Konkurs „Sposób na Sukces”, organizowany przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, skończył 20 lat.

Więcej: Konkurs „Sposób na Sukces” ma 20 lat

Poniżej kolejna rozmowa zamieszczona w okolicznościowej publikacji CDR w Brwinowie „Dwudziestolecie ogólnopolskiego konkursu <Sposób na Sukces>”.

 

Państwo Barbara i Bartosz Idczak, prowadzący Ekologiczne Gospodarstwo Agroturystyczne „Lawendowa Osada” w Przywidzu, zostali wyróżnieni w XVIII edycji konkursu „Sposób na Sukces” za utworzenie obserwatorium astronomicznego.

 

M.P.-K.: Czy pomysł na agroturystykę był pierwszy, czy też może uprawa lawendy zapoczątkowała Państwa sposób na sukces?

Bartosz Idczak: Ponad dekadę temu posadziliśmy kilkaset krzaczków lawendy. I ta lawenda sobie rosła, a myśmy dojrzewali do tego, żeby utworzyć agroturystykę – i odmienić swoje życie, zrezygnować z pracy na etacie. Od około ośmiu lat mamy już agroturystykę i działalność gospodarczą dla tych przedsięwzięć, które nie wpisują się w agroturystykę – np. właśnie nagrodzone w konkursie „Sposób na Sukces” obserwatorium astronomiczne to działalność gospodarcza.

M.P.-K.: Cały czas pozostajecie Państwo rolnikami.

Bartosz I.: Oczywiście pozostajemy rolnikami, w tym czasie areał gospodarstwa powiększyliśmy kilkukrotnie. Najpierw były uprawy, potem agroturystyka, a później zaczęliśmy wytwarzać różne produkty, które wpisywały się w rolniczy handel detaliczny  czy sprzedaż bezpośrednią. Powstawały kolejne atrakcje wzbogacające agroturystykę i produkty, które się nie mieszczą w rolniczym handlu detalicznym – i to weszło już w działalność gospodarczą. W tym czasie przystąpiliśmy do Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych.

M.P.-K.: Rozumiem, że rolniczy handel detaliczny jest również podporządkowany potrzebom gości, a wszystko kręci się wokół lawendy, także edukacja.

Barbara Idczak: Tak, nawet gwiazdy w naszym obserwatorium kręcą się wokół naszego pola (śmiech).  Można powiedzieć, że związek z lawendą jest bezpośredni i pośredni. Kiedy prowadzimy warsztaty, np. kosmetyczne, to różne rzeczy robimy z lawendy i z lawendą – ale pokazujemy też możliwości, jakie stwarza natura przy wytwarzaniu kosmetyków. Pokazujemy również, jak prowadzi się gospodarstwo – i domowe, i rolne – w sposób ekologiczny. Bardzo ważne są dla nas odnawialne źródła energii. Mamy też warsztaty kulinarne – i tu rzeczywiście wszystko się kręci wokół lawendy. Pokazujemy np. różne regiony, w których występuje lawenda, i ich kuchnie. Jesteśmy członkami sieci dziedzictwa kulinarnego.

M.P.-K.: Bo lawenda to taka tradycyjna w Polsce uprawa…

Bartosz I.: Lawendy w Polsce jest coraz więcej, bo warunki klimatyczne są coraz bardziej sprzyjające tej uprawie. Gospodarstwa rolne i przetwórcze dostosowują się do pojawiających się warunków.

Barbara I.: Niedawno nasz produkt (syrop lawendowy z miodem wielokwiatowym) doszedł do finału konkursu o laur marszałka. Jesteśmy dumni, że zostaliśmy docenieni.

M.P.-K.: Skąd pochodzą uczestnicy warsztatów i Państwa goście?

Barbara I.: Warsztaty dla dzieci rekrutują zazwyczaj uczestników z naszego województwa. Jeśli chodzi o warsztaty kulinarno-chemiczne, kilkudniowe, albo dłuższe warsztaty dla kobiet, podczas których kładziemy nacisk na relaks, odpoczynek czy spojrzenie na siebie z dystansu, to uczestnicy są z całej Polski i zza granicy. W czasie pandemii niestety musieliśmy to zawiesić. To bardzo ciekawa forma – przeplata się praca warsztatowa – kulinarna czy kosmetyczna – z odpoczynkiem, masażem. Mamy też lawendowy detoks pod kierunkiem dietetyka. Nie wszystkie warsztaty prowadzimy sami, do tych specjalistycznych zatrudniamy osoby z odpowiedną wiedzą i doświadczeniem.

M.P.-K.: Czy pomysł na obserwatorium astronomiczne okazał się korzystny dla rozwoju Państwa gospodarstwa? Z czego wynikał?

Bartosz I.: Zazębiły się tu dwa tematy. Studiowałem fizykę, więc i astronomia się przewinęła. Ale zdarzało się nam też słyszeć od gości – np. siedzących w balii pod gołym niebem, bo mamy taką możliwość – że mamy tu piękne gwiazdy i dobrze byłoby je dokładniej obejrzeć, bo w mieście tego w ogóle nie widać. Poskładały się więc w całość potrzeby gości i nasze hobbystyczne zamiłowania.

M.P.-K.: Czy przyjeżdżają do Państwa goście, którzy właśnie tym obserwatorium byli skuszeni do wyboru Państwa gospodarstwa?

Bartosz I.: Tak, owszem, przy czym jest to usługa bardzo zależna od pogody. Ale przyciąga gości.

M.P.-K.: Rozumiem, że Państwa plany wiążą się z rozwojem „Lawendowej Osady”.

Barbara I.: - Zaczęliśmy już remont bardzo starego, zabytkowego budynku, w którym chcemy na piętrze przygotować pokoje dla gości, a na dole kawiarenkę, z której będzie się wychodziło wprost na nasze nowe pole lawendy. Zrobiliśmy takie nowe pole, które coraz piękniej wygląda, a latem już wprost zachwyca. Mamy na ukończeniu – to też, tak jak i obserwatorium, powstaje ze środków LEADER-a  - lawendowe browarium, czyli kąpiele w piwie.

Bartosz I.: W piwie robionym przeze mnie, bo jestem piwowarem domowym. Przewidujemy też warsztaty o piwie, także lawendowym.

Barbara I.: To jest duży projekt, który zrealizowaliśmy w ciągu kilku ostatnich miesięcy, trudnych dla nas, bo najpierw nastąpiło zatrzymanie aktywności, a potem wzrost cen. Udało się jednak dokończyć ten projekt i teraz będziemy patrzyli, jak to wszystko będzie działało. Myślę, że zadziała, bo już na etapie realizacji projektu widzieliśmy, że zainteresowanie jest bardzo duże.

Bartosz I.: Szukamy nowych produktów, poszerzamy dostępne usługi. Mamy wiele masaży, teraz przybiera to już nawet formę kilkugodzinnych rytuałów. Współpracujemy z fizjoterapeutami, masażystami, różnymi pasjonatami. Utworzyliśmy też lawendowy glamping – pierwszy w Polsce, kilka glampingów już w Polsce jest, ale lawendowego jeszcze nie było. To taka luksusowa forma kempingu, oferujemy dobrze wyposażone namioty, z prądem i możliwością ogrzania.

M.P.K.: Dziękuję za rozmowę i życzę zrealizowania planów.