PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Hiszpania i Słowacja w drodze do euro

Aby przyjąć europejską walutę Hiszpania, do której często porównuje się Polskę, musiała się zmierzyć z dużo większym niż my deficytem finansów publicznych i wyższym bezrobociem. Z kolei Słowacja nie uniknęła błędów. Zdaniem części ekonomistów przyjęła niekorzystny kurs wymiany korony na euro, co uderzyło w tamtejszy przemysł samochodowy.



Projekt współfinansowany ze środków Narodowego Banku Polskiego

Wysoka inflacja, bezrobocie i znaczący deficyt budżetowy – to główne problemy, z którymi zmagała się Hiszpania przed wejściem do strefy euro. W latach 80. i 90. socjaliści lekką ręką zwiększali deficyt budżetowy i w efekcie dług publiczny. Ten ostatni w 1990 roku wynosił jeszcze 44 proc. PKB, a w 1996 roku sięgnął aż 68 proc. PKB. Wskutek szybko rosnącego zadłużenia i wyższych stóp procentowych, koszty obsługi długu publicznego zwiększyły się w latach 1990-95 z 3,9 do 5,3 proc. PKB. Jeszcze w połowie lat 90. ojczyznę Luisa Buñuela, Carlosa Saury i Pedro Almodóvara uznawano za outsidera we wspólnocie i dawano niewielkie szanse na szybkie wejście do tworzonej wówczas unii walutowej. Końcowy sukces to efekt polityki konserwatysty Jose Marii Aznara, który w 1996 roku przejął ster rządu.

Hiszpania wychodzi z wirażu

Gigantyczne bezrobocie zaczął zwalczać obniżając obciążenia dla przedsiębiorców, promując elastyczne formy zatrudnienia i kładąc nacisk na kształcenie zawodowe oraz wprowadzanie nowych technologii. Wszystkie zmiany uzgadniano z partnerami społecznymi.
- Ważnym elementem hiszpańskiego cudu gospodarczego była reforma podatków płaconych przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Dzięki temu mogły one rozkwitnąć i dzisiaj tworzą kręgosłup naszej gospodarki. Od początku transformacji mogliśmy liczyć na współpracę związków zawodowych i organizacji pracodawców. Udało się nam znaleźć płaszczyzny porozumienia i uelastycznić nasze prawo pracy - mówił w Polsce w 2003 roku ówczesny wicepremier i minister ekonomii rządu hiszpańskiego Rodrigo Rato.
Elementem owego uelastycznienia było m. in. ograniczenie prawa do wysoko płatnych nadgodzin dla pracowników i obniżenie wysokości odpraw dla zwalnianych. Z drugiej strony zredukowano składki na ubezpieczenia społeczne dla pracodawców zatrudniających osoby najbardziej narażone na bezrobocie. Sporą część środków unijnych przeznaczano na rozwój otoczenia rolnictwa: agroturystyki i rzemiosła. Ograniczano udział rolnictwa w tworzeniu PKB. Część farmerów przeszła do sektora usług. Aznarowi udało się też po raz pierwszy od 1975 roku ograniczyć inflację i zbilansować budżet. Bezrobocie zaczęło systematycznie spadać z 18,8 proc. w 1998 roku do 12,9 proc. w 2001, kiedy Hiszpania przygotowywała się już do przyjęcia euro w obrocie gotówkowym. Wcześniej, 1 stycznia 1999 roku, wspólnie z 10 innymi państwami wprowadziła euro do rozliczeń bezgotówkowych, ze stałym kursem wymiany. Wspólną walutę używano wówczas w rachunkowości, także bankowej. Firmy mogły prowadzić transakcje w euro z bezpieczną świadomością, że kursy walut państw członkowskich strefy będą stałe. Do 1 stycznia 2002 roku kraje miały spełnić kryteria konwergencji, czyli te same kryteria, które będzie musiała spełnić Polska, by wejść do strefy euro.

