Skłonność do inwestowania przez rolników jest związana bezpośrednio z opłacalnością produkcji, którą się zajmują, ale też w znacznym stopniu stymuluje ją dopływ pieniędzy z dotacji. W ciągu ostatniej dekady ten strumień był dość obfity, głównie dzięki PROW 2007-2013. Nawet, jeśli jakaś inwestycja powstała przy wsparciu z dofinansowania, to i tak znaczną część rolnik musiał dołożyć z własnych funduszy, co najczęściej wiązało się z sięgnięciem po kredyt.

W styczniu 2010 r. rolnicy indywidualni mieli zaciągnięte kredyty w bankach na kwotę 19 326 mld zł. Z każdym kolejnym rokiem zadłużenie rosło o miliard rocznie, by w kolejnych latach skakać nawet o ok. 2,7 mld rocznie. Na koniec listopada 2016 r. suma kredytów rolników przekraczała już 32 mld zł. Zdecydowana większość kredytów została zaciągnięta na inwestycje (ok. 62 proc. wszystkich zobowiązań), a 27 proc. stanowią kredyty brane na finansowanie kosztów bieżącej produkcji rolnej.

Obecnie rolnicy oczywiście nadal zaciągają kredyty, ale znacznie ostrożniej. W 2016 r. tzw. dynamika portfela (czyli tempo zaciągania nowych kredytów w bankach) wyniosła zaledwie 3,3 proc. To duży skok w dół po dobrym dla sektora bankowego 2015 r., gdy tempo wzrostu wynosiło 8,6 proc. i (aż!) 11,8 proc. w roku 2014.

W 2016 roku znacznie spadla liczba wniosków o kredyty o charakterze bieżącym, ale banki znajdują na to wytłumaczenie. - Ta sytuacja jest spowodowana wcześniejszą wypłatą dopłat bezpośrednich. W efekcie portfel kredytowy o charakterze bieżącym zmniejszył się w ciągu dwóch miesięcy (październik i listopad 2016) o 915 mln zł - twierdzi Piotr Domagała. Chodzi o mobilizację w ARiMR, która w ubiegłym roku pobiła rekordy i do końca listopada wypłaciła w formie zaliczek 9,66 mld zł.

Wolumen kredytowy jednego z największych graczy w sektorze agro, banku BGŻ BNP Paribas, w ciągu III pierwszych kwartałów 2016 r. urósł do 15,4 mld zł (dotyczy kredytów rolniczych) - to nieznacznie więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Warto zauważyć, że to blisko połowa wszystkich pożyczek udzielonych polskim rolnikom. Portfel kredytów dla rolników urósł w ciągu roku o 0,8 mld zł, a portfel kredytów dla przetwórców spadł o 0,6 mld zł.

WIEŚ SIĘ ZADŁUŻA

Niepokojące jest to, że mieszkańcy wsi i rolnicy mają coraz większe problemy ze spłatą zobowiązań kredytowych. Na przykład na listy Krajowego Rejestru Długów trafiło już 7,5 tys. rolników - w Polsce działa ponad 1,4 mln gospodarstw. Zadłużeni rolnicy są winni łącznie ponad 5,5 mld zł, a średnie zadłużenie przypadające na jednego rolnika sięga 46 tys. zł. Na liście KRD jest 28 tys. zobowiązań rolników, co oznacza, że statystycznie każdy ich "klient" ma na swoim koncie ponad 3 niespłacane wierzytelności.

Rolnicy są winni coraz więcej. - W ciągu roku zadłużenie przeterminowane branży wzrosło o niemal 44 procent - napisał Paweł Zawadzki, menedżer ds. analiz rynkowych w KRD. W ciągu dwóch lat wzrost ten sięgnął 110 proc. Wierzycielami są głównie firmy windykacyjne i banki.

Gorzej wygląda jednak zadłużenie nie samych rolników, a ogółem - mieszkańców wsi. Tu kłopoty ze spłatą należności ma… co najmniej 400 tys. ludzi - tyle trafiło na listy KRD. Trend jest podobny: długi rosną lawinowo, a ich struktura wskazuje na konsumpcyjny charakter zakupów i - niestety - niechęć do płacenia na dzieci po rozwodzie. Rok do roku zadłużenie osób mieszkających na wsi wzrosło o niemal 54 proc., a w ciągu dwóch ostatnich lat długi mieszkańców wsi się podwoiły. Wśród wierzycieli znajdują się firmy windykacyjne, gminy (alimenty), banki i firmy pożyczkowe oraz operatorzy sieci komórkowych.

Wśród dłużników przeważają mężczyźni - jest ich niemal 270 tys., kobiet jest dwa razy mniej - 131 tys. Mężczyźni są też winni znacznie więcej pieniędzy - ponad 4,3 mld zł, a kobiety - 1,2 mld zł. Średnie zadłużenie dłużnika-mężczyzny mieszkającego na wsi wynosi w KRD - 16,121 tys. zł, a kobiety - 9,284 zł.

Najczęściej pożyczają osoby w wieku od 26 do 45 lat, najwięcej pożyczyli mieszkańcy wsi w wieku 35-45 lat - łącznie 1,875 mld zł. Drugim najbardziej zadłużonym przedziałem wiekowym są osoby od 46 do 55 lat - 1,6 mld zł. Młodzi dorośli, w wieku 36-35 lat, są dopiero na trzecim miejscu z długiem 888 mln zł. Najmniej pożyczają dzieci, z przyczyn raczej oczywistych. Niepełnoletni są winni jedynie 24 tys. zł.