Zainteresowanie Telewizji Trwam, okazane poruszonemu na łamach Farmera tematowi odsprzedaży przez Elewarr niemieckim udziałowcom (oczywiście, że nie mowa tu o państwie niemieckim, panie prezesie Korono – państwa nie prowadzą interesów, robią to ich obywatele, a kapitał ma obywatelstwo – to udało się wreszcie w naszym kraju ustalić) posiadanych 27 proc. akcji w spółce Elewator Sieradz, przysporzyło nam nowych czytelników.

Problem Sieradza tak poruszył niektórych, że zechcieli nawet odrobić zaległą lekturę i poznali temat, zaglądając do tekstów Farmera sprzed czterech miesięcy.

Więcej o sprzedaży udziałów w Sieradzu:

Korona sprzedał perłę Elewarru – część II

Duża porcja lektury nie dla wszystkich jest do przełknięcia, to i owo mylą. Ponieważ jednak zarazem mają potrzebę komentowania i zechcieli odnieść się do tematu, nie można pozostawić ich rozterek bez odpowiedzi. Tym bardziej odpowiedź należy się tym, którzy w temacie – a i owszem – zorientowani są i być powinni, ale niestety do problemów związanych ze sprzedażą udziałów radzi by odnieść się półgębkiem – niepomni na to, że państwo płaci im za to, żeby rozwiewali wątpliwości.

Ponieważ moi polemiści nie wymieniają, z kim polemizują (a z poziomu polemiki wynika, że nawet nie zawsze wiedzą, z czym), ale polemizują  – pozwólcie Państwo, że i ja wypowiem się, zwracając nie do adwersarza, ale za to celując w problem…

Zacznijmy od sprawy najważniejszej – ceny.

Ta kwestia podstawowa dla każdego sprzedającego i kupującego nie zainteresowała zbytnio prezesa Korony. Pisze (na stronie Elewarru) i rzuca w rozmowie kwoty, do których zbytniej uwagi nawet sam nie przywiązuje. Ale my spróbujmy je wyłapać i przeanalizować.

Komunikat firmy zawieszony na stronie Elewarru podaje te dane dopiero pod koniec i bardzo ogólnie: „Uzyskana w trakcie negocjacji cena finalna sprzedaży udziałów była najwyższa ze wszystkich poprzednich ofert składanych w trakcie 2019 roku. Cena ta była znacząco wyższa niż wartość nominalna udziałów.”

Mówimy o 27-procentowym udziale Elewarru w spółce Elewator – to je sprzedano. Wartość nominalna udziałów Elewarru to nic innego, jak koszt ich nabycia – w tym przypadku 384 tys. zł. Tyle udziałowcy włożyli w założenie spółki w 2002 roku (Elewarr miał 769 udziałów o łącznej wysokości 384.500,00 złotych. Natomiast wartość księgowa – tj. wszystkich aktywów, inaczej kapitał własny – po 18 latach była prawie dwukrotnie wyższa – 608 tys. zł. Jeden udział zdrożał z 500 (wartość nominalna) do 791 zł (wartość księgowa). Należałoby jeszcze powiedzieć o wartości rynkowej czy odtworzeniowej spółki – ale o nich już prezes doktor nigdzie nie wspomina, a szkoda.

Udziały sprzedano bez przeprowadzenia ich wyceny rynkowej, wiadomo tylko, że „znacznie” drożej niż je kupiono. I to ma być sukces.

A czy cena „znacznie wyższa niż wartość nominalna” była adekwatna do wartości towaru? Rozważenie tego zagadnienia to właśnie ocena wartości rynkowej, tej trzeciej, pozaksięgowej i zwykle od niej znacznie wyższej, bo obejmującej całość wartości firmy. Pan prezes doktor wszędzie ją pomija. Szkoda, tym bardziej, że zapowiada „remonty i inwestycje w zakresie rozbudowy posiadanej infrastruktury magazynowej”. Zatem dobrze byłoby zastanowić się, jaką skórkę oddał za wyprawkę. Ba, pan prezes zechciał pomylić wartości – rzucając w rozmowie – iż cena rynkowa udziałów to było 610 tys. zł i za kwotę wyższą niż 610 tys. je sprzedano. To była cena księgowa, panie prezesie. A jeśli nawet udziały sprzedano za 650 tys. – czy warto było?

Więcej o tym w załączniku – oświadczeniu poprzedniego prezesa Bogdana Drechny.

Zauważmy, że pan prezes doktor zechciał dowartościować swojego poprzednika – o ile wcześniej wytykał mu poniesione straty, to teraz przyznał, że zarząd nie miał na nie wpływu. Ba, skoro poprzednik nie sprzedawał majątku, a nawet kupował, mógł mieć w jednym roku stratę… A cena za Koronowo była niemała - 30% udziałów Elewarr Sp z o.o.  to 5 505 udziałów o wartości nominalnej 3 853 500 zł, natomiast ich wartość księgowa to 4 254 825 zł. Odkupując 70 proc. udziałów należących do wspólników, Elewarr zapłacił mniej niż ich wartość nominalna. I teraz Koronowo jest polskie, a Sieradz – nie.

