysokie - mówiła. Jak dodała, w przypadku nadejścia klęski żywiołowej rolnicy czekają na pomoc budżetu państwa.

- Chcemy większej asekuracji rządu czy budżetowych pieniędzy, ale chcemy by ubezpieczenia funkcjonowały i były powszechniejsze. Chcemy zaproponować, by towarzystwa ubezpieczeniowe też czuły się bezpiecznie, przygotowując produkty dla rolników - powiedziała. Podkreśliła, że PJN zaproponuje, "by państwo wchodziło jako reasekurant jeśli strata, zniszczenie przekroczy połowę stawki ubezpieczenia".

Jakubiak zapowiedziała, że PJN będzie apelował o szybkie wprowadzenie w życie proponowanych zmian.