Zbliżający się wielkimi krokami start nowej Wspólnej Polityki Rolnej to nowe, niełatwe wyzwania dla rolników. Uczestnicy dzisiejszej debaty podczas naszej konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie, która odbywa się w Jachrance, podnosili najczęstsze obawy rolników, jakie towarzyszą nowym unijnym regulacjom w zakresie produkcji rolniczej.

Czy w kontekście nowej WPR możemy wciąż mówić o rozwoju, czy raczej marginalizacji europejskiego rolnictwa? Czy rolnicy mają szanse na sprostanie zaostrzonym regułom ochrony środowiska i klimatu, oraz dbałości o dobrostan zwierząt? Czy gospodarstwa przetrwają a produkcja rolnicza w tym kontekście ma szanse na opłacalność? A wreszcie, czy polski Krajowy Plan Strategiczny należycie zadba o interesy rodzimych gospodarstw? - odpowiedzi na pytania szukali w dyskusji zaproszeni goście.

Cukierki za szybą

Według ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka Krajowy Plan Strategiczny daje nadzieje polskim rolnikom, stawiając choćby na zwiększanie wartości dodanej w gospodarstwie, który to cel wspierany będzie również z KPO. Ten sam cel realizować ma wsparcie na rozwój OZE, "bo to również możliwość na zwiększenie dochodu gospodarstw" - jak powiedział szef resortu. Kowalczyk podkreślił również, że resort jest i będzie otwarty na dialog z rolnikami, by w miarę potrzeb korygować czy weryfikować zapisy KPS, tak by rolnicy "nie oglądali pieniędzy tylko za grubą szybą wystawy sklepu, do którego nie mogą wejść".

Jak jednak zauważył dr Jerzy Plewa, ekspert Team Europe, szef dyrekcji generalnej ds. rolnictwa i obszarów wiejskich (DG AGRI) w Komisji Europejskiej w latach 2013-2020 (i były wiceminister rolnictwa), "nie wiadomo, czy pieniądze z KPO będą, jeśli w ogóle będą", więc obiecywanie ich dziś rolnikom jest nie na miejscu.

- Mam duże obawy, czy tak chwalony Krajowy Plan Strategiczny faktycznie sprosta wyzwaniom - stwierdził Jerzy Plewa. - Brakuje informacji, ile gospodarstw faktycznie skorzysta z dostępnego wsparcia. Według niego, ze względu na wyśrubowane wymogi będzie to jedynie mało istotny ułamek gospodarstw - zaznaczył.

- Nowa WPR rodzi wiele obaw. Ja się boje, że doprowadzi ona do cofania rolnictwa - przyznał z kolei Wiktor Szmulewicz, szef Krajowej Rady Izb Rolniczych.

- Powinniśmy dziś patrzeć na świat inaczej niż dwa lata temu. Mieliśmy pandemię, mamy wojnę na Ukrainie, zapotrzebowanie na surowce i żywność w świecie rośnie, 15 listopada mamy mieć 8 mld ludzi do wykarmienia, narastają problemy z suszą, a obszary na których można oprawiać się kurczą - wyliczał prezes KRIR. - Nie można w tych okolicznościach prowadzić polityki, która prowadzi do ograniczania produkcji rolniczej. Tymczasem mamy w PROW środki, ale nie na rozwój, tylko na redukowanie produkcji. To nie powinny być pieniądze na rolnictwo ekstensywne, lecz na rolnictwo intensywne, ale jak najmniej szkodliwe dla środowiska.

Szmulewicz wyraził też obawy, że rząd niepotrzebnie stawiał za cel wyrównanie płatności, zamiast odpowiednie ich rozdysponowanie, natomiast zmiany, które tak szybko do KPS wprowadzano, mogą okazać się niekorzystne.

Wiele w dobrostanie

- Wydamy na dobrostan więcej niż cała UE w poprzedniej perspektywie. Wsparcie dla hodowców jest więc z pewnością kluczowe w KPS - zwrócił uwagę Jacek Zarzecki, prezes zarządu, Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Nie sztuką jest jednak pokazać tort i zamknąć sklep. Trzeba jeszcze zadbać, by ten tort dobrze i sprawiedliwie podzielić - dodał.

Według Zarzeckiego dobrostan to działanie, które może okazać się największym sukcesem ministra Kowalczyka i komisarza Wojciechowskiego. Podobnych środków do dyspozycji nigdy bowiem polski rząd nie otrzymał. Nie wszystkie kierunki wydatkowania tych funduszy są jednak uzasadnione.

Jacek Zarzecki
Jacek Zarzecki

- Jeśli chodzi o wsparcie na wypas opasów, to ja nie wierzę, by te środki zostały wykorzystane - stwierdził prezes PZHiPBM. - Jest jednak wola współpracy między resortem a organizacjami hodowców, więc może uda się to zmienić - dodał Zarzecki.

W opinii Wiktora Szmulewicza, nowa WPR przyspieszy jednak likwidację małych gospodarstw mlecznych. Trzymanie bydła bez uwięzi oznacza bowiem kosztowne inwestycje, na które niewielu rolników w obecnej sytuacji się zdecyduje.

Jerzy Plewa ubolewał z kolei, że ze wsparcia nie skorzysta sektor, który zbudował naszą pozycję eksportową, czyli drobiarze.

Zwiększamy dobrostan w jednym sektorze, ale zabieramy szanse innym - skwitował dyskutant. - Ci, którzy pieniędzy nie dostaną, będą musieli inwestować z własnych środków, a jednocześnie redukować obsadę i zmniejszać skalę produkcji - dodał Plewa.

Bez odwrotu?

W opinii Marcina Muchy, dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin, przejście na model produkcji zrównoważonej bardzo mocno dotyka kwestii opłacalności produkcji. - Nie można pozwolić na przysłowiowe "wylanie dziecka z kąpielą". - Rolnik staje sam przed wyzwaniami, którym ciężko sprostać. Ważne, by preparatów nie wycofywać siłą, ale dawać rolnikom rolnikom alternatywę.

- Nie można kazać człowiekowi budować dom, a jednocześnie zabierać mu betoniarkę, narzędzia i materiały - argumentował Mucha.

Według Dariusza Sipa, prezesa zarządu Syngenta Polska, utrzymanie opłacalności produkcji i jednoczesne stawianie na rolnictwo regeneratywne to prawdziwa mission impossible (misja niemożliwa), jakiej podjęła się UE. Prezes zwrócił tu uwagę choćby na nieuregulowany rynek biopreparatów i konieczność zastąpienia konwencjonalnej chemii, co jest dla branży producentów środków ochrony roślin niewyobrażalnym wyzwaniem.

Wszyscy uczestnicy debaty byli zgodni, że rolnikom potrzebna będzie teraz wiedza, stąd konieczność wyasygnowania środków środków i organizacji szkoleń.

- Przed rolnikami staje ogromne wyzwanie. Muszą stawić czoła zmianom klimatycznym, a jednocześnie wyżywić cała nasza populację - stwierdził Antoine Bernet, Country Division Head Poland, Baltics, Czech Republic, Slovakia, Bayer CropScience.

- Jedna czwarta gazów cieplarnianych pochodzi jednak z rolnictwa. Wzrost temperatury o 1 stopień, to z kolei spadek plonów o 7 proc. Musimy więc przyczynić się do wprowadzenia zrównoważonego rolnictwa - dodał.