- Kiedy Hiszpanie przyjmowali europejską walutę to stali już na nogach - przyznaje prof. Alfred Janc z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. - Dla nich otwarcie rynków, wyzwolenie się z konieczności bycia gdzieś gastarbeiterem, żeby np. przywozić marki do kraju, to była szansa najpierw nie związana z euro. My nie mieliśmy czasu, by zdyskontować naszą obecność w Unii. Ciągle nie potrafimy wykorzystać wszystkich strumieni finansowych, a nawet jak pieniądze płyną to niekoniecznie przynosi to pożądany efekt. Autostrad i dróg nie ma, lokalna Polska się nie rozwija - ubolewa.

Hiszpanie wiedzieli jak wydawać pieniądze, choć trzeba dodać, że znaczącą rolę w pomocy finansowej odegrał Europejski Bank Inwestycyjny, który w latach 1986-1995 przekazał na pomoc dla Hiszpanii 18,2 mld ECU (była to jednostka rozliczeniowa stosowana w Europejskim Systemie Monetarnym umożliwiająca rozliczenia w handlu międzynarodowym; 1 stycznia 1999 roku ECU została zastąpiona przez euro). Większość środków przeznaczono na modernizację infrastruktury i telekomunikacji, budowę dróg i autostrad oraz poprawę stanu sieci kolejowej. Aby mógł sprostać silnej konkurencji pomoc otrzymał także przemysł, sektor energetyczny oraz małe i średnie przedsiębiorstwa.

Jak Aznar ograniczył deficyt

Jeszcze w połowie lat 90. deficyt finansów publicznych wynosił w Hiszpanii 6,6 proc. PKB (tyle samo ma wynieść w tym roku w Polsce), a więc o 3,6 proc. więcej niż zezwala jedno z kryteriów konwergencji. Kraj z Półwyspu Iberyjskiego miał też potężny dług publiczny i był jednym z bardziej zadłużonych państw Europy. Premier Aznar zdecydował się z jednej strony na redukcję wydatków, z drugiej - na znaczące obniżanie podatków. I to, jak się okazało, ze zbawiennym skutkiem dla budżetu.

- Pierwszą z serii reform podatkowych wprowadzono na początku 1999 roku. Zredukowano wówczas liczbę progów podatkowych z 10 do 6, przy czym najwyższą stawkę zmniejszono z 56 do 48 proc., natomiast najniższą – z 20 do 18 proc. Rząd Aznara uznał, że te działania przyniosą ok. 0,5 pkt proc. PKB wzrostu gospodarczego rocznie. Mimo systematycznego obniżania progów podatkowych, dochody państwa hiszpańskiego z tytułu podatków wzrosły w latach 1999-2006 o 4,1 pkt proc., do poziomu 24,5 proc. PKB. W tym samym czasie dług publiczny zredukowano o ponad 20 pkt proc., poniżej 40 proc. PKB - podkreśla Piotr Pająk z portalu finansowego IPO.pl.

W latach 1998-2001 wzrost PKB wynosił w Hiszpanii od 3,7 do 4,3 proc. PKB. Szybkie tempo wzrostu gospodarczego, z czym wiązał się także napływ inwestycji, ułatwiło spełnienie kryteriów z Maastricht. Redukcja wydatków publicznych (m. in. poprzez ograniczenie zatrudnienia i tempa wzrostu płac w sferze budżetowej) i ich relacji do PKB pozwoliło Aznarowi na zrównoważenie budżetu. Sukcesywnie zmniejszał deficyt - z 3,2 proc. w 1997 roku do 1,2 proc. w 1999, a także dług publiczny - do 52,5 proc. PKB już w 2002 roku. Był to także efekt obniżającej się długookresowej stopy procentowej - do poziomu nie przekraczającego 5 proc. oraz spadku wydatków na obsługę długu - z 5,2 proc. w 1995 roku do 4,3 proc. PKB w 1998.

