Jak zaznacza na wstępie Michał Kołodziejczak, lider AGROunii, organizacja od dłuższego już czasu alarmowała o rosnących kosztach produkcji rolnej w Polsce.

- Zdrożało niemal wszystko: nawozy, paliwo, energia elektryczna, środki ochrony roślin, woda, maszyny. Widzimy bierność władzy. Rząd kompletnie nie dostrzegł wymienianych przez nas zagrożeń. To niestety zupełny brak myślenia długookresowego - stwierdza w liście do Grzegorza Pudy, ministra rolnictwa Kołodziejczak.

W jego opinii, władza nie przygotowała Polski i Polaków na transformacje energetyczną i żywieniową. - Za błędy polityków zapłacą, jak zwykle najbiedniejsi - podkreśla lider AGROunii.

- Dziś wstrząsa nami informacja o cenach nawozów. Niektóre podrożały już prawie 5 razy w porównaniu zeszłego roku! Jeszcze rok temu saletra kosztowała 900zł/t, dziś kosztuje 4000zł/t! To prawie 450% więcej! Mocznik kupowaliśmy rok temu za 1250 zł, dziś żąda się od nas niemal 4000 zł za tonę! - wylicza Kołodziejczak i pyta: - Czy zdaje sobie pan sprawę z tego, że tych podwyżek można było uniknąć?

W ocenie lidera organizacji, zła polityka Grupy Azoty najpierw narazi rolników na brak dostępu do niezbędnych nawozów, a w dalszej konsekwencji narazi Polaków na brak dostępu do polskiej żywności.

- Spółka zależna od Skarbu Państwa nie przygotowała się do okresu zawirowań na rynku nawozów. Skandalem jest przerzucanie odpowiedzialności na Polaków, często tych najbiedniejszych - uważa Kołodziejczak.

- Wszystko wskazuje na to, że na rynku nawozów dochodzi do zabronionych prawnie zachowań. Zdaniem rolników, Grupa Azoty oraz inne podmioty handlujące nawozem biorą udział w spekulacji. Informacje, które docierają do AGROunii od rolników mówią, że złożone wcześniej zamówienia (te z sierpnia i września) nie są realizowane, a uzgodnione ceny są podwyższane - podkreśla lider organizacji.

- Mało tego, dostajemy liczne informacje, że nasz polski nawóz był i nadal jest sprzedawany za granicę. Czyli swoim odmawiacie, a obcych obsługujecie.

Wypowiedział się pan, że na rynku nawozów jest wszystko w porządku i nie ma spekulacji. Czy odbyła się już w tym kierunku kontrola, że jest pan o tym przekonany? Ma pan świadomość, że takie tezy można konstruować mając konkretne dowody? Żądamy dowodów! - zaapelował w liście do ministra Michał Kołodziejczak.