Pula dopłat do oprocentowania kredytów rolniczych w 2017 r. wynosiła 3 000 000 tys. zł, wykorzystano tylko 870 000 tys. zł.

Rolnicy nie chcą korzystać z preferencyjnych kredytów? Tak mówił o tym podczas niedawnych obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi były poseł, przewodniczący Federacji Gospodarstw Rodzinnych Krzysztof Tołwiński:

- Czegoś tutaj nie rozumiemy… rolnicy nie mogą uzyskać w miarę atrakcyjnych kredytów rolniczych z dopłatami z budżetu państwa, udzielanych przez agencję restrukturyzacji, a jednocześnie sięgają po pieniądze poprzez jakieś drakońskie metody i drakońskie oprocentowania. Oczywiście wiemy, w czym się kryje problem: w braku dostępności, współpracy z bankami, nieatrakcyjności, czyli braku polityki kredytowej. Szanowni parlamentarzyści, naprawdę, czas zrozumieć, że to jest bardzo poważny problem. Jesteśmy chyba wyjątkowym państwem, które w ramach Wspólnej Polityki Rolnej nie posiada tego typu polityki. Dlatego analiza w zakresie skorzystania przez rolników z dopłat do oprocentowania kredytów rolniczych jest dramatyczna, powinniśmy się mocno nad tematem zastanawiać.

Jak zapewnił wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki, ministerstwo zastanowiło się już nad tym, problem jest jednak trudny. System dopłat do kredytów preferencyjnych powstał w okresie, kiedy oprocentowanie kredytów liczyło się w dwucyfrowych liczbach.

- Od tamtej pory sytuacja na rynku kredytów zmieniła się diametralnie – mówił wiceminister. - W tej chwili rolnicy są w stanie uzyskać oprocentowanie na poziomie kilkuprocentowym, a nawet zdarzają się oferty poniżej 5% na niektóre kredyty rynkowe. W związku z tym często kredyty proponowane przez ARiMR są nieatrakcyjne dla rolników.

Dlaczego tego nie zmieniono?

- Otóż mamy w tej sferze kilka ograniczeń – tłumaczył Bogucki. - W przypadku niektórych kredytów, z przepisów prawa wspólnotowego, wynika, iż oprocentowanie musi wynosić 4 punkty procentowe ponad stopę redyskonta, czyli plus jeden z kawałkiem, a zatem oprocentowanie wychodzi ponad 5%. To dotyczy choćby kredytów restrukturyzacyjnych, specjalnych linii kredytowych, które – po prostu – są obwarowane tego typu warunkiem. W przypadku dużej części kredytów mamy oprocentowanie na poziomie 3% dla rolnika. W tym roku będziemy niektóre linie obniżać. Już jesteśmy np. na etapie przygotowanej i prowadzonej przed przyjęciem przez Radę Ministrów sprawy kredytów klęskowych, chcemy zejść z oprocentowaniem do 0,5%. Propozycja przeszła już całą ścieżkę legislacyjną, została tylko do przyjęcia projektu uchwała Rady Ministrów.

Wiceminister zastrzegł, że w Polsce nie przyjęto systemu instrumentów zwrotnych w PROW. Jest to rozważane na przyszłość.

- Z jednej strony instrumenty zwrotne są dla rolników mniej korzystne niż dotacja – przyznał wiceminister i dodał: - Na pozór tak się wydaje, ale w przypadku inwestycji wieloletnich, szczególnie inwestycji w obiekty, w budynki, to często, nieoprocentowana pomoc zwrotna może być lepszym wsparciem niż częściowy udział w inwestycji w postaci dotacji, jeśli nie jest na poziomie przekraczającym choćby 50% a mieści się na poziomie kilkunastu czy kilkudziesięciu procent. Zastanawiamy się, czy w przyszłym programie nie zaplanować takiego instrumentu i jak go zbudować. Powoduje to też ograniczenia, bo nie może być podwójnego finansowania. W związku z tym, jeśli ktoś korzysta ze wsparcia dotacyjnego to ma zamkniętą drogę do kredytów preferencyjnych – a więc jest to problem złożony.

Więcej o pomocy krajowej: Jaka pomoc z budżetu krajowego dla rolników?