Wczoraj w Głogowie k. Torunia, a dziś w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski przedstawił informację o planowanych działaniach resortu. Dzisiaj doprecyzował wczorajsze doniesienia.

Więcej o spotkaniu w Głogowie:

Ardanowski: Będziemy pomagali rolnikom w zmniejszaniu kosztów 

Posiedzenie będzie składało się z dwóch części, odbędzie się z przerwą – zapowiedział przewodniczący KRiRW Jarosław Sachajko.

Koszty prowadzenia produkcji rolniczej są duże – wskazał minister. – Zostanie podniesiona ilość paliwa, do którego należy się zwrot akcyzy – zapowiedział. Nastąpi podniesienie zwrotu akcyzy w paliwie rolniczym z 86 do 100 litrów dla tych, którzy nie mają produkcji zwierzęcej, a dla hodujących  bydło dołożone będzie 30 litrów paliwa na jedną jednostkę przeliczeniową, będzie to obowiązywać od przyszłego roku. 1 mld 180 mln zł będzie dopłacało państwo do paliwa rolniczego – mówił minister. Jak zapowiedział, wystąpi też do dużych operatorów krajowych o upusty na paliwo dla rolników.

Z sytuacji rynkowej – niskich cen płodów rolnych – wynikają kolejne plany.

Państwo nie może nakazać ceny skupu – mówił Ardanowski. Jak stwierdził, sytuacja istniejąca na rynku spowodowana jest brakiem zbilansowania podaży i popytu oraz importem. Importu z UE nie można ograniczać, nie ma możliwości zablokowania tego – przekonywał, co wywołało poruszenie na sali. Pytania zapowiedziano w drugiej części.

Będę zachęcał rolników, aby mobilizowali się do wspólnego działania – zapowiedział Ardanowski. Podaż musi być modyfikowana pod popyt – mówił. Jak stwierdził, „złodziejska prywatyzacja” doprowadziła do obecnego braku związku rolników i przetwórstwa. – Chcę stworzyć mechanizm, który pozwoli to „odkręcić” – utworzyć „narodowy holding" - zadeklarował. Miałyby go utworzyć: KSC, Elewarr, rynki hurtowe i niektóre spółki strategiczne skarbu państwa. Holding miałby stymulować ceny przez prowadzenie skupu – ale nie byłoby rynku skupu państwowego, miałby jednak kreować sytuację na rynku. Rolnicy także kapitałowo mieliby być obecni w firmach przetwórczych.

Ustawa zaostrzająca znakowanie żywności wprowadzanej na rynek będzie jutro głosowana – zapowiedział minister w kontekście importu. Zarządzono kontrole skarbowe i IJAR-S, aby powstrzymać wprowadzanie na rynek żywności o niepewnym pochodzeniu.

Sprzedaż bezpośrednia – ustawa jest przygotowana, w Sejmie przyjmiemy rozwiązania, które drobnym rolnikom pozwolą prowadzić sprzedaż artykułów przetworzonych i nieprzetworzonych w sklepach - zapowiedział.

Z 30 do 40 tys. zwiększy się kwota możliwa do osiągnięcia z tego tytułu bez opodatkowania, powyżej niej podatek to 2 proc.

Restauracje, stołówki, gosp. agroturystyczne, szkoły, szpitale w pierwszej kolejności mogą mieć żywność polską - mówił minister.

Żywność wysokiej jakości powinna być polskim znakiem, postaramy się wypromować polską żywność jako najlepszą na świecie, na to będą przeznaczone fundusze promocji – to są pieniądze rolników, muszą służyć na pobudzanie rynku - stwierdził Ardanowski i poinformował, że będą etaty dla radców rolnych w ambasadach – aby tam pilnowali interesów polskich firm, także mniejszych, które chcą eksportować.

 Trzeba przyspieszyć proces rozwoju gosp. ekologicznych - produkcja ta jest niewystarczająca na potrzeby polskiego rynku,  a to może być naszą szansą eksportową, Polska ma doskonałe warunki do takiej produkcji.

Trzeba skończyć z fikcją i dopłacaniem do gospodarstw nie dających produkcji - zapowiedział minister.

Praca nad ustawą o znakowaniu żywności wolnej od GMO będzie kontynuowana. - Nie zabraniam stosowania pasz z GMO, ale musi to być precyzyjnie oznakowane, aby klient mógł to wiedzieć - mówił.

Upraw GMO w Polsce nie będzie. W paszach moratorium będzie skrócone – wprowadzony będzie polski program białkowy. Są nowe możliwości przetwarzania nasion rzepaku fermentowanego – to będzie podstawowe źródło białka na przyszłość. Dla rzepaku wyjątkowo przywrócono zaprawy neonikotynoidowe – jednorazowo, aby przywrócić poziom produkcji. Będzie też polska soja – dla tych, którzy uważają ją za niezbędną.

