PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Bez zmian w strukturze gospodarstw polskie rolnictwo nie będzie konkurencyjne w UE

Bez zmian w strukturze gospodarstw polskie rolnictwo nie będzie konkurencyjne w UE Fot. Shutterstock

Polska żywność podbiła Europę, ale zdaniem autorów raportu "Struktura polskiego rolnictwa na tle Unii Europejskiej", w najbliższych latach będą narastać problemy ekonomiczne i społeczne polskiego rolnictwa. Konieczna jest zmiana struktury gospodarstw.



Polska należy do największych producentów rolnych Unii Europejskiej, (w 2016 r.) zajmowała wysoką 6. pozycję wśród 27 krajów członkowskich. Po wstąpieniu do UE nasz kraj osiągnął sukces, istotnie zwiększając eksport żywności. Jednak, jak mówił podczas wtorkowej konferencji prof. Walenty Poczta z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, w najbliższych latach będą narastać problemy ekonomiczne i społeczne polskiego rolnictwa. Dodał, że warto pamiętać, że zwiększenie sprzedaży produktów rolno-spożywczych Polska zawdzięcza przede wszystkim przemysłowi rolno-spożywczemu, a nie rolnictwu.

Przyznał, że struktura gospodarstw w Polsce jest uwarunkowana m.in. czynnikami historycznymi i ekonomicznymi. Polska, wstępując do UE, miała znacznie mniejszą powierzchnię gospodarstw i niższą ich produktywność. Ponadto w rolnictwie pracowało znacznie więcej osób niż w krajach UE-15. W 2016 r. sytuacja była podobna, polski rolnik miał nadal mniej ziemi (niż średnia w UE), a jego wydajność była mniejsza. - Rolnictwo polskie posiada duży potencjał, ale relacje między czynnikami są mało korzystne - stwierdził profesor.

Duże gospodarstwa bardziej opłacalne

Liczba gospodarstw w UE od 2005 r. do 2016 r. zmniejszyła się o prawie 4 mln, tj. o 27 proc.; w Polsce (biorąc pod uwagę tylko gospodarstwa powyżej 1 ha) spadła jedynie o ok. 311 tys. W badanym okresie w Polsce tylko nieznacznie wzrosła liczba gospodarstw powyżej 30 ha, tj. takich, które przynoszą dochody zapewniające dalszy ich rozwój. W sumie jest ich tylko 5,5 proc. (75 tysięcy). Większość rolników ze "starych" krajów UE uważa, że produkcja opłacalna jest w gospodarstwie 100-hektarowym (w Polsce jest ich ok. 3 tys.).

Według autorów raportu największym problemem polskiego rolnictwa są mało dochodowe gospodarstwa rolne. Jak wynika z analiz, blisko 90 proc. z nich (ponad 1,2 mln) nie zapewnia właścicielom dochodów na satysfakcjonującym poziomie. W ocenie ekspertów, "wynika to przede wszystkim ze zbyt małej powierzchni użytkowanych gruntów, ale także niezbyt wysokiego poziomu intensywności gospodarowania". 

W stronę intensyfikacji produkcji

- Rozdrobnienie jest nadal znaczne, choć zróżnicowane regionalne i ono skutkuje przede wszystkim niską wydajnością pracy - zaznaczył Poczta. Jak mówił, ewolucja struktury gospodarstw w UE polegała na zmniejszeniu ich liczby i zwiększeniu powierzchni oraz intensywności produkcji. Jednak m.in. Polska traci dystans do przeciętej - uważa profesor.

Jego zdaniem, jeśli nie będzie przepływów ziemi do gospodarstw większych, to będzie to barierą strukturalnego rozwoju rolnictwa. - Należy stworzyć warunki do przepływów ziemi, muszą powstawać silne gospodarstwa rodzinne. Należy chronić gospodarstwa wielkotowarowe, bo jest ich niewiele - powiedział Poczta. Argumentował, że zabranie im części ziemi nie rozwiąże problemów gospodarstw rodzinnych, bo ziemi jest za mało. Dlatego też trzeba wspierać małych rolników w rezygnacji z prowadzenia gospodarstw, ale jednocześnie oferować im zatrudnienie poza rolnictwem.

Profesor jest zdania, że małe i duże gospodarstwa mogą współistnieć, ale powinny produkować co innego. Duże - produkty masowe, m.in. zboża; małe - bardziej niszowe. - Bez zmiany struktur możliwości rozwojowe polskiego rolnictwa będą napotykały na bariery - podsumował.