Nie ulega wątpliwości, że dystans rozwojowy Hiszpanii od krajów tzw. starej Unii był w okresie kilku lat przed przyjęciem euro zdecydowanie mniejszy niż ten, który dzieli Polskę od państw należących dziś do unii walutowej. Wystarczy wskazać, że na trzy lata przed przyjęciem europejskiej waluty poziom PKB na osobę wynosił w Hiszpanii ok. 80 proc. średniej dla unijnej Piętnastki. W przypadku Polski, wedle danych Eurostatu za 2008 rok, PKB na jednego mieszkańca wynosi 57 proc. unijnej średniej. Za nami są tylko Łotwa (56 proc.), Rumunia (46 proc.) i Bułgaria (40 proc.). Tempo wzrostu gospodarczego w okresie przed przyjęciem euro w połączeniu z redukcją podatków i działaniami nastawionymi na rozwój małych i średnich firm pozwoliły Hiszpanii zwiększyć przychody budżetowe i łatwiej spełnić kryteria konwergencji.

Bieg Słowacji z przeszkodami

Także Słowacja przygotowywała się do przyjęcia euro w warunkach dobrej koniunktury na rynkach światowych. Nasz południowy sąsiad bez większych problemów spełnił kryteria z Maastricht, m. in. zredukował deficyt budżetowy poniżej 3 proc. PKB i utrzymał inflację na odpowiednio niskim poziomie. Bank centralny i ministerstwo finansów ściśle współpracowały przez ponad pięć lat: od 2003 roku do wyznaczonej daty przyjęcia euro - 1 stycznia 2009.

Przed wstąpieniem do ERM II Słowacja ograniczyła udział sektora publicznego w PKB i wprowadziła 19-proc. podatek liniowy. Sprzyjało to konsolidacji fiskalnej i gwałtownemu napływowi inwestycji zagranicznych, szczególnie w przemyśle samochodowym i elektronicznym. Według rankingu Banku Światowego „Doing Business”, warunki prowadzenia biznesu w Polsce są znacznie gorsze niż na Słowacji.
Wzrost płac w kraju naszego południowego sąsiada podczas pobytu w ERM II nigdy nie przekroczył wzrostu wydajności, a to ograniczało presję inflacyjną. Okres pobytu Słowacji w korytarzu walutowym przypadł na czas prosperity na rynkach światowych i był związany z pozytywnym nastawieniem do rynków wschodzących. Duży napływ kapitału finansował deficyt na rachunku obrotów bieżących. Polska ma dziś dużo gorsze perspektywy, wciąż nie została odmrożona sytuacja na rynku finansowym. Słowacja to jednak stosunkowo mały kraj i trudno go porównywać z Polską.
- Słowacy wprowadzali euro w euforii, młode ekipy polityczne przyjęły to za cel i zostało to kupione przez społeczeństwo. U nich zawsze dochodzi rywalizacja z Czechami: kto będzie pierwszy. Nasza gospodarka jest znacznie większa i porównania z mniejszymi partnerami z Europy Środkowo-Wschodniej okazują się nie do końca trafne - zwraca uwagę profesor Janc.
Pierwsza euforia szybko minęła, gdy okazało się, że na Słowacji zanotowano w pierwszym kwartale 2009 roku spadek PKB o 5,4 proc. A spodziewano się, że euro raczej osłabi efekty recesyjne.