Ok. 3 mln ha to niewykorzystywane użytki zielone – trzeba te grunty przywrócić, muszą pracować dla zwierząt, głównie przeżuwaczy. Na tych obszarach ma być zintensyfikowany program hodowli bydła mięsnego, co powinno być polską specjalnością. Oprócz tego hodowla owiec i kozy w typie rzeźnym. To ma być obecne w ramach polityki górskiej, dedykowanej obszarom górskim, gdzie jest niezbędne inne niż w całym kraju wsparcie – promocja odpowiednich ras i działalności pozarolniczej, a także wsparcie dla winiarstwa.

Z ustawy o ochronie zwierząt zostanie wycofany zapis dotyczący wstrzymania hodowli zwierząt futerkowych i uboju rytualnego.

- Pozostałym zapisom nie będę się przeciwstawiał – zapowiedział minister. Mają być certyfikacje ferm, każda ferma będzie sprawdzona.

Od przyszłego roku będzie wprowadzony program odbudowy żyzności gleb w Polsce – tu nie chodzi tylko o wapno, ale o grupę nawozów organicznych. Umożliwiona ma być produkcja nawozów kombinowanych, mieszanych, także opartych o odpady z biogazowi – to wielki rynek, z którego można zarobić wielki biznes, i np. wpłynąć na zatrzymanie wody. Ma to kosztować „kilkaset milionów na początek”. Wody Polskie będą realizowały systemy retencji. Poprawi to klimat i dostępność wody. Na obszarach najlepszych gleb będą budowane systemy nawadniające. Trzeba odtworzyć zbiorniki powierzchniowe i wykorzystywać tę wodę rolniczo - wskazywał minister.

Uniezależnienie od warunków klimatycznych to jedna z najważniejszych dla Polski spraw – trzeba więc rozwiązać problemy zarządzania wodą i sprawy żyzności gleb.

- Może jest potrzebne rozszerzenie możliwości hodowli drobnego inwentarza? – rozważał Ardanowski, wskazując na duże zapotrzebowanie na gęsi. To łatwe do wprowadzenia i dla małych gospodarstw może być istotnym źródłem dochodu. 5 gęsi daje dochód jak jedna świnia – mówił minister i oburzył się niechęcią wyrażaną głośno przez obecnych na posiedzeniu rolników. Jak mówił, zdaje sobie sprawę, że jego program będzie poddany krytyce zwłaszcza przez tych, którzy nic nie robili przez lata – i teraz powinni milczeć chociaż przez parę miesięcy.

Zagospodarowanie biomasy do zgazowania powinno być uzupełnieniem rolnictwa – mówił Ardanowski. Jak dodał, nie chodzi o uprawę biomasy, ale np. wykorzystanie powierzchni poprzemysłowych, które nie mogą być wykorzystane do produkcji żywności.

Megatrendem jest, że ludzie chcą być zdrowi i piękni – część rolnictwa na świecie przestawia się pod te zapotrzebowania i może to być źródłem dochodu rolników, np. uprawa ziół, suplementy diety, parafarmaceutyki, żywność specjalistyczna. Polskie rolnictwo na to wszystko musi odpowiedzieć, bo inaczej wszystko to dostaniemy z importu, a nie z polskiego rolnictwa. Mamy wyniki instytutów badawczych, trzeba to wdrożyć – stwierdził.

Zapowiedział utworzenie departamentu poświęconego nauce i doradztwu rolniczemu. Kluczową instytucją dla powodzenia zmian będzie KOWR – tam pracujący muszą być nawet bardziej kreatywni od MRiRW, mają promować polską żywność i szukać nowych rynków.

ARiMR ma być „sprawnym kasjerem”. W tym roku będzie 70 proc. zaliczek dopłat z I filara i 85 proc. w II filarze. Wypłaty rozpoczną się od połowy października, końcówki do wypłaty dopłat będą niewielkie.

W tym roku pasze można pozyskiwać z ziemi objętej programami rolnośrodowiskowymi – to może poprawić sytuację paszową.

Techniki satelitarne mają być wykorzystywane do kontroli użytków zgłoszonych do płatności. Nowe techniki mają być stosowane do kontroli złożonych wniosków, a tylko tam, gdzie jest to niezbędne trafi pracownik z dronem – Polska jest satelitarnie fotografowana za darmo, od przyszłego roku będzie to funkcjonowało, bo Polska zostanie wdrożona do unijnego programu pilotażowego.

Minister zapowiedział też zmiany w szacowaniu strat dotyczącym gospodarstw ze zwierzętami.

Teraz w posiedzeniu KRiRW  trwa przerwa na konferencję prasową w KPRM.