Alina Sobolewska, zarządca powołana przez sąd do przeprowadzenia procesu restrukturyzacji Bielmleku zapowiada, że być może jeszcze w tym tygodniu przedstawi radzie wierzycieli do akceptacji umowę dzierżawy z Piątnicą.

- Prowadzę zaawansowane rozmowy w sprawie podpisania  tej umowy – potwierdza Alina Sobolewska. Jak dodaje, kwestia wejścia w życie tej umowy to jednak dłuższa sprawa. Dzierżawa miałaby trwać „do przeprowadzenia postępowania sanacyjnego w postaci zawarcia warunkowej umowy sprzedaży tego przedsiębiorstwa”. Być może około pół roku – ale to trudno przewidzieć, bo są to procesy sądowe, a tu jak wiadomo trudno o przewidywalność terminów.

Nie doszło więc do umorzenia procesu restrukturyzacji Bielmleku, a decyzji takiej miało sprzeciwić się kilku wierzycieli.

A czy jest on opłacony przez NFOŚiGW, jak twierdził jeden z portali?

Więcej: Spółdzielnia Mleczarska Bielmlek… prosi CBA o działanie

NFOŚiGW zaprzecza, jakoby to on miał sfinansować proces restrukturyzacji. Jak wyjaśnia, takie stwierdzenie „nie znajduje potwierdzenia w stanie faktycznym i prawnym sprawy, ponieważ NFOŚiGW nie został zobligowany decyzją Sędziego Komisarza ani Sądu Restrukturyzacyjnego do finansowania procesu restrukturyzacji SM Bielmlek, jak również nie złożył promesy takiego finansowania.”

Zatem 3,5 mln z kiesy narodu jednak nie zostało wydane na restrukturyzację tego dłużnika. A ile NFOŚiGW włożył w Bielmlek? I dlaczego tak mało teraz wyjmie – bo przypomnijmy, że majątek zarządca wycenia na 140 mln zł, a Bielmlek ma długi wyższe niż majątek, to 246 mln zł  – gdyby udało się go sprzedać i oddać zadłużenie, wciąż brakuje więc ok. 106 mln zł.

Kto więc robi teraz dobry interes i gdzie reszta pieniędzy? Jak to możliwe, że z Bielmleku zostało niewiele więcej, niż warta miała być nowa proszkarnia, budowana za kredyt z NFOŚiGW i nieoddana jeszcze do użytku?

Wciąż nie wiadomo.

Jak informuje natomiast NFOŚiGW, Spółdzielnia zaprzestała regulowania należności wobec NFOŚiGW – wynikających z zawartej w 2017 r. umowy o dofinansowanie na realizację przedsięwzięcia pn.: „Budowa innowacyjnej linii do produkcji mleka oraz serwatki w proszku w BIELMLEK" – co spowodowało naruszenie warunków umowy. W zatwierdzonym spisie wierzytelności w ramach postępowania sanacyjnego wierzytelność NFOŚiGW została uznana w wysokości 67.687.628,74 zł (kapitał + odsetki). W ramach przedmiotowej umowy wypłacono Spółdzielni kwotę 64.827.329,46 zł. Pozostała część, tj. kwota 3.481.659,01 zł (5% kwoty pożyczki), stanowi tzw. płatność końcową, która zgodnie z umową jest wypłacana Beneficjentowi po zaakceptowaniu przez NFOŚiGW złożonych przez Beneficjenta dokumentów, potwierdzających wykonanie umowy i przy braku wystąpienia innych negatywnych przesłanek wskazanych w umowie.

Jeśli z wykorzystaniem tej pożyczki NFOŚiGW miała powstać proszkownia warta 116 mln zł - i jest podobno prawie gotowa do wykorzystania - to dlaczego teraz majątek całego Bielmleku jest sprzedawany za 140 mln zł?

NFOŚiGW odpowiada, że kwestia wyceny majątku SM Bielmlek nie leży w jego kompetencjach. Jak się okazuje, niewiele wie o tym także zarządca.

- Skąd taka wycena? Biegły rzeczoznawca wycenił – wyjaśnia Alina Sobolewska. A że sama proszkarnia miała być warta 116 milionów? – Ja mam wycenę na taką kwotę. Zleciłam ją biegłemu rzeczoznawcy. Nie mam powodu wątpić, żeby ta wycena była nierzetelna.

Nie wiadomo, co z majątku Bielmleku zaoferowała pani zarządca do sprzedaży – odpowiedzi na mail w tej sprawie oczekujemy od momentu ogłoszenia zamiaru sprzedaży, tj. od połowy października.

- Wierzyciele mogą zgodzić się na umorzenie długów – mówi rolnik, który w momencie, kiedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy w Bielmleku wystąpił ze spółdzielni i czeka wciąż na zapłatę za mleko, a został wykreślony jako jeden z nielicznych, ale nie dostał zwrotu wniesionych udziałów. – Pieniądze z udziałów najprawdopodobniej przepadną. Rolnicy nie są informowani, dowiadują się o wszystkim, co dzieje się ze spółdzielnią, z gazet – podkreśla.

Skarb Państwa straci ogromną kwotę, na którą składają się wierzytelności Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Banku Ochrony Środowiska S.A. i Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Stracą też pieniądze pozostali wierzyciele. Powstał dziwny i podejrzany układ, potwierdza to również rezygnacja z udziału w Radzie Wierzycieli trzech innych podmiotów tj.: OSM Piątnica, Interfood Polska – Sp. z o.o. i Hoogwegt Poland Sp. z o.o.”- dowodzi natomiast na portalu społecznościowym zarząd Bielmleku.

Jak łatwo zauważyć, wynika z tego, że po stronie wierzycieli w jej radzie pozostały tylko państwowe podmioty (w BOŚ blisko 60 proc. udziałów ma Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, ok. 5 proc. - Lasy Państwowe). Czy zaakceptują restrukturyzację i zgodzą się na stratę ponad 100 mln, które musieliby umorzyć z zadłużenia? I dlaczego wyceniono Bielmlek na kwotę niewiele wyższą, niż według samej spółdzielni miała być warta sama tylko proszkarnia, wybudowana za państwowe kredyty – a tylko NFOŚ (63 mln), KOWR (30 mln) i BOŚ (90 mln) włożyły w ostatnich latach w spółdzielnię większe kwoty, niż rzekomo teraz jest warta? I wreszcie: czy rolnicy odzyskają swoje udziały?

 Nie wiadomo i pewnie nieprędko się wyjaśni.