Miał z tym problem w innym piśmie, nawet tym reprezentującym związek plantatorów buraka cukrowego – o czym nas uprzedził, a czego i my nie ukrywaliśmy.

Więcej: Na polskim rynku nasion bez… wigoru

Artykuł spotkał się z niechęcią prof. Jacka Piszczka. Nadesłał komentarz (całość – w załączniku), w którym zarzuca nam złe przedstawienie „bardzo ważnego tematu”, którego dobre przedstawienie mogłoby przynieść „polskim plantatorom wiele pożytku”. Niestety nie użyto jednak żadnego argumentu przemawiającego przeciwko przedstawionym argumentom prof. Sławomira Podlaskiego. A szkoda. Postulowane przez prof. Jacka Piszczka pytanie o motywy postępowania także drugiej strony nastąpiło przecież, i to publicznie. Opublikowaliśmy stanowisko jednej strony – pełne, kompletne, uzasadnione. Podaliśmy informację o tym, że jest odrzucane przez drugą stronę. Czy stanowisko drugiej strony odrzucamy i my? Nie, jeśli tylko druga strona zechce je zająć – jesteśmy po to, aby udostępniać łamy także do toczenia polemiki czy nawet sporu. Merytorycznego, posługującego się argumentami. Nie chowanego za plecami – a toczonego publicznie.

Poprosiliśmy prof. Sławomira Podlaskiego o  odniesienie się do komentarza prof. Jacka Piszczka:

•             Czy mógłby  Pan odnieść się do tego komentarza? W szczególności: czy Pan Profesor zna "merytoryczne motywy" (określenie z komentarza prof. Jacka Piszczka) odrzucenia Pana artykułu? Czy otrzymał Pan jego recenzję? W swoim mailu do mnie podał Pan, że odrzucenie artykułu uzasadniano:

<-  zbyt naukowym charakterem – z czym się zgadzam. Nadmienić jednak należy ze ostateczny kształt artykułu powstaje w wyniku współpracy autora z redakcja. Nigdy nie miałem problemów na wprowadzenie zmian zgodnie z sugestiami Redakcji

- faktem, że artykuł „ zawiera negatywne opinie o produktach/firmach, czego w publikacjach prasy branżowej się unika".>

To nie są merytoryczne uwagi. Czy podano Panu "merytoryczne motywy" odrzucenia tego artykułu?

- Nie otrzymałem uzasadnienia odrzucenia artykułu, jaki Pani podałem. Dostałem tylko maila od redakcji, w którym napisano, że ewentualnie można byłoby opublikować artykuł po skrótach i co najważniejsze „uogólnieniach". Chodziło – jak zrozumiałem z kontekstu - o wyrzucenie nazwy firm. Na to nie mogłem się zgodzić. Z kontaktów z przedstawicielami firm wiem, że podanie nazw firm jest jedyną drogą do poprawy jakości nasion. Prywatnie mówiono mi, że  przedstawiciele firm zagranicznych podpierają się takimi rezultatami, aby wywalczyć na rynek polski lepsze nasiona od firm macierzystych. Ponieważ nasiona w Polsce są tańsze niż na Zachodzie, to w wielu przypadkach  zagraniczne firmy nasienne oferują gorsze nasiona niż w krajach Europy Zachodniej. Dlatego pełna jawność i operowanie nazwami firm leży w interesie polskich plantatorów. Jednocześnie jest charakterystyczne, że prof. Piszczek słowem nie odniósł się do meritum problemu i artykułu. W odpowiedzi, jaką otrzymałem z redakcji, nie było żadnych merytorycznych uzasadnień odrzucenia.

•             Czy plantatorzy w jakikolwiek inny sposób czy w innym tekście na ten sam temat zostali może poinformowani o tym, jakie nasiona i dlaczego są im podsuwane? Czy pokazano im problem tak, aby to "przyniosło polskim plantatorom wiele pożytku"? Czy ukazał się może artykuł innego autora poruszający omówione przez Pana Profesora kwestie? Jeśli tak - proszę o podanie adresów publikacji na ten temat. Jeśli nie - dlaczego odmawia się plantatorom takiej informacji? Czy została tu zachowana równowaga w obronie interesów plantatorów i firm?

- Brak w Polsce poważnych artykułów pokazujących znaczenie wigoru nasion buraka dla plonów. Wielu osobom z branży cukrowniczej myli się pojęcie żywotności określane zdolnością kiełkowania w optymalnych warunkach z wigorem czyli kiełkowaniem w warunkach nieoptymalnych. Podobna sytuacja jest w świecie. O zapotrzebowaniu na tego typu wiedzę świadczy fakt, że z moim artykułem pt: „Variuus methods of assessing sugar beet seed vigour and its impact on the germination proces, field emergence and sugar yield” („Różne metody oceny wigoru nasion buraka cukrowego i jego wpływ na proces kiełkowania, wschody polowe i plon cukru”), opublikowanym w nr 22 str. 130-136 czasopisma Sugar Tech dnia 6.08.2019, (wydawnictwo - niestety niemiecki Springer), do dnia 26.08.2020 zapoznało się ponad tysiąc osób, wyjątkowo dużo jak na publikację naukową, w tym 2 osoby już zacytowały zawarte tam informacje, a 2 inne rekomendowały go do przeczytania. Wydawnictwo Springer oceniło, że był to najlepszy artykuł  czasopisma w 2019 roku. Artykuł dotyczył oceny wigoru  nasion 54 odmian buraka  w doświadczeniach COBORU w latach 2012-15. Układ artykułu był prawie identyczny jak w tym opublikowanym teraz w „Farmerze”, tyle że wzięto pod uwagę lata 2016-19. Jedyna różnica - nazwy firm zastąpiono literami, ponieważ chodziło o rozwiązanie problemu naukowego, a w tekście kierowanym do rolników najważniejszy był aspekt praktyczny i jestem przekonany, że wprowadzenie liter  nic na rynku polskim by nie zmieniło. Plantatorzy obecnie nie mogą być informowani o jakości nasion przed ich wysiewem, ponieważ informacja na ten temat ukazuje się w następnym roku, czyli – o czym piszę w artykule - ma znaczenie historyczne. Gdyby była możliwość wykonania analiz wigoru przed wysiewem nasion – tak jak czyni to P&L, wtedy informacja mogłaby dotrzeć do farmerów. Wybór odmian odbywa się w następujący sposób: koncerny cukrownicze na podstawie własnych doświadczeń oraz doświadczeń COBORU na podstawie wartości technologicznej odmian  oraz tolerancji/odporności na choroby dokonują wyboru odmian. Jakość nasion w praktyce się nie liczy lub liczy bardzo mało.

Czy zatem o jakości  nasion – bo przecież nie wyborze odmian – nie warto mówić? Do tematu będziemy wracać.