Poseł Jan Łopata z PSL zadał dziś w Sejmie pytanie w sprawie nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Kończy się ochrona polskiej ziemi przed kupowaniem jej przez cudzoziemców – przypomniał. Wejście w życie nowelizacji ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego opóźnia się, a brak konsultacji zapowiadanej nowej ustawy budzi niepokój na wsi – mówił poseł. Tymczasem w projekcie nowelizacji zapowiadana jest nacjonalizacja ziemi – agencja będzie mogła kupić ją w każdym momencie, rolnik nie będzie mógł testamentem przekazać ziemi. Czy święte prawo własności będzie naruszone? Czy staje się tylko prawem dożywocia? – pytał poseł.

Wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki potwierdził fakt prac nad projektem ustawy zmieniającej zasady sprzedaży ziemi – i poinformował, że obecnie projekt jest już po konsultacjach społecznych i uzgodnieniach międzyresortowych, wczoraj został skierowany do Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Projekt wprowadza szereg zmian w obowiązujących ustawach. Wstrzymana ma być na 5 lat sprzedaż ziemi przez ANR. Wszystkie zmiany mają służyć urzeczywistnieniu zapisu z art. 23 Konstytucji, stwierdzającego, że „Podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne” – jednak bez naruszenia innych praw i gwarancji konstytucyjnych. Podobne rozwiązania, a nawet bardziej restrykcyjne od tych proponowanych w nowelizacji, są już wprowadzone w innych krajach UE – mówił wiceminister.

Odnośnie dziedziczenia – nie mamy do czynienia z nacjonalizacją, projekt nie zawiera żadnych zapisów, które można uznać za naruszenie prawa dziedziczenia – podkreślił Jacek Bogucki.

– W projektowanej ustawie nie mamy do czynienia z żadną nacjonalizacją – mówił wiceminister. – Przepisy tej ustawy przewidują tylko, że ANR będą przysługiwać uprawnienia, które już obecnie posiada na podstawie obowiązującej  od 2003 r. ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego – tj. prawo pierwokupu oraz prawo nabycia nieruchomości rolnych. Przewidziany w projekcie ustawy warunek, że nabywcą nieruchomości rolnych może być wyłącznie rolnik indywidualny nie będzie dotyczyć nabycia nieruchomości w  wyniku dziedziczenia oraz zapisu windykacyjnego. Z uwagi na powyższe, prawo dziedziczenia nie ulega w żadnym wypadku ograniczeniu. Co więcej: do osób, które nabyły nieruchomość w wyniku dziedziczenia czy też zapisu windykacyjnego nie będzie miał zastosowania obowiązek prowadzenia gospodarstwa rolnego na nabytej nieruchomości przez co najmniej okres 10 lat.

Wiceminister podkreślił, że agencja nieruchomości nie będzie ingerowała przy przekazywaniu ziemi testamentem, nawet nierolnikowi, ale wkroczy dopiero wtedy, kiedy będzie podejrzenie spekulacji.

- Przewidziane w art. 7 pkt 7 zmiany dotyczące wykonywania przez ANR prawa nabycia nieruchomości rolnych będą dotyczyły wyłącznie sytuacji, gdy nabycie następuje na innej podstawie niż umowa sprzedaży – i rzeczywiście tutaj może to być sytuacja dziedziczenia – przyznał wiceminister. - Ta inna sytuacja to: orzeczenie sądu, zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia. Tutaj chcę wyjaśnić: to może być na przykład przekazanie ziemi w postaci testamentu. Ale chcę wyjaśnić w sposób jednoznaczny: tutaj nie trzeba być rolnikiem, nie trzeba mieć uprawnień rolniczych. Ale chcę wyjaśnić w sposób jednoznaczny: agencja ma uprawnienia, a nie obowiązek. Może z nich skorzystać, albo nie.

Wiceminister podkreślał, że przepisy te przygotowano nie po to, aby utrudniać dziedziczenie, ale po to, aby utrudniać spekulację ziemią. To zapis twardy w ustawie. Agencja będzie mogła złożyć oświadczenie o nabyciu nieruchomości za zapłatą równowartości pieniężnej – to jej uprawnienie, nie obowiązek, ma być używane w celu zapobieżenia spekulacji.

W pytaniu dodatkowym poseł Jan Łopata pytał, co stanie się, gdy spadnie cena ziemi: skoro 90 proc. społeczeństwa będzie wyłączone z możliwości obrotu ziemią, więc spadnie cena ziemi, a rolnicy zabezpieczający kredyty ziemią mogą mieć kłopot, bo banki mogą żądać dodatkowych zabezpieczeń, odmawiać kredytów i wypowiadać obecne kredyty. Kryteria są nieostre, będzie decydowało widzimisię szefa agencji, czy zechce wykupić ziemię – mówił poseł.

A wiceminister skontrował:

- Uprawnienie to nie obowiązek.  Każdy przypadek będzie badany indywidualnie. Jeśli nastąpi jakiekolwiek podejrzenie, że obrót ziemią może następować w celach spekulacyjnych, to agencja będzie wtedy wkraczać. I tylko i wyłącznie w takich sytuacjach.

Wiceminister wskazał, że zainteresowanie nowymi uregulowaniami, także okazywane przez niektóre wydawnictwa i adwokatów, jest przejawiane nie w interesie polskiego rolnika, ale oferowane bankom, spółkom i kancelariom reprywatyzacyjnym.

- Nic nie sugeruję, tylko pokazuję, że z przeproszeniem adwokaci pochylają się nad losem polskiego rolnika. Wolałbym, abyśmy my jako posłowie nie wpisywali się w ten nurt - podsumował.

- Daj Boże, aby się rolnicy nie zawiedli na politykach – odparł poseł Jan Łopata.

- Oby adwokaci nie pochylali się w taki sposób nad polskim rolnikiem – życzył z kolei wiceminister.