O położeniu dużych gospodarstw w kontekście zmian jakie niesie za sobą europejski Zielony Ład mówił Grzegorz Brodziak, dyrektor zarządzający Goodvalley. Jak podkreślał, reprezentuje gospodarstwo pracujące „od pola do stołu” już od 27 lat, posiadające własną wytwórnię pasz, chów zwierząt, produkcję energii odnawialnej oraz zakłady mięsne, jednocześnie dające pracę 1300 osobom.

Brodziak zapytany o to czy duże gospodarstwa ucierpią na Zielonym Ładzie, odparł, że te cierpią już od dłuższego czasu. W założeniach Zielonego Ładu widać wyraźnie wsparcie dla małych i średnich gospodarstw i utrzymanie tej drobnej struktury. W jego opinii krzywdzącym rozwiązaniem było już wprowadzenie w latach 2012-13 redukcji dopłat obszarowych dla dużych gospodarstw rolnych.

- Wielu ekspertów wskazuje na to, że to właśnie te duże gospodarstwa mają potencjał czy to w postaci finansów, wiedzy, czy dostępu do technologii pozwalający utrzymać wysokie standardy środowiskowe, społeczne, technologiczne. Mam nadzieję, że nie będziemy w podejściu do struktury antagonizować polskiego rolnictwa w kategoriach mały – duży, tylko wskazywać, że ci duzi, których jest tak niewielu mogą być ośrodkami rozwoju w wsparcia dla tych małych.

Zdaniem Brodziaka, skoro nadchodzących zmian nie da się zatrzymać, to trzeba podążać za nimi. – Już od wielu lat stosujemy rozwiązania, które dziś jawią się jako te pożądane, np. uprawa bezorkowa, która redukuje ślad węglowy, czy rozwiązania precyzyjnego rolnictwa – podkreślał dyrektor Goodvalley.