W SGGW rozpoczęła się dwudniowa konferencja „Ekonomiczne i prawne mechanizmy wspierania i ochrony rolnictwa rodzinnego w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej”.

W Polsce i Europie rolnik nie ma problemów z wyprodukowaniem żywności. Ogniwem ważnym w tym procesie okazuje się gospodarstwo rodzinne – co do tego nie mieli wątpliwości mówcy rozpoczynający konferencję. Rektor SGGW prof. Alojzy Szymański podkreślił, że gospodarstwo rodzinne było i będzie w naszym kraju podstawą. Dziekan Wydziału Prawa i Administracji UW dr hab. Krzysztof Rączka stwierdził wręcz, że dzięki rolnictwu rodzinnemu w Polsce przetrwało w ogóle rolnictwo.

– Przyszedłem dzisiaj na tę konferencję z gotową prośbą – nie o pomoc dla siebie, nie o pomoc dla resortu rolnictwa, ale o pomoc dla gospodarstw rodzinnych polskich i europejskich – mówił minister rolnictwa Marek Sawicki. Powodem tego nie jest ONZ-owski rok rodziny, ale to, że właśnie gospodarstwa rodzinne zapewniają Europie bezpieczeństwo żywnościowe w sensie ilościowym i jakościowym. W nowym PROW istnieje wiele mechanizmów mających je wzmacniać i rozwijać. Embargo rosyjskie nie zubożyło konsumenta, najsłabszym ogniwem okazało się gospodarstwo. Podczas spotkań z rolnikami nie udało się odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, aby poprawić dochodowość. – Dlatego tu dzisiaj właśnie w środowisku specjalistów od ekonomii i w środowisku specjalistów prawa – nie dla siebie, ale dla rolników, dla polskich gospodarstw rodzinnych - proszę o pomoc i o przygotowanie być może swego rodzaju przewodnika, instruktażu prawno-ekonomicznego, jak lepiej wykorzystać potencjał rodziny, produkującej dobrą i zdrową, najlepszą na świecie żywność, aby z tej produkcji jak najwięcej zostało w rodzinie, po to, aby to co było istotą, początkiem WPR, a więc bezpieczeństwo żywnościowe i bezpieczeństwo ekonomiczne – podkreślam: bezpieczeństwo ekonomiczne rodziny, żeby było zapewnione – zaapelował minister rolnictwa Marek Sawicki. Dodał, że liczy na opracowanie przewodnika, z którym ministerstwo mogłoby pójść do gospodarstw rodzinnych jeszcze tej jesieni i zimy i powiedzieć im: „Tak, mamy wypracowaną dla was instrukcję, jak korzystać z PROW, w którym są przydatne dla was narzędzia.”

Senator Jerzy Chróścikowski dołączył do opinii podkreślających rolę gospodarstw rodzinnych. Jako parlamentarzysta oczekiwałbym wniosków dla parlamentu, jakie instrumenty należy zastosować nie tylko w polskim, ale i europejskim prawie – mówił. Dodał, że lobbowanie na rzecz rolnictwa na forum COPA COGECA jest trudne, zwłaszcza wobec ogromnej siły lobby przetwórców i producentów żywności, a także wobec osób traktujących ziemię jako lokatę kapitału. Jest wiele osób czekających na uwolnienie zakupu polskiej ziemi – jeszcze można to uregulować, to jest do zrobienia – przekonywał senator i apelował, by próbować znaleźć instrumenty potrzebne do tego, aby wzmocnić gospodarstwa rodzinne.

Leszek Świętochowski, prezes ANR, mówił o tym, że agencja powstała w 1991 roku z zadaniem rozdysponowania ziemi z zasobu. Pierwszy okres jej działania spowodował jednak zamieszanie w strukturze agrarnej, z którym obecnie musimy się borykać. Wprawdzie w 1997 roku w Konstytucji zapisano, że to gospodarstwa rodzinne są podstawą ustroju, ale zabrakło uporządkowania rynku nabywcy – nastąpiło ono dopiero w kwietniu 2003 r. – Od tego momentu zaczyna się regulowanie obrotu nieruchomościami rolnymi – ocenił prezes ANR. W 2013 roku nastąpiła kolejna zmiana prawna, wprowadzająca wyłączenia z dzierżaw 30 proc. areału. Dotąd ANR rozdysponowała trwale 2,5 mln ha, a w jej zasobie jest jeszcze 1 150 tys. ha. Średnia gospodarstwa w kraju uległa niewielkiemu powiększeniu. - Bazując tylko na zasobie agencji nie uda się znacząco poprawić struktury agrarnej w Polsce – ocenił Świętochowski.