- Trochę za wcześnie na oceny, trzeba poczekać przynajmniej do końca roku - zastrzega profesor Janc. - Na pewno dotknął ich problem gazu na przełomie roku, kiedy wstrzymano dostawy tego surowca z Rosji.
Szef słowackiego rządu musiał w styczniu wprowadzić ograniczenia w dostawach gazu nałożone na ok. tysiąc firm. A nasz południowy sąsiad jest niemal całkowicie uzależniony od surowca dostarczanego z Rosji przez Ukrainę. Wedle rządowych szacunków problem gazowy mógł kosztować słowacką gospodarkę nawet 100 mln euro dziennie, a to w oczywisty sposób przełożyło się na spadek PKB.
Ale dzięki wejściu do strefy euro tańsze kredyty zyskały zarówno firmy, jak i zwykli konsumenci. A tańszy kredyt to więcej pieniądza na rynku, wzrost popytu konsumpcyjnego, rozwój inwestycji i w efekcie wzrost PKB. Skąd wzięły się tańsze kredyty? Do 1 stycznia 2009 roku na wysokość oprocentowania pożyczek wpływ miała główna stopa słowackiego banku centralnego. Wiadomo, że im większe ryzyko inwestowania, tym stopy procentowe wyższe. Kraj, który wchodzi do strefy euro postrzegany jest jako stabilny, a oprocentowanie kredytów staje się uzależnione od niższych stóp Europejskiego Banku Centralnego.

Nie doszło także do istotnego wzrostu cen. Według danych słowackiego urzędu statystycznego, ceny w styczniu 2009 roku, w porównaniu z grudniem 2008, wzrosły o 0,7 proc. Najbardziej, bo o 1,8 proc. w ochronie zdrowia. O 1,7 proc. zdrożała woda, prąd, gaz, żywność i napoje bezalkoholowe, a zaledwie o 0,9 proc. usługi w hotelach i restauracjach.
Zdaniem doktora Mariusza Andrzejewskiego, byłego wiceministra finansów, Słowacy w drodze do euro nie uniknęli błędów, szczególnie przy ustalaniu kursu wymiany.

- Słowacy zaczęli negocjacje przy kursie 1 euro równym 35 koronom, ale skończyli przy nieco ponad 30 koronach. I to odbiło się negatywnie na ich gospodarce. Wcześniej ściągali inwestycje i firmy zagraniczne ze starej Europy niskimi kosztami produkcji, szczególnie tej przeznaczonej na eksport. Dlaczego na Słowacji pada teraz przemysł samochodowy? Dlatego, że przyjęty kurs euro spowodował, że firmom zagranicznym przestało się opłacać tam produkować. I nie płyną już inwestycje - zauważa dr Mariusz Andrzejewski. - Przykład Słowacji jest dla nas przestrogą. Bo też możemy zacząć negocjować przy 4 zł za euro, a skończyć przy 3,30 zł, co dla naszej gospodarki będzie niekorzystne. Polakom ciężko przyjąć ten punkt widzenia, ale to kwestia konkurencyjności gospodarki. Przy kursie 4-4,50 zł za euro mamy większą szansę na eksport, a głównie poprzez eksport możemy gonić starą Europę.

Słowacja pozostawała światowym liderem w produkcji aut w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Aż 98 proc. samochodów produkowanych u naszych sąsiadów sprzedawano na zachód. Produkcja koncernów Volkswagen, Kia i Peugeot-Citroen stanowiła do tej pory 35 proc. całej produkcji słowackiej gospodarki i aż 40 proc. słowackiego eksportu. Przemysł samochodowy zatrudniał 80 tys. osób. Trzy wielkie koncerny samochodowe zapowiedziały w tym roku ograniczanie produkcji i zwolnienia.
Ekonomiści są zgodni: Polska powinna poczekać na ustabilizowanie się rynków finansowych i najbliższe lata wykorzystać na reformy systemu podatkowego i działania uzdrawiające finanse publiczne. Dopiero wtedy będziemy mogli realnie myśleć o wejściu do strefy euro.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (1)

  • bauer1970 2011-12-21 10:29:55
    Świetny pomysł ....... Niech jak najszybciej przyjmują euro .Skróci to znacznie czas agonii tego "rubla transferowego" i całego Eurokołchozu , czego sobie i im życzę.

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.238.232.88
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.