Konieczne zmiany w produkcji zwierzęcej

Dr Janusz Rowiński z Towarzystwa Ekonomistów Polskich zaznaczył, że ze strukturą gospodarstw związana jest struktura produkcji zwierzęcej. W Polsce 1/4 całej produkcji bydła mlecznego i trzody chlewnej jest hodowana w małych gospodarstwach, podczas gdy w UE miej niż 5 proc. produkcji zwierzęcej znajduje się w takich gospodarstwach. W opinii rolników z większości krajów UE-12, opłacalny jest chów co najmniej 500 sztuk trzody i 100 sztuk krów.

Tymczasem w Polsce tylko nieliczne gospodarstwa (ok. 2 proc.) prowadziły w ostatnich latach chów w skali zapewniającej zadowalający dochód; 98 proc. miało stada mniejsze niż 400 sztuk. Z kolei chów krów mlecznych prowadzony był przez blisko 335 tys. gospodarstw, z których 90 proc. miało stada poniżej 20 sztuk. Zdaniem Rowińskiego oznacza to, że w najbliższych latach produkcja zwierzęca w naszym kraju może spaść, gdyż małe gospodarstwa będą rezygnowały z tej uciążliwej i niedochodowej produkcji.

Raport pod redakcją Walentego Poczty i Janusza Rowińskiego jest zakończeniem projektu "Problemy polskiego rolnictwa i gospodarki żywnościowej", realizowanego w latach 2017-2019 przez Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) oraz Fundację Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej (EFRWP). Dane z raportu pochodzą ze statystyk Eurostatu z 2005 r. i 2016 r. 



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)

