Rolnicy zdają sobie sprawę z kosztów jakie ponieśli na daną produkcję – a przynajmniej powinni wiedzieć. Gospodarstwa w Polsce nadal nie muszą prowadzić rachunkowości rolniczej ze względów podatkowych, ale dla celów decyzji zarządczych, zdecydowanie powinni to robić.

Spełniając swoje ustawowe zadania, polegające na prowadzeniu analiz kosztów i opłacalności produkcji rolnej oraz gromadzenia i przetwarzania informacji gospodarczych, Wielkopolska Izba Rolnicza od ponad 20 lat prowadzi kalkulacje rolnicze, które są opracowywane na podstawie aktualnych założeń technologicznych i notowań cenowych w ramach programu "Złotówka". Zasadniczym celem kalkulacji jest obliczenie kosztów ponoszonych na uprawę jednego hektara: pszenicy ozimej, jęczmienia jarego, rzepaku, buraka cukrowego oraz kosztów tuczu żywca wieprzowego i skonfrontowanie ich z możliwymi do osiągnięcia przychodami. Przyjęte technologie uprawy roślin czy żywienia zwierząt obrazują rzeczywiste rozwiązania stosowane przez większość, nie tylko wielkopolskich, rolników.

- Zdajemy sobie sprawę, że nasze kalkulacje nie uwzględniają nowoczesnych technologii, ale w centrum naszego zainteresowania jest gospodarstwo przeciętne, nie tylko pod względem wielkości - zaznaczają Andrzej Przepióra i Aleksander Poznański z WIR, autorzy analizy.

Drugą zmienną jest wysokość plonu, a tego nie można precyzyjnie przewidzieć. Plony zbóż w naszym kraju są mocno zróżnicowane ze względu na: jakość gleby, pogody czy też wiedzy i umiejętności rolnika.

- Aktualnie na terenie Wielkopolski (i nie tylko) mamy do czynienia z kolejną suszą. Według informacji zebranych przez Biura Powiatowe WIR tegoroczne plony zbóż mogą być nieco niższe od ubiegłorocznych. Pierwsze zbiory jęczmienia ozimego, co prawda na to nie wskazują, gdyż uprawa to mogła się jeszcze załapać na wystarczające zasoby wody - podkreślają autorzy analizy WIR.

Kolejnym istotnym czynnikiem jest oczywiście cena sprzedaży. W poprzednich „normalnych” latach ceny zachowywały się w miarę racjonalnie. Analizując wieloletnie trendy, zmienność cen skupu zbóż była niewielka – oprócz oczywiście duże wahania spekulacyjne w czasie samych żniw. Bieżący rok zdecydowanie do „normalnych” nie należy. Głównie ze względu na horrendalny wzrost koszów produkcji – w tym głównie nawozów. Nie można oczywiście zapomnieć o agresji Rosji na Ukrainę, która doprowadziła do niepewności, co do możliwości eksportu zboża z Ukrainy na tradycyjne rynku poza europejskie – to z kolei destabilizuje rynek. Jak przyznają zatem Andrzej Przepióra oraz Aleksander Poznański, ciężko przewidzieć w jakim kierunku pójdą ceny w skupach.

Strategia sprzedaży

W ocenie analityków WIR, w sytuacji niepewności rynkowej, znając swoje koszty produkcji, należy sobie zrobić analizę scenariuszy i zastanowić się nad strategiami sprzedaży. Eksperci Wielkopolskiej Izby Rolniczej przygotowali taką analizę na przykładzie pszenicy ozimej. Do założeń przyjęto: plon – 6 t/ha, a poziom kosztów produkcji wyliczono stosowanie do notowań Izby z lipca br.

Przyjrzymy się zatem, jak kształtuje się zysk z hektara w zależności od ceny w skupach wg wyliczeń WIR:

Kolorem zielonym oznaczono wartości zgodnie z aktualnymi kosztami produkcji i ceną skupu, która obowiązuje aktualnie.

Eksperci WIR przedstawili 3 strategie:

  • „Bierzemy, co dają” – oznacza to, że sprzedajemy zboże zaraz po zbiorach, odchodzą nam koszty magazynowania oraz nie wystawiamy się na ryzyko spadku cen. Niestety w przypadku tej strategii, nie zarobimy, jeżeli cena wzrośnie.
  • „Czekamy licząc na wzrost cen w skupach” – zgodnie z tą strategią możemy zarobić dużo więcej, jeżeli cena powróci do poziomu 1800 zł/t – wówczas nasz zysk z hektara wzrośnie z 1855 zł do 3955 zł. Opcja jest atrakcyjna, ale obarczona ryzykiem spadku ceny i kosztami przechowywania i ewentualnych strat magazynowych. Wartości na prawo wskazują w jakim stopniu spadem ceny wpłynie na nasze zyski. Jeśli cena spadnie do 1 100 zł to jesteśmy "w plecy" 245 zł/ha na tej uprawie, tracimy płynność finansową i możliwość odtworzenia produkcji.
  • „Strategia mieszana” – w tej strategii część zboża sprzedajmy zaraz po żniwach, a pozostałą część przetrzymujemy i czekamy na ruchy cenowe.

- Wybór strategii jest sprawą indywidualną i podejściem do ryzyka oraz powinien zostać oparty o analizę naszej sytuacji płynnościowej czyli zasobów finansowych. Jeśli mamy zasoby finansowe to możemy ryzykować więcej, jeśli ich nie mamy to powinniśmy takie ryzyko ograniczać - uważają Andrzej Przepióra i Aleksander Poznański, analitycy WIR.

A Państwo jaką strategię obstawiają? Prosimy o komentarze.