Konkurs „Sposób na Sukces”, organizowany przez Centrum Doradztwa Rolniczego w Brwinowie, skończył 20 lat.

Więcej: Konkurs „Sposób na Sukces” ma 20 lat

Poniżej kolejna rozmowa zamieszczona w okolicznościowej publikacji CDR w Brwinowie „Dwudziestolecie ogólnopolskiego konkursu <Sposób na Sukces>”.

 

Spółdzielnia Socjalna Bajkolandia w XIII edycji konkursu „Sposób na Sukces” otrzymała nagrodę II stopnia – zespołową za zorganizowanie opieki dziennej nad dziećmi połączonej z organizacją imprez w tym zakresie.

·       Spółdzielnia Socjalna „Bajkolandia” powstała w 2011 roku i od razu uzyskała nagrodę w konkursie „Sposób na Sukces”. Czy osoby tworzące spółdzielnię  były ludźmi sukcesu rozpieszczanymi przez los?

Paulina Nowak, prezes spółdzielni: - Spółdzielnia została utworzona przez kilka bezrobotnych osób. Zaczynaliśmy od wyremontowania wynajętej nam przez szpital sali po niedziałającej już pralni. Trzeba było ją gruntownie przebudować. Tak powstała nasza pierwsza sala zabaw dla dzieci, otwarta w Leżajsku.

* Ile osób tworzyło spółdzielnię?

- Było to pięć osób. Z tamtej pierwszej piątki do dziś pozostały dwie panie, a teraz jest nas dziewięć. Od początku jestem prezesem spółdzielni. Wszystkie osoby tworzące naszą spółdzielnię były bezrobotne. W okolicy w 2011 roku nie działała żadna podobna placówka opiekuńcza dla dzieci. Wykorzystaliśmy też potencjał tego miejsca i to, że osoby przychodzące na badania czy rehabilitację potrzebowały gdzieś zostawić dziecko. Opieka godzinowa to był nasz początek działalności.

* Kto pomógł w tych początkach?

- Fundusze, które dostaliśmy z urzędu pracy, były niewystarczające. Chodziliśmy wtedy do wszystkich przedsiębiorców w naszej okolicy i prosiliśmy o pomoc. Byli przedsiębiorcy, którzy dawali nam pieniądze czy materiały budowlane, a w remoncie bardzo pomogli nam uczniowie miejscowej zawodowej szkoły budowlanej. Tak naprawdę zaangażowaliśmy w to wówczas całą społeczność lokalną.

* Jak przez dziesięć lat, które upłynęły od utworzenia spółdzielni i od odebrania nagrody, rozwinęła się Państwa działalność?

- Mamy teraz otwarty drugi punkt opieki, w którym są dwie sale zabaw dla dzieci. Otworzyliśmy go w gminie Leżajsk, w Wierzawicach. Nie zmieniła się główna forma naszej działalności. W obu punktach prowadzimy opiekę nad dziećmi od 12 miesiąca życia do 3 lat. Mamy teraz jeszcze – jedyną w całym powiecie – szkołę rodzenia. Mamy też wypożyczalnię strojów dla dzieci z ponad 300 strojami, działa cały rok, można wypożyczać stroje karnawałowe, na przedstawienia czy na imprezy dla dzieci. Prowadzimy też klub rodzica i dziecka – to zajęcia dla rodzin, które odbywają się w sobotnie przedpołudnia, prowadzone w formie zabawy i nauki. Oferujemy naukę angielskiego, tańce, zajęcia muzyczne i plastyczne, a także zabiegi fizjoterapeutyczne i masaże. Można też skorzystać z organizacji przez nas imprez, np. urodzin, czy z zajęć dla rodziców.

* Kto obecnie pracuje w Państwa spółdzielni?

- Jesteśmy spółdzielnią socjalną, więc zatrudniamy osoby wykluczone społecznie. Są to często panie, które miały tylko wykształcenie średnie i nie mogły znaleźć pracy. Ułatwiliśmy im drogę zawodową, bo zorganizowaliśmy u nas kurs opiekunki dziecięcej. Żeby pracować w takim punkcie opieki nad dziećmi jak nasz, nie trzeba mieć wykształcenia wyższego. Kursy zawodowe sfinansował powiatowy urząd pracy.

* Spółdzielnia się więc rozrasta i uatrakcyjnia formy swojej działalności. Czy dziś wciąż jest potrzeba prowadzenia takich usług?

- Bardzo się staramy, aby nasi klienci mieli o nas dobrą opinię, żeby chcieli do nas wracać. I właśnie tak się dzieje. Większość naszych podopiecznych to rodzeństwo tych dzieci, które już zakończyły pobyt u nas i poszły do przedszkoli i szkół. Rodzice są zadowoleni z naszych usług, więc do nas wracają z kolejnymi dziećmi. Tak samo jest ze szkołą rodzenia. Panie, które chodzą do naszej szkoły, zapisują nawet do nas dzieci, które jeszcze się nie urodziły.

* Czyli nie jest tak jak na początku, że wpada się do klubu na dwie czy trzy godziny? W jakim kierunku pójdzie w przyszłości rozwój Państwa działalności?

- Teraz pracujemy już raczej tak jak żłobek.  Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się zrealizować kolejny punkt opieki, takie miejsce z przestrzenią dla całych rodzin. Chciałabym, żeby była to działalność międzypokoleniowa, włączająca i dziadków, i dzieci. Ten punkt opieki funkcjonowałby na zasadzie świetlicy. Nawiązaliśmy w tym celu współpracę z wójtem gminy Leżajsk. Nasza druga placówka z Wierzawic ma dwie sale, a teraz planujemy jeszcze utworzyć kolejny punkt opieki w Leżajsku, bo ten pierwszy okazuje się już niewystarczający.

* Rozumiem, że w Państwa działalności dziesięć lat temu pomagał ten, kto chciał i mógł. A jak to wygląda teraz, czy macie Państwo np. jakieś dofinansowanie z PROW?

- Jesteśmy tak naprawdę na swoim utrzymaniu. W tym nowym punkcie opieki utworzonym w Wierzawicach dostajemy dotację na dziecko – jeśli dziecko jest zameldowane na terenie gminy, to wtedy gmina nam dopłaca do kosztów pobytu. Spółdzielnia socjalna jest traktowana obecnie jak każdy zwykły przedsiębiorca. Spółdzielnie socjalne zeszły na drugi plan i muszą sobie radzić same. Do tego jeszcze profil naszej działalności jest taki, że nie możemy nawet stawać do przetargu, tak jak może to zrobić na przykład firma kateringowa. Żaden wójt czy burmistrz nie zmusi przecież swoich pracowników do oddawania do nas swoich dzieci. Profil naszej działalności jest o tyle trudny, że musimy sobie jakoś sami radzić finansowo. Trudno jest też nastawiać się na jakiś wielki zysk przy prowadzeniu takiej działalności. Ale cieszymy się, że okazała się ona potrzebna i korzystna dla nas i dla środowiska, w którym żyjemy.

* Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji zamierzeń.