Komisja do Spraw Unii Europejskiej oraz Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi podczas wspólnego posiedzenia przedyskutowały dziś informację na temat istotnych dla Polski kwestii związanych z sektorem rolniczym w negocjowanej między UE i USA umowie handlowej TTIP, przedstawione przez MRiRW oraz dyrektora generalnego ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich w Komisji Europejskiej Jerzego Plewę.

Wiceminister rolnictwa Ryszard Zarudzki poinformował posłów o przedłożeniu informacji na temat istotnych dla Polski kwestii związanych z sektorem rolniczym w negocjowanej między UE i USA umowie handlowej TTIP. Jak stwierdził, nasz kraj wciąż domaga się uwzględnienia zagrożeń, jakie niesie ta umowa.

Jak podkreślił, zawieranie umów liberalizujących niesie nie tylko korzyści, ale wyzwania i zagrożenia. Stan negocjacji w obszarze rolnictwa nie daje obecnie podstaw do pozytywnej oceny tej umowy m.in. ze względu na różny postęp w poszczególnych dziedzinach negocjacji. Decyduje się zakres ochrony taryfowej, zapewnienie poziomu jakości i bezpieczeństwa. Nie wydaje się, aby istniały obecnie warunki do zakończenia negocjacji. Aktualna jest potrzeba zapewnienia ochrony produktów wrażliwych, zapisy uwzględniające różne warunki produkcji, bez zgody na propozycje skutkujące obniżeniem bezpieczeństwa żywności.

Jerzy Plewa reprezentujący Komisję Europejską powiedział, że  informacje na temat negocjacji są regularnie przekazywane państwom członkowskim i komisjom w PE. – Cieszę się, że polski parlament również interesuje się tą sprawą. Istnieje wiele nieporozumień - przekonywał.

Podkreślił, że obecnie polskie rolnictwo bardzo dobrze funkcjonuje. Eksport polskiej żywności wzrósł sześciokrotnie od 2004 r. – to bezprecedensowy wzrost, nie ma takiego drugiego przypadku. Import towarów rolniczych też trwa, ale dodatnie saldo wynosi 7,7 mld euro rocznie.

Ponad 80 proc. to eksport do innych państw UE. Polska ma dodatnie saldo w handlu ze wszystkimi krajami UE, a także z USA i Kanadą. Eksport przekłada się na miejsca pracy – podkreślał Jerzy Plewa.

Rolnictwo Polski i UE jest konkurencyjne.  Celem negocjowanego porozumienia TTIP jest stworzenie lepszych warunków dla producentów i eksporterów - mówił. Wiele dwustronnych porozumień jest obecnie zawieranych. USA i UE mają wiele wspólnych interesów i wartości. Parlament i państwa członkowskie udzieliły KE zgody na prowadzenie tych negocjacji. W nich ujawniają się też różne interesy firm – negocjacje nie zostały więc wciąż zakończone. Porozumienie będzie bezprecedensowe – nie jest to tylko prosta redukcja stawek celnych, ale też zniesienie pozataryfowych barier.

Jest wiele badań, które wskazują, że 80 proc. sukcesu w negocjacjach będzie dotyczyło tych kwestii pozataryfowych. Poziom tej ochrony jest większy, niż taryfy.

Jerzy Plewa przypomniał, że Jean-Claude Juncker przewodniczący Komisji Europejskiej zapewnił niedawno, że KE zawsze będzie stała za rolnikami UE, będzie ich wspierała. Ważną część europejskiego stylu życia stanowi sektor rolnictwa i KE będzie stać po stronie rolnictwa.

Rezerwę wobec tych zapewnień wyraził przewodniczący KRiRW poseł Jarosław Sachajko. Jak mówił, ważniejsze teraz jest stanowisko w sprawie CETA. – 80 proc. firm amerykańskich jest w Kanadzie – jeśli tu wejdą, to będą. Czyj eksport to miejsca pracy – nasz czy Kanady? – pytał poseł.

Na zagrożenia związane z wejściem w życie umowy CETA wskazał też poseł Marek Sawicki. TTIP to kopia CETA - stwierdził.  Trzeba jasno powiedzieć, że w kwestii tych obu umów ważna jest wczorajsza wypowiedź ministra finansów - przekonywał. Paweł Szałamacha zapewnia, że Polska nie ulegnie szantażowi korporacji w sprawie umowy o handlu – a tu mamy odstąpienie od tej zasady. To są umowy, które wspierają i dają przewagę międzynarodowym korporacjom. Niosą zagrożenie dla jakości i bezpieczeństwa żywności – mówił Sawicki.

