Konkurs „Sposób na Sukces” organizowany przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie skończył 20 lat.

Więcej:

Konkurs „Sposób na Sukces” ma 20 lat

 

Dziś prezentujemy rozmowę z Mirosławem Angielczykiem, który  z firmą „Dary Natury” był laureatem II edycji konkursu „Sposób na Sukces” za przetwórstwo i konfekcjonowanie ziół i owoców leśnych.

 Rozmowę zamieszczono w okolicznościowej publikacji CDR w Brwinowie „Dwudziestolecie ogólnopolskiego konkursu <Sposób na Sukces>”.

 

•            Czy dwadzieścia lat temu można było przewidzieć, że stworzy Pan tak rozbudowaną firmę?

- Pamiętam, jak przyjmowałem wizytację z konkursu „Sposób na Sukces”. Firma „Dary Natury” miała wtedy pewnie 10 proc. tego, co jest teraz, jeśli chodzi o infrastrukturę. Zatrudnialiśmy może z 15 osób. Firma mieściła się w dwóch budynkach. Nie było żadnego wyposażenia, opieraliśmy się na pracy ręcznej. Nastawialiśmy się wtedy na zioła pozyskiwane ze stanu naturalnego. Nie mieliśmy innej możliwości działania. Jako firma mało znana dostarczaliśmy na rynek tylko te produkty, których inni nie mogli zaoferować. Odbiorcy nie mieli alternatywy i tylko wtedy kupowali od takiej mało znanej firmy, jak my. Sprzedawaliśmy rzadkie zioła np. wierzbownicę drobnokwiatową, bodziszek cuchnący. To były nierozpowszechnione nowości. Firmy duże nie wiedziały, skąd to wziąć. Bazując na swojej wiedzy orientowałem się, gdzie to znaleźć i jak szybko zebrać i skierować na rynek. W tej chwili już nie musimy udowadniać, że coś potrafimy zrobić, że coś znaczymy na rynku. Sprzedaję również te najbardziej popularne zioła, choć nadal staramy się być oryginalni i oferować też te mniej znane produkty. Wyrobiliśmy sobie markę i łatwiej jest nam teraz funkcjonować.

* Kto pomagał na początku działalności? Czy korzystał Pan z funduszy unijnych?

- Na początku nie mieliśmy nawet zdolności kredytowej, a przecież żeby dostać dotację, trzeba też mieć własny wkład. Teraz korzystamy z PROW-u bardzo dużo, możemy to robić i jesteśmy liderem w przygotowywaniu projektów, tak że obecnie wykorzystaliśmy już cały przysługujący nam limit. Skorzystaliśmy z dotacji na rozwój firm, ponieważ oprócz ziół produkujemy też przetwory owocowo-warzywne, i to zaawansowane: suszone, liofilizowane, pasteryzowane – to wszystko robimy jako produkty ekologiczne i dla tych samych odbiorców, bo sklepy działające wcześniej tylko jako zielarskie przekształciły się teraz w sprzedające zdrową żywność. Na stworzenie tej gałęzi owocowo-warzywnej pozyskaliśmy z PROW około 10 mln zł. Z funduszy regionalnych dla Polski Wschodniej uzyskaliśmy natomiast pomoc na dział produkujący dodatki paszowe dla zwierząt i stworzyliśmy dział kosmetyków, a także nowoczesne laboratorium z działami fizyko-chemicznym i mikrobiologicznym.

* Jak się okazuje, trafił Pan w czas i przewidział nawet mody żywieniowe. A wydawało się, że zioła stracą pozycję, którą wcześniej miały jako leki, gdyż nie ma badań naukowych potwierdzających ich działanie.

- Upadło przez te lata wiele firm, startujących z lepszej pozycji, niż nasza. Jednak to, co się napisze na opakowaniu, nie okazuje się najważniejsze. Z tego, że nie można napisać na herbatce, na co wpływa korzystnie, nie wynika, że matki same nie wiedzą, jak stosować rumianek. W tej chwili nasza pozycja jest silna. Od 1990 roku, po tym jak stworzyłem Dary Natury, udało się zbudować silną markę, jaką jest "Ziołowy Zakątek", a w nim Podlaski Ogród Botaniczny. Obecnie dajemy zatrudnienie około 250 osobom. Mamy 20 ha, na których prezentujemy kulturę i tradycję Podlasia, charakterystyczną dla regionu zabudowę, rękodzieło.  XVII-wieczny drewniany kościół zrekonstruowany został wraz z ziołowym ogrodem biblijnym. W rosarium jest 150 gatunków róż. Zorganizowaliśmy też jedyną w naszym regionie galerię rzeźby w kamieniu. „Ziołowy Zakątek” oferuje kompleksową organizację różnego rodzaju imprez i wydarzeń. Działa tu Podlaski Ogród Botaniczny, pokazujący 1500 odmian roślin leczniczych i aromatycznych, także gatunki objęte ścisłą ochroną. Oferujemy też 150 wyjątkowych miejsc noclegowych - w tradycyjnej leśniczówce, chatce nad rozlewiskiem czy np. domku w drzewie. Mamy ziołowe spa. Karczma Ziołowego Zakątka serwuje dania z własnych ekologicznych hodowli i upraw, przyrządzone według sprawdzonych receptur. Nasz sklep ze zdrową żywnością oferuje bogaty asortyment towarów pochodzących z ekologicznych upraw. Misją „Ziołowego Zakątka” jest propagowanie wiedzy zielarskiej, działamy w ścisłej współpracy z Zakładem Roślin Leczniczych SGGW w Warszawie. Mamy program edukacyjny skierowany do różnych grup wiekowych, prowadzony przez Ośrodek Edukacji Przyrodniczej. Edukacja przyrodnicza i oprawa z nauki o ziołach stwarzają odpowiednią aurę – i to wszystko przyciągnęło w tym roku do nas 100 tys. gości. Właśnie oni niosą potem o nas dobrą opinię i szukają naszych produktów w sklepach.

* Czy na terenie kraju sprzedaje Pan produkty we własnych sklepach? W jakim kierunku pójdzie dalszy rozwój Pana przedsięwzięcia – tak dobrze, jak się okazuje, ustawionego na starcie?

- W centrum Warszawy, przy ulicy Mokotowskiej, mamy własną Pijalnię Ziół i Herbat. Dostarczamy towary do ok. 2 tys. różnych sklepów, głównie zielarskich i ze zdrową żywnością, działających w całej Polsce. W naszym asortymencie są zioła, przyprawy, kawy, soki, syropy, oleje, przetwory, miody, przekąski i wiele innych, ciekawych i zdrowych produktów. W najbliższym czasie planujemy rozwijać się w tym samym kierunku, co dotychczas. W trakcie budowy na terenie Darów Natury są nowoczesne chłodnie, które umożliwią nam sprzedaż świeżych ziół, owoców i warzyw przez cały rok. Intensywnie pracujemy też nad stworzeniem linii ekologicznych kosmetyków. Zbudowaliśmy pod tę inwestycję nowy budynek, a obecnie jesteśmy na etapie dopinania formalności.

•            Dziękuję za rozmowę i życzę zrealizowania planów.