- Co do ceny, to negocjacja trwała przez 2 lata, niech nikt nie myśli, że za tyle chodzą elewatory. Jak wynegocjowałem, kolega mi podpowiadał, że to dla niejednego mógłby być złoty biznes, pozwalający ustawić się do końca życia…  Warto być uczciwym? – mówi były prezes Drechna. Niektórym warto…

Prezes doktor jest nawet skłonny uważać się za kontynuatora wcześniejszej polityki spółki i chce realizować niegdysiejszą strategię rozwoju. Przy tej samej strategii Drechna odkupił udziały w Koronowie, tam też Elewarr miał wcześniej tylko 30 proc. udziałów. Gdy dwóch robi to samo, to nigdy nie jest to samo…

Wreszcie tory w Koronowie, niedawno rozebrane, bo niewykorzystywane. Prezes doktor, pomijający wartość rzeczywistą Sieradza, nie myśli też o większym potencjale Koronowa – utraconym przez sprzedaż, nawet nieużywanych, torów, o tym, że utrzymanie możliwości transportu kolejowego dawało również szanse przechowywania zboża dla potrzeb ARM.

Czy PiS nie planuje przypadkiem odbudowy kolejnictwa? Pewnie pomyśli i o tych torach.

Więcej: Bocznica Elewarru w Koronowie zlikwidowana, ale zboże z kraju wyjeżdża

Wróćmy do Sieradza. Na wartość spółki mają wpływ umowy, które zawiera, a - jak prezes doktor ze zgrozą objawił światu - w Sieradzu przechowywano popiół.

Zapewne dlatego, że „nie było żadnej złotej akcji”, a i wpływu na zarząd. Odniósł się do tych kwestii Bogdan Drechna w oświadczeniu, więc nie będę tego objaśniać.

Zauważę tylko, że możliwość przechowywania przez państwo 34 tys. ton zbóż w betonowych elewatorach w Sieradzu – tak jak w Koronowie, gdzie przez wykup akcji udało się ocalić nawet ok. dwukrotnie większą możliwość przechowywania - odeszła do przeszłości. Czy pieniądze uzyskane za udziały w Sieradzu pozwolą teraz prezesowi doktorowi chociaż wybudować magazyny w Rzeszowie (co planował prezes Drechna) o pojemności 20 tys. ton? Czy można będzie stwierdzić, że sprzedano udziały w Elewatorze za cenę odtworzeniową?

A czy kształtowanie rynku zbóż gdziekolwiek, nie tylko w Łódzkiem, przez Elewarr jest realne?

Prezes doktor tak do końca nie wie, dlaczego wokół Elewarru jest wciąż tyle szumu. Jeszcze dwa miesiące przed objęciem funkcji słał był pisma do MRiRW, domagając się likwidacji Elewarru i Zamojskich Zakładów Zbożowych. Po objęciu funkcji prezesa w sejmowej KRiRW dał wyraz swojej frustracji spowodowanej przypisywaniu Elewarrowi zbyt wielkiej roli, a teraz „przypomina, że Elewarr jest gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Poza sprzedażą na wolnym rynku nabytego zboża, kukurydzy czy rzepaku, Elewarr przechowuje zboże Agencji Rezerw Materiałowych. Towar ten jest pod szczególną ochroną, gdyż na wypadek kryzysu stanowi podstawowy produkt spożywczy dla wszystkich Polaków. Dr Daniel Alain Korona podkreślał, że zboże agencyjne jest również zabezpieczone przed kradzieżami, które miały miejsce kilkanaście lat temu.”

Trzeba wierzyć, że przed kradzieżami zabezpieczone jest nie tylko zboże, ale również magazyny, w których jest przechowywane.

Trzeba też odnotować, że ubiegłoroczny wynik Elewarru nie był wcale zachwycający – zysk ze zbycia środków trwałych (a nie obejmuje on jeszcze Sieradza, rok gospodarczy w Elewarrze zaczyna się w lipcu) wyniósł 1 mln 100 tys. zł (co jeszcze sprzedał prezes doktor, skoro magazyn z Braniewa był bezwartościowy?), a zysk netto - 928 tys. zł.

Tworząc Elewarr 28 lat temu zapowiadano, że będzie miał możliwość przechowywania 1 mln t. Może przechowywać 680 tys. t. Powierzchni przechowalniczej ubywa mu, z korzyścią dla rynkowych konkurentów.

Cieszy, że prezes doktor nie zapowiada „likwidacji Koronowa”. Chociaż tu nie pobłądził.

Jak długo jeszcze potrwa wyjaśnianie sprawy ARRTransu? Odzyskanie 35 mln zł byłoby pożądane.

Więcej: Upadłość i prokurator w grupie kapitałowej Elewarr

Oby promocja znaku „Produkt polski” wychodziła KOWR i MRiRW lepiej, niż promocja sprzedaży Niemcom udziałów Elewarru w Sieradzu.

Opylono majątek państwowy za bezcen – i bez wycenienia go. Po cenie złomu. Dobry interes? To po co Niemcy go kupili, skoro posiadanie go nie ma sensu? I dlaczego zależało im tak bardzo, że wskazywali Elewarrowi, komu może sprzedać swoje udziały?

Oświadczenie Bogdana Drechny
Oświadczenie Bogdana Drechny

Oświadczenie Bogdana Drechny
Oświadczenie Bogdana Drechny

Oświadczenie Bogdana Drechny
Oświadczenie Bogdana Drechny