Sezon prac polowych właśnie się zaczął, nic dziwnego więc, że coraz więcej rolników zwraca uwagę na piętrzące się problemy z zaopatrzeniem gospodarstwa w paliwo rolnicze.

O pilne zmiany we wprowadzonych obostrzeniach dotyczących możliwości tankowania paliwa na stacjach benzynowych przez producentów rolnych zaapelował właśnie do Henryka Kowalczyka, Wicepremiera i Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Ryszard Borys, Prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej.

- Rolnicy mają ogromne problemy z zakupem niezbędnej do prowadzonej obecnie pracy w gospodarstwach ilości paliwa. Nie są w stanie terminowo realizować prac polowych, a paliwo potrzebne jest przecież także do prowadzonej hodowli: by nakarmić zwierzęta, wykonać konieczne prace przy obsłudze bydła i innych zwierząt hodowlanych. Wiosna to pierwszy w roku okres najintensywniejszych prac polowych, decydujących o docelowej strukturze zasiewów, właściwej ochronie, a przez to o osiąganych plonach - zwraca uwagę w piśmie do ministra Prezes DIR.

- Wnosimy o zwiększenie ilości paliwa dostępnego dla rolników na stacjach na poziomie nie mniejszym niż dla samochodów ciężarowych pracujących dla firm transportowych - wnioskuje Ryszard Borys. I dodaje: - Stoimy na stanowisku, że w przypadku rolnictwa nie powinno być tak naprawdę, żadnych ograniczeń w dostępie do oleju napędowego. Bezsprzecznym jest, że ograniczenia nie mogą dotyczyć gospodarstw hodowlanych, gdyż codziennie trzeba przygotować karmę dla zwierząt i wykonać ich codzienną obsługę, po czym wyjechać jeszcze, często w nocy, do prac polowych. Obecnie ilość ,,przyznanego'' paliwa nie wystarcza nawet na jeden dzień pracy.

 

- Wnosimy również o dopuszczenie możliwości tankowania przez rolników na stacjach do zbiorników bądź kanistrów. Mniejsze ciągniki mają baki na paliwo o nieznacznej pojemności w stosunku do potrzeb, co przy obecnych wytycznych powoduje konieczność częstego tankowania. Wyjeżdżanie za każdym razem z pola i dojazd na stację benzynową to dodatkowe koszty, gdyż nie w każdej wsi jest stacja i trzeba pokonać wiele kilometrów do najbliższej, a dodatkowo dezorganizuje to mocno pracę - apeluje prezes Borys.

Samorząd rolniczy z Dolnego Śląska zwraca uwagę także na to, że ceny paliwa dla rolników bywają... zawyżane.

- Rolnik dysponujący stacją na terenie własnego gospodarstwa, zamawiając kilka tysięcy litrów paliwa zużywanego do prac w gospodarstwie, gdzie praktycznie nie korzysta dróg publicznych, płaci więcej niż pozostali użytkownicy zwykłych pojazdów samochodowych, także tych poruszających się rekreacyjnie - zauważa prezes DIR, i dodaje: - Przykładowo paliwo dostarczane go gospodarstwa w dniu 10 marca miało cenę 8,60 zł/l brutto (cena była podobna u wszystkich okolicznych dostawców), w tym samym czasie cena na stacjach to 7,60 zł/l brutto i limit 300 litrów.

- Rolnicy mają świadomość, że w związku z wojną na Ukrainie pojawia się konieczność przeorganizowania pewnych działań i w naszym kraju, jednak produkcja żywności nie może być w żaden sposób ograniczana - podkreśla w piśmie do ministra Prezes Borys.

Dolnośląski samorząd rolniczy zwraca uwagę, że w obecnej sytuacji priorytetem powinno być bezpieczeństwo żywnościowe Polski. Zdaniem rolników, bez odpowiedniej dostępności do paliwa nie da się tego zrealizować.