  • Paweł 2019-09-25 22:01:34
    Żeby polskie rolnictwo było konkurencyjne należy znieś wiele nieracjonalnych przepisów ograniczających możliwości rozwoju gospodarstw. Obecnie rolnik w swoim gospodarstwie ma coraz mniejsze możliwości manewru. Zmianie musi ulec także inna kwestia od kilku lat ceny w sklepach wzrosły o ok 100% a ile wzrosła cena za kilogram żywca wypłacana rolnikowi? W ostatnim czasie notowane są dobre ceny natomias do niedawna ceny cały czas spadały. Cena zbóż od jakiegoś czasu kreuje się w okolicach 500-700 zł/t i to nie ulega większym zmianą ocyluje w wcześniej podanych granicach za to środki ochrony roślin, olej napędowy oraz części do maszyn stale rosną i to są problemy nad którymi należy się pochylić by poprawić jakość i konkurencyjność polskiego rolnictwa. Pozdrawiam
  • robot, niewolnik- to ja 2019-09-25 21:08:35
    Rolnictwo to temat rzeka. Na 10ha można robić paprykę pod folią, albo truskawki na rynnach.... kury na wolnym wybiegu...etc. Problem leży w ekonomii i w całokształcie przepisów, wymagań blokujący rozwój. No i od czegoś trzeba zacząć. Kierunek polityki jest absolutnie wsteczny dla rozwoju na wsi ( ogłupiałe spekulacje , złodziejskie biznesy, bezsensowne zakazy i nakazy, wielomiesięczne oczekiwania na pozwolenia np. na budowę i ich koszty...pozwolenia i koszty chociażby na studnię- rolnictwo bez wody nie istnieje.) Zobaczcie ilu urzędników trzeba utrzymać żeby móc pracować- pani w gminie, pani w odeerze, pan wody polskie, pani w agencji jednej, pan w agencji innej...pomocy od nich żadnej). Z pustego to i Salomon nie naleje. Młodzi wrócą na wieś tylko dla ekonomii. Dzieci rolników są pracowite i bardzo często mają dobrą pracę i wynagrodzenie poza miejscem swojego urodzenia (mniej wielokierunkowych przepychanek), nie będą się boksować z głupotą i ograniczeniami. Zrobienie z rolnictwa przemysłu to droga do nikąd. Wyciąganie z ziemi max na latyfudiach przy pomocy chemii ( to popieranie w całości lobby chemicznego : najpierw śor, dodatki do jedzenia, potem lekarstwa) żeby nakarmić drugiego tym razem miastowego niewolnika.... a gdzie w tym wszystkim człowiek.
  • Zbych 2019-09-25 15:32:28
    Tylko trzeba porównać jakość żywności z dużych i małych gospodarstw.Stawiając na duże gospodarstwa stawiamy na dużo byle czego.A żywność to zdrowie!
  • maniek 2019-09-25 13:13:59
    Jakie to wszystko chore, niech ci wszyscy pseudoekonomiści zaczną od zmiany na swoich stołkach,już dawno ich tam nie powinno być... zniszczyć małe rodzinne gospodarstwa, ostatni bastion zdrowej żywności... małe gospodarstwa dadzą sobie rade i będą konkurować jakością... Gospodarstwa wielkoobszarowe to jest jeden wielki smród, chemia i trucie konsumentów... Już się nie pojedzie na wieś do znajomego gospodarza i nie kupi zdrowej żywności , tylko będziemy skazani na truciznę z supermarketów... dla was pseudoekonomiści tylko kasa się liczy ,a nie człowiek... Polacy nie chcą takiej Polski... Trzeba wracać do małych gospodarstw gdzie się wie co się je... nie brać przykładu z zachodnich wielkich gospodarstw...bo już wiadomo, że to ZŁE...
    • Wodo 2019-09-25 14:15:00
      Zgadzam się z opinią, że przyszłością są nie wielkoobszarowe latyfundia z obszarami obsianymi jedną rośliną dorównującymi wielkością gminie lecz gospodarstwa niewielkie (średnio jakieś 30 ha). Środowisko nie wytrzyma (już nie wytrzymuje) tego ogromu nawozów i chemii stosowanej w produkcji roślinnej i hodowli, a ich efektywność spada. Uodparniają się chwasty, grzyby, owady i bakterie. Tylko problem polega na tym, że jesteśmy zglobalizowani i trudno tak nagle wrócić do karmienia kartoflami i czekaniem na tucznika 8-12 m-cy, wypasaniem krów i wydajnością mleka 2000-3000 na m-c albo plonem pszenicy góra 4-5 ton z ha. Owszem, to możliwe, tylko trzeba by wymusić sprawiedliwszy podział zysku z produkcji. Czy to możliwe gdy dziś handel i pośrednicy zarabiają znacznie więcej niż producent i tak było od wieków?
  • Wodo 2019-09-25 11:40:13
    Kolejny raport wykonany zza biurka i mało wiarygodnie obrazujący rzeczywistość. Po pierwsze - znaczna liczba gospodarstw istnieje jedynie na papierze. Ziemi już nie uprawia bo wszystko poszło w dzierżawę bezumowną albo w dzierżawę w zamian za renty strukturalne. Znaczna grupa dużych gospodarstw ma więcej ziemi z dzierżaw niż własnych. Wystarczy ich nagła utrata i pozamiatane. Po drugie - czy jest sens zwiększania powierzchni gospodarstw w imię ideologii większy może więcej"? Doświadczenia światowe wyraźnie wskazują, że dywersyfikacja jest lepsza od monopolizacji (przykład Google, Facebook albo kiedyś producenta pamięci RAM). Dopóki będzie istnieć więcej niż powiedzmy 5 gospodarstw zawsze ktoś będzie "mały" a ktoś "duży". Podążanie tą drogą to obłęd i ryzyko. Dziś w USiA padają gospodarstwa uznawane w Europie za duże. Dlaczego? Bo ktoś wylicza, że niezależnie od tego jak duże masz gospodarstwo nie możesz zarobić zbyt wiele. To jest zarezerwowane dla koncernów, których celem jest uzależnienie rolnika od siebie (swoich produktów lub usług). Wreszcie po trzecie - czy ekonomiczna utopia, według której tylko ten, kto ciągle "rośnie" (finansowo, obszarowo, kwotowo) jest godny zaufania i zasługuje na wsparcie? 100 000 świń czy krów na obszarze kilku powiatów to nie problem, ale w jednym miejscu to katastrofa ekologiczna. I w imię tego wzrostu ma być ich jeszcze więcej? Jedynie dla refleksji nad tym problemem zapytam: jak ci, co są na wsi wyjadą do pracy w miastach, to kto obrobi tą ziemię? Maszyny-roboty? I jak myślicie, kto przejmie zysk z ich używania?
    • Maniek 2019-09-25 12:36:20
      Masz rację. Gospodarstwo 10 ha nie ma szans z 100 ha, tak jak 100 ha z 1000 ha, a są też na świecie gospodarstwa co mają po 100000 ha...Ceny płodów rolnych oraz mięsa praktycznie nie rosną, można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, że za 10 lub 20 lat będą takie same, natomiast koszty produkcji wzrosną. Najgorsze jest w tym wszystkim, że rolnik któy cały rok doglada rośliny czy zwierzęta, zarobi na nich często mniej niż handlowiec, który tylko przepakuje i przeładuje towar. Wnioski: trzeba "nakłonić" handlarzy, żeby lepiej płacili, albo przywyknąć do coraz mniejszej opłacalności, albo zrezygnować z hodowli lub uprawy.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 66.249.64.193
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.