Prowadząca obrady poseł Izabela Kloc przypomniała, że negocjacje CETA zakończyły się w 2014 r., a Marek Sawicki jako minister rolnictwa miał na tę umowę wpływ.

- Gdzie pan był? – pytała poseł.

- Nigdzie nie znajdzie pani wsparcia mojego dla CETA i TTIP – odparł Sawicki.

Jerzy Plewa, odnosząc się do niektórych wypowiedzi posłów, podkreślił, że UE nigdy nie obniżyła swoich standardów. Nie zgodził się ze stwierdzeniem, że po zawarciu TTIP ulegną zmianie sposoby znakowania. W negocjacjach ze Stanami nie negocjujemy zmiany wymogów znakowania - mówił. Produkty zawierające GMO są znakowane i znakowane będą – tu nic się nie zmieni. Standardy weterynaryjne i sanitarne nigdy nie były obniżone przy zawieraniu umów międzynarodowych i teraz też nie będą obniżone. Różnice w konkurencji są, ale to konsumenci decydują o tym, co kupują. Żywność wysokiej jakości w USA lepiej się sprzedaje, choć jest droższa. Liczy się jakość i renoma, a UE wspiera wiele programów promocyjnych, te działania będą kontynuowane.

Pytany o możliwość wspierania rolników, którzy staną przed problemem braku konkurencyjności, stwierdził, że unijne wsparcie rolnictwa jest przewidziane do 2020 r. Jest wiele działań pozwalających zwiększać konkurencyjność rolnictwa, choć na razie to wykorzystanie dostępnych pieniędzy nie jest za duże.

Wiceminister Zarudzki zapewnił, że rząd aktywnie pracuje, zgłaszamy wagi przy CETA, Stały Komitet Rady Ministrów przyjął zastrzeżenia Polski do CETA, m.in. brak w umowie bilateralnej klauzuli ochronnej umożliwiającej czasowe wycofanie preferencji. Będzie to brane pod uwagę - zapewnił.

Jerzy Plewa stwierdził, że CETA to nie TTIP. Potencjał i negocjacje są różne. Są reguły pochodzenia towarów, towar pochodzi z kraju wyprodukowania (są reguły wyliczania wartości dodanej), a nie z kraju pochodzenia kapitału. Porozumienie CETA już jest zawarte po 5 i pół roku negocjacji i jest dostępna treść tego porozumienia.

Komisja Europejska negocjuje porozumienia w imieniu UE. Ma mandat, po zakończeniu negocjacji przedstawia tekst i jest on do zatwierdzenia. Komisja zrobiła wszystko w sprawie CETA. Tekst umowy jest przedstawiony i należy podjąć decyzję.

Porozumienie CETA ma być zawarte w październiku podczas szczytu UE-Kanada - przypomniała wczoraj PAP. Na początku lipca Komisja Europejska formalnie zaproponowała państwom członkowskim, by te podpisały umowę. Po tym jak to zrobią i przegłosuje ją Parlament Europejski, będzie ona mogła tymczasowo wejść w życie. Ostateczna decyzja ma należeć jednak do parlamentów narodowych.

Wczoraj PAP poinformowała też, że wiceszef odpowiedzialnego za negocjacje umowy MR zapowiedział, że „Polski rząd z całą pewnością będzie opowiadał się za przyjęciem CETA".

- Na Komitecie Stałym rozmawialiśmy o tym, jakie wrażliwości powinny być uwzględniane i jest konsensus wśród wszystkich ministerstw, że powinniśmy przyjąć CETA z zastrzeżeniem, że (...) musimy domagać się, aby zapewnić sobie chociaż minimalny wpływ na praktykę orzecznictwa w ramach mechanizmu sądów inwestycyjnych - mówił Domagalski w czasie spotkania z dziennikarzami. - Sądy inwestycyjne to jest część, a nie istota całego mechanizmu rozstrzygania sporów w CETA. W części handlowej wydaje nam się, że Polska będzie mogła na tym korzystać - podkreślił wiceminister. - Mamy nadzieję, że dzięki likwidacji barier w handlu będziemy w stanie zwiększyć nasz eksport do Kanady, który jest całkiem przyzwoity, biorąc pod uwagę całe saldo handlu. Dlatego trzeba wyważać te racje z takiego ujęcia całościowego, tzn. jeżeli jest pewien fragment tej umowy, który nie budzi naszego entuzjazmu, to musimy sobie zadać pytanie, czy jest to mimo wszystko wystarczający powód, żeby całość umowy CETA próbować wetować - ocenił wiceminister. - Ministerstwo Rolnictwa jest tego samego zdania – dodał.