Bułgarskie Krajowe Stowarzyszenie Producentów Zboża (NGPA) wysłało m.in. do Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych pismo, w którym żali się na trudną sytuację na rodzimym rynku zbóż. Jako bezpośrednią przyczynę opisywanych problemów NGPA wskazuje liberalizację przepisów w handlu z Ukrainą, a co za tym idzie ogromny eksport zbóż z Ukrainy na bułgarski rynek.

- Szanowni Koledzy i Koleżanki z Izb i Organizacji Rolniczych, bułgarscy rolnicy zajmujący się uprawą zbóż stoją obecnie w obliczu niezwykłej sytuacji dotyczącej ukraińskiego importu zbóż i roślin oleistych do Bułgarii - wskazuje na wstępie Kostadin Kostadinov, przewodniczący NGPA.

Skąd my to wszystko znamy...?

Jak wymienia, pomimo silnej solidarności i wsparcia społeczeństwa bułgarskiego wobec Ukrainy oraz ukraińskich obywateli i rolników, istnieją niepokojące okoliczności dotyczące ukraińskiego importu zboża. NGPA wskazuje wprost:

1) Import słonecznika, pszenicy, jęczmienia i kukurydzy z Ukrainy jest bezprecedensowy w skali kraju;

2) Import zbóż i roślin oleistych nie polega na tranzycie przez terytorium kraju i dotarciu do państw członkowskich UE, które są importerami netto tych upraw, lecz przeciwnie, rośliny te są sprzedawane na rynku bułgarskim;

3) Bułgarscy przetwórcy i handlowcy kupują ukraińskie słoneczniki, pszenicę, jęczmień i kukurydzę po cenach nierynkowych, które są znacznie niższe od kosztów produkcji bułgarskich zbóż i nasion oleistych;

4) W szczytowym okresie żniw lokalny rynek zbóż i nasion oleistych zadowolił się zbożem ukraińskim, załamując tym samym rynek bułgarskiego zboża, zarówno pod względem cen skupu, jak i ilości popytu;

5) W chwili obecnej bułgarski rzepak nie może być sprzedawany w kraju, ponieważ handlowcy spodziewają się zakupu taniego rzepaku sprowadzanego z Ukrainy;

6) Ukraińskie zboża i rośliny oleiste nie spełniają wymogów unijnej kontroli fitosanitarnej, a importowane zboża i słoneczniki są niedostatecznej jakości.

Brzmi znajomo, nieprawdaż?

Jak zaznacza w piśmie do polskich organizacji rolniczych Kostadin Kostadinov, w związku z liberalizacją handlu towarami rolnymi z Ukrainą bułgarscy producenci rolni odnotowują silne pogorszenie ich konkurencyjności. NGPA wskazuje przede wszystkim na – niskie ceny skupu, niskie plony i wysokie koszty produkcji.

- Okoliczności te doprowadzą do pewnych bankructw rodzimych rolników - uważa przewodniczący NGPA.

Jednocześnie - jak zauważa - brak jakiejkolwiek kontroli ze strony Agencji Celnej i BFSA (Bułgarskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności) w odniesieniu do ilości zbóż i roślin oleistych sprowadzanych z Ukrainy stwarza pewne zagrożenia dla społeczeństwa bułgarskiego. Ukraińskie zboże i słonecznik, które nie podlegają kontroli fitosanitarnej i w dużej mierze nie spełniają wysokich europejskich standardów żywnościowych, pozostają do przerobu w kraju lub są przeładowywane na bułgarskie ciężarówki i cysterny i oferowane jako bułgarskie towary i surowce.

- W związku z powyższym chciałbym dowiedzieć się więcej o sytuacji z ukraińskim importem zbóż i roślin oleistych do waszych krajów, zwłaszcza w sąsiednich krajach ukraińskich (Rumunia i Polska). Jaki jest wpływ ukraińskiego importu na lokalnych producentów rolnych i lokalne rynki towarowe? Czy ukraińskie słoneczniki i pszenica są przetwarzane lokalnie i jakie jest deklarowane pochodzenie surowca? Czy jest jakaś kontrola fitosanitarna i jakościowa ukraińskiego zboża? - pyta Kostadin Kostadinov
przewodniczący NGPA.

Musimy działać razem - odpowiadają polscy rolnicy

- PZPRZ od lat zmaga się z problemem związanym z niekorzystnym oddziaływaniem rynku ukraińskiego na rynek polski, a w szczególności na ceny ziarna zbóż oraz roślin oleistych. Podnosiliśmy ten problem wielokrotnie zarówno w relacjach z polskim rządem, jak i na forum unijnym. Udało nam się ten temat na tyle nagłośnić, że niekontrolowany wwóz ziarna zbóż i nasion rzepaku w minionych latach był stosunkowo niewielki - tak na pytanie bułgarskiego kolegi odpowiada Stanisław Kacperczyk, prezes Związku.

Teraz jednak - jak kontynuuje prezes Kacperczyk - w związku z wojną na Ukrainie i planowanym transferem olbrzymich ilości ziarna przez nasz kraj nasze obawy o stabilność naszego rynku i ceny skupu są większe niż kiedykolwiek, tym bardziej, że są już pierwsze symptomy tego, że nasze problemy będą duże.

- Dlatego też niezależnie od tego, że popieramy Ukraińców w ich dążeniu do obronienia niepodległości, staramy się wywierać presję na nasz rząd aby wszelkimi możliwymi sposobami zabezpieczył nasz rynek, bo może on zostać kompletnie rozregulowany i nasze ceny zbytu zejdą na poziom, który nie pozwoli na osiąganie dochodu warunkującego choćby zwrot kosztów produkcji - dodaje.

W związku z tym PZPRZ uważa, że trzeba wzmóc presję zarówno w kraju, jak i na forum Komisji Europejskiej, aby podejmowane były kroki, które sprawią, że polski rynek rolny zostanie ochroniony.

- Nasze obawy są obecnie tym większe, że koszty jakie ponosiliśmy na produkcję w tym sezonie były związane z bardzo wysokimi cenami nawozów oraz innych środków do produkcji, które bardzo wzrosły. Obawiamy się zatem, że jeśli dojdzie do dużego obniżenia cen zbytu, to nasze gospodarstwa staną się niewypłacalne - podkreśla prezes Kacperczyk.

I dodaje: w związku z powyższym popieramy starania producentów bułgarskich w ich działaniach na rzecz ochrony rynku.

-W tej kwestii możemy i powinniśmy działać razem - zaznacza szef PZPRZ.