Minister poinformował „o uruchomieniu państwowego nabrzeża do przeładunku zbóż i innych nasion rolniczych”. Jak mówił, ubiegłoroczna susza spowodowała mniejszą podaż i wzrost cen zbóż:

- W tej chwili pszenica jest droższa mniej więcej o 16%, żyto nawet o ponad 20%, jęczmień paszowy o ok. 17%. To może i cieszy rolników, tych, którzy to akurat sprzedają, ale trzeba brać pod uwagę również ceny, które mogą się przełożyć na ceny żywności.

Minister stwierdził, że „rynek owoców i warzyw jest rynkiem trudnym”.

- W zeszłym roku przede wszystkim warzywa gruntowe z racji niewielkiej ilości systemów nawodnieniowych okazały się uprawą zawodną, sprzątnęliśmy zdecydowanie mniej warzyw gruntowych, co przełożyło się na ceny m.in. mitycznej pietruszki, o której tyle się mówiło  - mówił i dodał: -  Jak się ten rok ułoży, jeżeli chodzi o produkcję warzyw i owoców, sprawa nie jest do końca jasna.

Za niepokojący uznał minister import mleka i jego produktów:

- Rynek mleka jest stabilny, eksport rośnie, ceny się utrzymują na przyzwoitym poziomie. Niestety rośnie import i to jest również zła informacja, ponieważ przetwórcy mleka, w tym niestety spółdzielnie mleczarskie, które powinny zabiegać o interesy rolników, importują mleko bądź produkty mleczne, psując polski rynek.

Dobra sytuacja jest też – zdaniem ministra – na rynku mięsa:

- Rynek mięsa jest generalnie korzystny, jeżeli chodzi o drób i wieprzowinę. Niestety ponieśliśmy ok. 10-procentowe straty przy wołowinie, kiedy te sprawy, które dotyczyły nielegalnego uboju w jednej z rzeźni, zostały wyolbrzymione i z nich zbudowano młot, który bardzo zaszkodził wizerunkowi polskiej wołowiny.

Nadmiernych opadów z końca maja minister nie uznał za istotne:

- To nie są wielkie obszary. Nie są to wielkie obszary, które by miały jakiś istotny wpływ na ogólną sytuację w produkcji żywności w Polsce, również produkcji warzyw, bo głównie tego to dotyczyło, ale jest to dokuczliwe i bardzo destrukcyjne dla tych ludzi, którzy tam zajmują się tą produkcją. Trudno na razie oszacować, chociaż bardzo uważnie się temu przyglądamy, jaki będzie wpływ tego na cały rynek żywności w Polsce.

Nie niepokoi też sytuacja związana z suszą:

- Susza na razie występuje głównie w województwie zachodniopomorskim, trochę w łódzkim, trochę w podlaskim. To są raczej punktowe susze.

Lokalnie straty powodowały też przymrozki, ale „trudno oszacować, jaki to będzie miało wpływ na rynek”.

Minister zapewnił, że tam, gdzie wystąpiły te zjawiska przyrodnicze są powoływane komisje,  szacujące straty.

- Chodzi o to, by jak najszybciej te straty oszacować. I zastosujemy adekwatną do skali strat pomoc, która jest w przepisach prawa opisana. Jeżeli będą potrzebne nadzwyczajne działania i dodatkowe środki, tak jak to miało miejsce w roku ubiegłym, to rząd taką deklarację składa – mówił o tym wielokrotnie również premier Morawiecki – że rolników bez pomocy nie zostawimy.

O cenach czytaj też:

GUS o cenach skupu w kwietniu: wyższe niż rok temu